tandeta



share

Trzeba mieć niezwykły dar, by używać słów dla oddania rzeczy sedna, a nie po to, żeby intelektualnie wyglądało. W przemówieniu… wróć… w wykładzie Jarosława Kaczyńskiego w Poznaniu, tytułowa zbitka słowna, w pierwszym odbiorze, oczywiście wywołuje uśmiech, ale gdy się rozumie znaczenie słów, drugie odczucie to już „łał”. Dokładnie tak wygląda nasza rzeczywistość, która jest napędzana (determinowana) niemożnością (imposybilizmem) wykonania rzeczy najprostszych. Przez dłuższy czas w Polsce wszystkie przejazdy kolejowe, łącznie z tymi, które były odnawiane przy okazji remontów dróg, urywały samochodom zawieszenia. Za cholerę nie dało się dolać asfaltu w miejscu, gdzie w sposób naturalny powstawała różnica poziomów miedzy torami i drogą. Po 25 latach w końcu udało się jako tako ten problem rozwiązać, ale wszystkie pozostałe problemy nadal tkwią w przekonaniu „nie da się cholera”.



share

Ostatnie występy publiczne Jarka z Bielawy nie są dla mnie żadnym zaskoczeniem, a tych najlepszych dowcipów i tak nie przeskoczę, dlatego chciałbym zwrócić uwagę na zupełnie inny aspekt „wiochy”. Naturalnym jest, że w pierwszym odruchu człowiek się śmieje, łapie za głowę głośno krzyczy „o ja pi…ę”, jednak po jakimś czasie robi się naprawdę smutno. Światowiec z TVN24, Jarosław Kuźniar, bez najmniejszej żenady przyznał się, że jest zwykłym cwaniaczkiem, który bierze cudze i oddaje używane, w dodatku cała operacja ma miejsce nie w „DolczeKabana”, a w hipermarkecie porównywalnym z portugalską „Biedronką”. Jest słabo, ale do pełnego obrazu strasznie daleko. Parę dni wcześniej inna gwiazda, której nazwisko poznałem przy okazji i nie będę go rozpowszechniał, prowadziła wywiad ze znaną amerykańską aktorką Sigourney Weaver i popisała się skrajną ignorancją. Gwiazdeczka „salonów” wytrzeszczyła maślane oczy, gdy usłyszała o Jerzym Grotowskim.



share

Puzzli nie cierpię, ale złożone problemy kocham. Wtajemniczeni, emeryci i takie nieroby, jak ja, wiedzą o co chodzi po kilku tytułowanych słowach. Zapracowanym przybliżę najnowsze wydarzenie, którym żyje brać dziennikarska. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, czyli jedyna środowiskowa organizacja w Polsce, którą zarządzają „niepokorni”, wydało coroczny werdykt w antykonkursie „Hiena Roku”. Tegorocznymi laureatami ex aequo zostali: Wojciech Czuchnowski i Piotr Stasiński. No i w czym problem chciałoby się głośno krzyczeć? Można się kłócić i dopatrywać niesprawiedliwości, bo jest z kogo wybierać, choćby pierwsza z brzegu Kublik, czy Sobieniowski nadawaliby się idealnie, ale nie w tym rzecz. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich nie wybrało źle, gorzej, że dało ciała przy uzasadnieniu.

Strony