tandeciarze



share

XXI w. Polska, firma N…, podkaszarka spalinowa.  Przycinamy to czego nie weźmie kosiarka. Taaaak? O takiego!.

Od początku były z larwą problemy – coś w rodzaju królowej lawet Matki Kurki – Hrabiny Laguny. Na ssaniu chodzi, przejście w położenie praca: hhmm uups duppps koniec. W czym rzecz, zastanawiam się, by oczywiście nie naruszyć warunków gwarancji, z których najważniejsze jest to by pracować w okularach ochronnych. A tymczasem ta kurwa nie chce w ogóle pracować.



share

Motto:
Po owocach ich poznacie
Dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło

Na początek wyjaśnienie. Tekst nie będzie o amatorach, którzy niezawodowo zajmują się określoną działalnością, ale robią to z pasją i efekty ich działań niejednokrotnie stanowią powód zazdrości profesjonalistów. Rzecz będzie o tandeciarzach udających zawodowców, a których rezultaty działania są nader żałosne.



share

Cytuję za portalem www.trójmiasto.pl.

"Miała być zamknięta jedna ulica przy sopockim Grand Hotelu i nieczynny parking, a skończyło się zakorkowaniem niemal całego Trójmiasta.

Piekło dla kierowców zaczęło się już przed godz. 10, gdy kolumna samochodów ruszyła z Sopotu do Gdyni. Zamknięto całą ul. Śląską i to w obu kierunkach.

- Na ulicach działy się dantejskie sceny, ludzie jechali tyłem pod prąd, by tylko wydostać się z korka. To cud, że nie było wypadków, bo policja blokowała tylko drogi dojazdowe i nie panowała nad sytuacją - denerwuje się pan Jacek, który z Sopotu do Redłowa w Gdyni jechał prawie dwie godziny.

Na zamkniętym odcinku drogi wyłączono sygnalizację świetlną. Powstał ogromny korek na głównej trasie przelotowej Trójmiasta - od Żabianki w Gdańsku po Estakadę Kwiatkowskiego w Gdyni (około 12-15 km).