Solidarność



share

Migawki w TVN ze spotkania w stoczniowej hali BHP pokazują co najmniej dwie rzeczy, których boją się rządzący bez alternatywy. Montaż tych najbardziej żenujących wypowiedzi przeplatany jednym zdaniem Kukiza i Dudy nie pozastawia wątpliwości, że lęk został wyrównany prostacką satyrą. Nazwiska do niedawna kojarzone ze stroną władzy bez alternatywy zostały ocenzurowane i umieszczone między postaciami wcześniej skompromitowanymi na wieki. Warto przypomnieć głośne „zwariowanie” Gabriela Janowskiego, był to chyba jeden z bardziej prymitywnych numerów odpowiednich czynników, które napasły posła jakąś „pigułką gwałtu” i potem pokazały gorszące sceny w telewizji. Janowski po zaliczeniu epizodu był jeszcze posłem i politykiem w kilku formacjach i jakoś nie spożywał posiłków na mównicy sejmowej, cudownie ozdrowiał, jednak nigdy nie zapomniał o zmianie właścicieli i jakości cukrowni. Dziś można spojrzeć na tamte nieporadne protesty Janowskiego z zupełnie innej perspektywy.



share

Wiem, wiem, niespecjalnie lubi się takie teksty, które na starcie nie pozostawiają złudzeń, będzie krytycznie, ale konstruktywnie. Lubić się nie lubi, za to chętnie się wypisuje o zdradzie i przeszłości autora, który się zdemaskował. Niech będzie i nawet powiem więcej, ze wszystkich tekstów oraz paszkwili, jakie w swoim czasie pod adresem Jarosława Kaczyńskiego popełniłem, tekst o jego przeszłości opozycyjnej nie stracił na aktualności. Próba uczynienia z Jarosława Kaczyńskiego lidera opozycji PRL jest zwyczajnie żałosna i niczemu nie służy, niczemu poważnemu. Jarosław był szeregowcem, w najlepszym razie, do tego sam się spalił w roli bohatera, dając legendarny wywiad „wstałem w południe i nie wiedziałem co się dzieje”. Zupełnie inaczej mają się sprawy z Lechem Kaczyńskim, tutaj z kolei skrzywdzono śp.



share

Dorosłość rozumiem jako dojrzałość i z dojrzałymi chciałbym się podzielić paroma spostrzeżeniami, na które dotąd sam nie wpadłem. Patrzyłem sobie na ten marsz „Obudź się Polsko” i targały mną skrajnie sprzeczne odczucia. Jako radykalny krytyk obecnej, błazeńskiej ekipy, nie raz , nie dwa, ale kilkanaście razy zakładałem kapturek i ściągałem sznureczki, gdy słyszałem wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, Tadeusza Rydzyka i kilku innych prelegentów. Te reakcje nie były wywołane estetycznym sprzeciwem, chociaż z moim poczuciem estetyki wiecowe klimaty nie mają nic wspólnego. Krzywiłem twarz z jednego powodu – Jezusie to się w skrótach głównych wydań „wiadomości” sprzeda jak zawsze i utrwali niemoc.

Strony