społeczeństwo



share

Złośliwi twierdzą, że najnowsza afera z udziałem Staszka Gawłowskiego, to akacja PO i Schetyny, która ma przykryć katastrofę o szumnej nazwie „Marsz Wolności”. Radio Szczecin podało, że w mieszkaniu należącym do Gawłowskiego funkcjonowała agencja towarzyska, czyli burdel po prostu. Żona Staszka zarzeka się, że to kłamstwo, a mieszkanie miała wynajmować jakaś pani z branży gastronomicznej. Ponieważ Internet nie zna litości, no to z miejsca doprecyzował branżę i tak z lokalu gastronomicznego powstała lodziarnia. Prawdę powiedziawszy nie dłubałem przy tej aferze w ogóle i nie wiem, jak było naprawdę, ale tak na intuicję i po groteskowym tłumaczeniu połowicy Staszka, w kościach czuję, że raczej o bar mleczny nie chodzi.



share

Żar się leje z nieba, a człowiek robi się tak leniwy, że nawet na widok wydekoltowanej osiemnastoletniej blondynki, nie chce się szyją kręcić, co dopiero mówić o większym zaangażowaniu. Przez trzy kolejne dni w mediach mamy festiwal alternatywnej i równoległej rzeczywistości. Od rana do wieczora widzimy „płonącą Polskę’. Dla tych, którzy mają wyjątkowo słabe nerwy mam dwie propozycje naraz. Proponuję szklankę zimnej wody połączoną z zimnym prysznicem i wyjściem na miasto. Proszę się przejść na zakupy, do kina albo na mecz i zobaczyć gdzie się pali? Nie ma i nie będzie żadnej rewolucji w związku z reformą sądownictwa, będzie dokładnie to samo, co w przypadku Trybunału Konstytucyjnego, tylko 10 razy słabiej.



share

1 kwietnia 2017 roku, sobota, piękna, rozleniwiająca pogoda, za oknem ptasia polifonia, z sąsiednich domostw dochodzi charakterystyczny zapach płonących grilli. Powinienem siedzieć na tarasie i wciągać nosem grube działki wiosennego powietrza, ale zawiesiłem oczy na telewizorze i nie mogę się oderwać. Od początku dnia same sensacyjne wiadomości, rano nie podali statystyk wypadków na drodze, nie było kałuży krwi przy osobówce, staranowanej przez ciężarówkę. Prezydent Kutna odmówił przyjęcia łapówki, nauczyciele uczą dzieci, kucharki rozdają posiłki. Komitet Obrony Demokracji, nieco spóźniony, utopił Marzannę, której twarz nie przypominała twarzy Beaty Szydło, ani nawet Antoniego Macierewicza. Wracające z kościoła babcie w moherowych beretach przystanęły i z zaciekawieniem zaczęły obserwować, co się w demokratycznej Polsce dzieje.

Strony