Smoleńsk



share

Przez lata pisałem o Smoleńsku i nadal uważam, że jest to wielka sprawa, dzięki której dokonał się w Polsce przełom. Sam jestem częścią tego przełomu, ale czas spojrzeć prawdzie w oczy i przestać powtarzać mantry o poszukiwaniu zaginionej prawdy. Miesiącznice na Krakowskim Przedmieściu z chwilą wygrania wyborów przez Andrzeja Dudę i PiS przerodziły się tylko i wyłącznie w rytuał i pewnego rodzaju niemoc związaną, z brzydko mówiąc, zagospodarowaniem tej społeczności, która stała przy Kaczyńskim w najtrudniejszych chwilach. Owa niemoc ma też wymiar symboliczny i odnosi się do śledztwa oraz prac komisji przy MON, o czym za chwilkę.



share

Bez najmniejszych oporów użyłbym swojego ulubionego majstersztyku i w ogóle chętnie rozpłynąłbym się w zachwytach nad politycznym posunięciem Jarosława Kaczyńskiego, ale zamiast ornamentów chciałbym zwrócić uwagę na konstrukcję. Zawsze warto się odrobinę cofnąć, żeby spojrzeć na sprawy z dłuższej perspektywy. Miesięcznice smoleńskie dzieliłem i dzielę na potrzebne i niepotrzebne, a nawet szkodliwe politycznie – był taki etap. Potrzebne były w czasach mroku i złodziejstwa, kupczenia Polską, profanacji ofiar i śledztwa. Wówczas były więcej niż potrzebne, bez nich prawdopodobnie wielu spraw nie udałoby się poukładać, więc należy mówić o konieczności organizowania marszów smoleńskich.



share

Dzisiejsze doniesienie PAP dotyczące wezwania Ewy Kopacz do prokuratury, przez większość odbiorców zostało odczytane skrótowo i przez to nie do końca właściwie. Prokuratura prowadzi kilka postępowań w związku z niedopełnieniem obowiązków w sprawie katastrofy smoleńskiej. W ostatnich dniach byliśmy świadkami wstrząsających ustaleń dotyczących profanacji ciał dwóch polskich generałów i w tym samym czasie Ewa Kopacz otrzymała wezwanie do prokuratury. Nie znaczy to jednak, że prokurator nagle dostrzegł taką potrzebę, i że ma to bezpośredni związek z tymi dwoma ekshumacjami. Przesłuchania odbywają się cyklicznie i tak się złożyło, że same ofiary wskazały na Ewę Kopacz, ale to jest tylko i aż dodatkowa metafizyczna okoliczność.

Strony