tandeta



share

Ostatnie występy publiczne Jarka z Bielawy nie są dla mnie żadnym zaskoczeniem, a tych najlepszych dowcipów i tak nie przeskoczę, dlatego chciałbym zwrócić uwagę na zupełnie inny aspekt „wiochy”. Naturalnym jest, że w pierwszym odruchu człowiek się śmieje, łapie za głowę głośno krzyczy „o ja pi…ę”, jednak po jakimś czasie robi się naprawdę smutno. Światowiec z TVN24, Jarosław Kuźniar, bez najmniejszej żenady przyznał się, że jest zwykłym cwaniaczkiem, który bierze cudze i oddaje używane, w dodatku cała operacja ma miejsce nie w „DolczeKabana”, a w hipermarkecie porównywalnym z portugalską „Biedronką”. Jest słabo, ale do pełnego obrazu strasznie daleko. Parę dni wcześniej inna gwiazda, której nazwisko poznałem przy okazji i nie będę go rozpowszechniał, prowadziła wywiad ze znaną amerykańską aktorką Sigourney Weaver i popisała się skrajną ignorancją. Gwiazdeczka „salonów” wytrzeszczyła maślane oczy, gdy usłyszała o Jerzym Grotowskim.



share

Puzzli nie cierpię, ale złożone problemy kocham. Wtajemniczeni, emeryci i takie nieroby, jak ja, wiedzą o co chodzi po kilku tytułowanych słowach. Zapracowanym przybliżę najnowsze wydarzenie, którym żyje brać dziennikarska. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, czyli jedyna środowiskowa organizacja w Polsce, którą zarządzają „niepokorni”, wydało coroczny werdykt w antykonkursie „Hiena Roku”. Tegorocznymi laureatami ex aequo zostali: Wojciech Czuchnowski i Piotr Stasiński. No i w czym problem chciałoby się głośno krzyczeć? Można się kłócić i dopatrywać niesprawiedliwości, bo jest z kogo wybierać, choćby pierwsza z brzegu Kublik, czy Sobieniowski nadawaliby się idealnie, ale nie w tym rzecz. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nie wybrało źle, gorzej, że dało ciała przy uzasadnieniu.



share

Bez większej satysfakcji robię małe resume, z ostatniego tygodnia i jednej trzeciej bieżącego tygodnia. Zgodnie z pesymistycznymi przewidywaniami – „Polacy zupełnie nic się nie stało”. Pierwsza adrenalina związana z fałszowaniem wyborów została skutecznie rozproszona i poza grupką „szaleńców” na poziomie 30%, reszta Polaków myśli dziś o swoich codziennych sprawach. Zwracam uwagę, że II tura wyborów właściwie nikogo już nie podnieca i to w sensie wyniku, jak i „bałaganu”, który bynajmniej się do niedzieli nie uporządkuje. Kubuś Puchatek bez majtek wystartował w Tuszenie i wylądował w Kanadzie. Nieco mniejszy zasięg miał ranny łoś z Sokółki, ale te dwie łamiące wiadomości od rana zajmują największą telewizję informacyjną. W tle dramatycznych wydarzeń Bronek Komorowski buduje skład nowej PKW, a w wolnej chwili sprowadza towarzysza Millera na ziemię.

Strony