targ



share

W soboty zwykle wybieramy się z całą rodziną na lokalne targowisko. Kupujemy tam samo zdrowie: świeże warzywa i owoce z małych przydomowych ogrodów i sadów, oraz prawdziwe niczym nieskażone mięsko z gospodarskiego uboju. Chciałoby się powiedzieć: i niech tak będzie zawsze... Amen. Od jakiegoś czasu, przy okazji zakupów, rozdaję tam mieszkańcom kopię Listu Otwartego, adresowanego do radnego skierniewickiej RM Tomasza Chadamika. http://kontrowe...



share

Miałem już pisać kolejny tekst o zmianach w ministerstwie sprawiedliwości, o nowej komisji śledczej, w której będą promować się nowe gwiazdy polityki i o innych bzdurach tego typu. Dziś powstało już jednak parę tekstów na te tematy, więc zgodnie z zasadą, mówiącą, że bytów nie należy mnożyć ponad potrzebę, wziąłem ostrą brzytwę Ockhama i odciąłem od strumienia mojej świadomości newsy, jakimi karmią nas dzisiaj media. Będzie właśnie o karmieniu, a konkretnie o tym, gdzie można kupić pożywienie. Oczywiście wszędzie, ale historia, jaką opowiem, rozgrywa się na targowisku.