służby



share

Od dwóch dni Internet huczy po aferze rozporkowej z udziałem posła PiS, Stanisława Pięty i seks modelki Izabeli Pęk vel Czarna Pantera, ale to jest „afera” dla ubogich. Rzecz ma znacznie poważniejszy i głębszy wymiar i o tym chcę pisać. Pomiędzy dziennikarzami i politykami różnych opcji, wbrew sztucznie kreowanym różnicom i takim różnicom, które istnieją rzeczywiście, znajdziemy wiele cech wspólnych. Jedną z takich cech jest bezrefleksyjny rechot, jako odpowiedź na działania służb specjalnych. Po prawej i po lewej stronie spotkamy tę samą manierę, którą trudno wytłumaczyć w kilku słowach.



share

Może mam pecha, może szczęście, ale niemal wszyscy prawicowi eksperci, którzy odnosili się do zabójstwa Siergieja Skripala, powołują się na Wiktora Suworowa i uznają jego książkę „Akwarium” za biblię radzieckich służb specjalnych. Daleko mi do wybitnych ekspertów z tej dziedziny, ale dość blisko mam do rozumu i logiki. Wiktor Suworow jest absolutnym zaprzeczeniem tego, co opisał, ponieważ według własnej książki nie tylko on, ale cała jego rodzinna dawno powinna leżeć w trumnie. Jak pisze Suworow „ojczyznę zdradził w 1978 roku”, zatem minęło 40 lat, a Władimir Bogdanowicz Riezun nadal żyje i robi za celebrytę. Zdrowiem i pełną wolnością cieszy się także cała rodzina Suworowa.



share

Doktor Sławomir Cenckiewicz, znany z ostrożności i wielokrotnego weryfikowania materiałów źródłowych, ale też odwagi w publikowaniu prawdziwych życiorysów, podzielił się dokumentem, który ukazuje bandyckie kulisy funkcjonowania RP III. Przy całym szacunku dla Cenckiewicza, mnie informacja, że UOP ówcześnie związany z Bolesławem Wałęsą, wysadził w powietrze budynek, w wyniku czego zginęło 21 ludzi, w najmniejszym stopniu nie zaskakuje. Jestem świecie przekonany, że w czasie „25 lat wolności” okrągłostołowa bezpieka, świadomie wykończyła więcej Polaków, niż zginęło w Poznaniu, na Wybrzeżu i w stanie wojennym łącznie. Z relacji Cenckiewicza wynika, że bezpieczniacy mieli doprowadzić do wybuchu gazu, aby po sztucznie wywołanym zamieszaniu przeszukać lokale celem ustalenia przyczyn „wypadku”. Naturalnie miejsce nie było przypadkowe i chodziło o bardzo konkretne mieszkanie należące do byłego esbeka, niejakiego Adama Hodysza.

Strony