sztaby



share

Dyscyplinowanie, kpienie i poniżanie katolików to najpopularniejszy sport lewackich środowisk głoszących tolerancję. Przy okazji ulubionego tematu Grzegorza Schetyny, znów się pojawiły te same prymitywne socjotechniki. Jak to możliwe, że w katolickim kraju panuje taka nienawiść do „uchodźców” i lęk przed bliźnimi, którzy czekają na pomoc. Tylko w tym jednym „pytaniu” znajdziemy same fałszywe tezy, bo oczywiście katolicy nie czują żadnej nienawiści do uchodźców, ani lęku przed nimi, nie odmawiają też bliźniemu pomocy, tylko najzwyczajniej świecie nie chcą wpuszczać do swoich domów fanatyków i bandytów, którzy stanowią śmiertelne zagrożenie dla normalnych ludzi.



share

Kampania wyborcza nabiera pomału rozpędu. Stanowisko głowy państwa w Polsce jak wiadomo jest bardziej związane z celebrą niż z realnym procesem rządzenia państwem. Prezydent jest co prawda zwierzchnikiem sił zbrojnych, posiada prawo veta, może sobie rozbudować kancelarię, ale w najlepszym razie może robić za przeszkadzajkę, nie jest natomiast w stanie ( w świetle obowiązującej Konstytucji) sparaliżować władzy. Może jednak prezydent–maruda stanowić dla tandeciarzy sprawujących władzę wystarczające usprawiedliwienie do nic nierobienia. Obecny rząd zdaje się być tego przykładem.

Funkcję prezydenta próbował pośrednio zdezawuować obecny premier rezygnując z kandydowania w wyborach prezydenckich i opowiadając się za ograniczeniem funkcji i wpływu głowy państwa na proces rządzenia. Tragedia pod Smoleńskiem poprzestawiała plany i zamierzenia ugrupowań i kandydatów.