tajemnica



share

Przez lata pisałem o Smoleńsku i nadal uważam, że jest to wielka sprawa, dzięki której dokonał się w Polsce przełom. Sam jestem częścią tego przełomu, ale czas spojrzeć prawdzie w oczy i przestać powtarzać mantry o poszukiwaniu zaginionej prawdy. Miesiącznice na Krakowskim Przedmieściu z chwilą wygrania wyborów przez Andrzeja Dudę i PiS przerodziły się tylko i wyłącznie w rytuał i pewnego rodzaju niemoc związaną, z brzydko mówiąc, zagospodarowaniem tej społeczności, która stała przy Kaczyńskim w najtrudniejszych chwilach. Owa niemoc ma też wymiar symboliczny i odnosi się do śledztwa oraz prac komisji przy MON, o czym za chwilkę.



share

Cezary Gmyz jest jednym z nielicznych dziennikarzy śledczych, którzy dbają o czystość i pierwotną etymologię wyśmiewanej zbitki słów. Stary wyga, nie jedno widział, nie jeden dostał cynk i nie podnieca się byle plewami, a wiem o tym między innymi z prywatnej korespondencji. Dlatego mogę powtórzyć zdanie wyrażone w 140 znakach na Twitterze. Skoro Cezary Gmyz pisze o tym, jak wygląda śledztwo w sprawie taśm , to znaczy, że tak właśnie wygląda. I dalej wnioski są naprawdę przerażające, chociaż przy całym szacunku dla Gmyza, dość oczywiste. Dla mnie i wielu innych oszołomów było jasne, że towarzycho jest zbiorem kukiełek, a większość oszołomów domyślała się również, że kukły są szantażowane, ale po artykule Gmyza domysły znikają, bo nastała pewność. Żyjemy w kraju, którym rządzą gówniarze trzymani za zegarki po 30 tysięcy i taśmy nagrane przez tanie panienki.



share

Pan Ignacy Lajkonik w doskonałym humorze zerknął w lustro, wiszące na ścianie w przedpokoju. Odświeżony, uczesany, ogolony, w świeżej koszuli i granatowej, klubowej marynarce prezentował się znakomicie, i o to właśnie chodziło. Spojrzał na zegarek; miał jeszcze dwadzieścia minut, żeby wstąpić po panią Chandrę i zabrać ją na koncert klasycznych utworów barokowych w wykonaniu drumlisty Wsiewołoda Chlapowicza Zaduwajewa-Pupicyna w Filharmonii Miejskiej. Z towarzyszeniem miejscowej orkiestry, ma się rozumieć. Koncert na drumlę solo byłby nieco zbyt egzotyczny nawet dla takiego konesera jak pan Lajkonik, który tym bardziej nie proponowałby go pani Chandrze. Pan Ignacy zostawił na stole miskę dorodnych śliwek dla chochlików, z którymi był ostatnio w jak najlepszych stosunkach, zamknął za sobą drzwi, i zbiegł po schodach.

Strony