tandeta



share

Puzzli nie cierpię, ale złożone problemy kocham. Wtajemniczeni, emeryci i takie nieroby, jak ja, wiedzą o co chodzi po kilku tytułowanych słowach. Zapracowanym przybliżę najnowsze wydarzenie, którym żyje brać dziennikarska. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, czyli jedyna środowiskowa organizacja w Polsce, którą zarządzają „niepokorni”, wydało coroczny werdykt w antykonkursie „Hiena Roku”. Tegorocznymi laureatami ex aequo zostali: Wojciech Czuchnowski i Piotr Stasiński. No i w czym problem chciałoby się głośno krzyczeć? Można się kłócić i dopatrywać niesprawiedliwości, bo jest z kogo wybierać, choćby pierwsza z brzegu Kublik, czy Sobieniowski nadawaliby się idealnie, ale nie w tym rzecz. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nie wybrało źle, gorzej, że dało ciała przy uzasadnieniu.



share

Bez większej satysfakcji robię małe resume, z ostatniego tygodnia i jednej trzeciej bieżącego tygodnia. Zgodnie z pesymistycznymi przewidywaniami – „Polacy zupełnie nic się nie stało”. Pierwsza adrenalina związana z fałszowaniem wyborów została skutecznie rozproszona i poza grupką „szaleńców” na poziomie 30%, reszta Polaków myśli dziś o swoich codziennych sprawach. Zwracam uwagę, że II tura wyborów właściwie nikogo już nie podnieca i to w sensie wyniku, jak i „bałaganu”, który bynajmniej się do niedzieli nie uporządkuje. Kubuś Puchatek bez majtek wystartował w Tuszenie i wylądował w Kanadzie. Nieco mniejszy zasięg miał ranny łoś z Sokółki, ale te dwie łamiące wiadomości od rana zajmują największą telewizję informacyjną. W tle dramatycznych wydarzeń Bronek Komorowski buduje skład nowej PKW, a w wolnej chwili sprowadza towarzysza Millera na ziemię.



share

Psychologię uważam za większą paranaukę niż socjologię, większą w sensie bardziej paranaukową, ale tak sobie myślę, że mógłbym wyleczyć Jana Marię Rokitę z kompleksu „Niemcy mnie biją”. Terapię dla Rokity mam bardzo prostą, niech sobie włączy radio i posłucha Tomasza Zimocha albo poczeka na telewizyjne skróty werbalnej grafomanii. Niespecjalnie chciałbym czynić krzywdę redaktorowi Zimochowi, bo nic złego mi nie zrobił i pośród wszystkich gwiazd medialnych nie jest ani specjalnie szkodliwy, ani specjalnie irytujący. Jakaś tam słodkość w jego krzykach daje się zauważyć: „Panie Turek, kończ pan ten mecz!” było bardzo słodkie i chyba od tego cukiereczka zaczęła się kariera redaktora. Zdarza się powiedzieć coś zabawnego w szale emocjonalnym, ale podstawowe pytanie brzmi, co to ma wspólnego z profesjonalnym komentarzem radiowym, który dziś jest już sztuką pradawną, a ostatni żyjący, który potrafi to robić nazywa się Bohdan Tomaszewski.

Strony