społeczeństwo



share

Żar się leje z nieba, a człowiek robi się tak leniwy, że nawet na widok wydekoltowanej osiemnastoletniej blondynki, nie chce się szyją kręcić, co dopiero mówić o większym zaangażowaniu. Przez trzy kolejne dni w mediach mamy festiwal alternatywnej i równoległej rzeczywistości. Od rana do wieczora widzimy „płonącą Polskę’. Dla tych, którzy mają wyjątkowo słabe nerwy mam dwie propozycje naraz. Proponuję szklankę zimnej wody połączoną z zimnym prysznicem i wyjściem na miasto. Proszę się przejść na zakupy, do kina albo na mecz i zobaczyć gdzie się pali? Nie ma i nie będzie żadnej rewolucji w związku z reformą sądownictwa, będzie dokładnie to samo, co w przypadku Trybunału Konstytucyjnego, tylko 10 razy słabiej.



share

1 kwietnia 2017 roku, sobota, piękna, rozleniwiająca pogoda, za oknem ptasia polifonia, z sąsiednich domostw dochodzi charakterystyczny zapach płonących grilli. Powinienem siedzieć na tarasie i wciągać nosem grube działki wiosennego powietrza, ale zawiesiłem oczy na telewizorze i nie mogę się oderwać. Od początku dnia same sensacyjne wiadomości, rano nie podali statystyk wypadków na drodze, nie było kałuży krwi przy osobówce, staranowanej przez ciężarówkę. Prezydent Kutna odmówił przyjęcia łapówki, nauczyciele uczą dzieci, kucharki rozdają posiłki. Komitet Obrony Demokracji, nieco spóźniony, utopił Marzannę, której twarz nie przypominała twarzy Beaty Szydło, ani nawet Antoniego Macierewicza. Wracające z kościoła babcie w moherowych beretach przystanęły i z zaciekawieniem zaczęły obserwować, co się w demokratycznej Polsce dzieje.



share

Który to już raz jakieś beztalencia bez nazwisk organizują prowokację z udziałem chrześcijańskich symboli religijnych unurzanych w ideologicznych ekskrementach? Nikt chyba tego nie jest w stanie policzyć, podobnie jak podawania złotych recept na takie zjawiska. Nie reagujmy na to, bo im tylko o to chodzi, tak brzmi jedna z najczęściej powtarzanych i niestety mało rozsądnych propozycji. Identyczne głosy słyszę po „sztuce” w Teatrze Powszechnym i stanowczo się tej szkodliwej naiwności sprzeciwiam. Czym innym jest mimowolne, czy świadome nagłaśnianie szmiry, a czym innym egzekucja prawna, moralna i intelektualna. Nie ma w tym żadnego przypadku, że „artystycznie” jest profanowana nie religia jako taka, ale konkretna religia chrześcijańska. Bezkarnie można na warszawskiej scenie teatralnej za pieniądze publiczne udawać seks oralny z papieżem i ocierać się gołą dupą o krzyż.

Strony