sejm



share

Dziś w sejmie odbył się jeden z tych głupkowatych spektakli, jakich w sejmie niestety nie brakuje. Przepraszam, co bardziej wrażliwych, ale w corocznej zabawie w dziecięcy parlament nie widzę nic poważnego, mądrego i edukacyjnego. Znam takie igrzyska z własnego dzieciństwa, kiedy to córki i synowie miejscowych notabli dostawali dyplomy „za zwycięstwo”. W sejmie zebrały się młodzieżówki partyjne, nie było tam żadnego przypadku, tandetnie wyreżyserowana tragifarsa, która pokazuje, że jabłka padają przy jabłoni. Na starcie młodym ludziom się pokazuje, że przynależność do lepszego towarzystwa pozwala szpanować w sejmie i przed kamerami, by potem pokazać słodkie fotki na profilach internetowych.



share

W sejmie odbyła się właśnie debata i głosowanie nad odwołaniem marszałka sejmu. Zgodnie z przewidywaniami i debata i głosownie niczym nie zaskoczyły. Wprawdzie masochiści mogą się przyłączyć do 1234 dyskusji o tym, co Kaczyński chciał powiedzieć, ale jak wiadomo nieważne, co Kaczyński mówi dyskusja o kolejnym numerze i tak się odbędzie. Na masochizm jestem już za stary, niemniej wykorzystam najnowsze „stało ZOMO” i również wyrażę swoje oburzenie. Zestawianie sejmowego wystąpienia Schetyny i Kaczyńskiego to nawet nie porównanie jabłek do pomarańczy. Szef PO dukał banały z kartki przez jakieś 20 minut, potem wyszedł Kaczyński i w pierwszych zdaniach wytargał małego Grzesia za uszy. Po tej wymianie zdań doszło do zwyczajowej prowokacji.



share

Weź ty lepiej idź z psami pod las, to chociaż pooddychasz świeżym powietrzem i całkiem inaczej się poczujesz, zobaczysz. Mamy zawsze udzielają dobrych rad, a dzieci nigdy nie słuchają. Powinienem pójść pod las i pooddychać świeżym powietrzem, ale siedzę i stukam w klawiaturę kilka pism naraz. Efekt jest taki, jak widać, z powodu niedotlenienia i obserwowania medialnych szopek, człowiek nie ma mocy intelektualnej, która wystarczyłaby na sensowne zatytułowanie felietonu. Moja kondycja to jedno, medialne kreacje to drugie. Często używam takiej formuły: „założę się, że mało kto wie…” i znów jestem zmuszony po nią sięgnąć, aby opisać wydarzenia dnia.

Strony