strach



share

Politykom nie tylko nie wypada, ale wręcz nie mogą nazywać rzeczy po imieniu w takich sprawach, które dotyczą relacji pomiędzy słynnym trójpodziałem władzy. Gdyby politycy otwartym tekstem straszyli sędziów, że mają się dostosować do politycznych uwarunkowań byłby to rzeczywiście „faszyzm”, „nazizm” i Białoruś. Na szczęście nie wszyscy są politykami i na przykład co odważniejsi dziennikarze mają prawo napisać parę słów prawdy o otaczającej nas rzeczywistości, zamiast produkować okrągłe zdania pod redakcyjne potrzeby. Czytam sporo i słucham jeszcze więcej dziennikarskich wypowiedzi, ale nic podobnego nie zauważyłem. Trudno napiszę sobie sam.



share

W tle wszystkich lokalnych wygłupów, poczynając od „butów Adriana”, przez ławeczki Trzaskowskiego, aż po sracz Brejzy, na świecie dzieją się bardzo ciekawe rzeczy. Dlaczego o tych ciekawych i światowych rzeczach nie mówi się w Polsce? Może dlatego, że w Polsce mamy ciemnogród, ale nie będę szedł na żartobliwe skróty i odpowiem poważnie. W medialnym szumie działają dwie nieśmiertelne reguły, co ma być nagłośnione to jest histerycznie wykrzyczane, co ma być wyciszone, to jest całkowicie przemilczane. Proste i bezwzględnie skuteczne, a do tego dochodzi jeszcze chaos.



share

Temat „sankcji” nakładanych na Rosję wystarczy potraktować brzytwą Ockhama i mamy wszystko jak na dłoni. Oto miejscowy gangster zabija dwie osoby, które zdradziły gang, a w ramach sankcji burmistrz i policjanci w całej Polsce do bandziora się nie odzywają i wyrzucają ze znajomych na Facebooku. Bądźmy chociaż trochę poważni, ruski bandzior w biały dzień traktuje dwoje ludzi gazem bojowym, co oznacza, że bandycka Rosja dysponuje środkiem, którym bez wielkiego wysiłku można wytruć Londyn, czy Nowy York. Każdy stróż nocny wie, co taka akcja oznacza i jakie niesie za sobą konsekwencje, tymczasem na całym świecie odwet polega na wydaleniu ryskich dyplomatów, czytaj agentów FSB.

Strony