Trybunał Konstytucyjny



share

Tytuł ukradłem z komentarza Jacka Liziniewicza, dziennikarza w dosłownym tego słowa znaczeniu, który mógłby pracować w zawodzie pół wieku temu, bo wie bez Google na czym ten zawód polega. Cóż więcej mogę dodać do słów Jacka Liziniewicza? Powiedział wszystko w jednym zdaniu i nie pozostaje nic innego, jak tylko rozwinąć ze wszech miar słuszne podsumowanie. Zacznę do tego, że powodów do takiej, a nie innej oceny Polacy mają tysiące, ponieważ 1000 razy orzeczenia sądów nie miały nic wspólnego z literą prawa, logiką i doświadczeniem życiowym. Podejrzewam jednak, że Jacek Liziniewicz zainspirował się dwoma ostatnimi „postanowieniami”.



share

Stanisław Biernat, wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego napisał do prezes Juli Przyłębskiej wylewny list, nieco w stylu samego Rzeplińskiego, chociaż mnie ten styl bardziej Owsiaka przypomina. Pewnie się nie dowiemy kto Biernatowi skreślił to pismo, czy wspomniany Rzepliński, czy może „autorytet” Zoll. Istnieje też szansa, że sam Biernat poczuł się na siłach lub został zdopingowany i postanowił pokazać swojej szefowej, gdzie raki zimują.

Czytając pismo Biernata ni mogłem przestać się śmiać, chociaż treść jako taka nie jest szczególnie zabawna. Dopiero kontekst nadaje wypocinom wiceprezesa TK iście kabaretowy charakter. List jeszcze oczywiście spisany tonem mentorskim, eksperckim, nie znoszącym sprzeciwu i przy tym silącym się na dowcip. Autor wykłada prawną kawę na ławę i mówi niemal wprost „czego ty durna babo nie rozumiesz, przecież to proste”.



share

Najmocniej przepraszam za to obrazowe porównanie i chętnie je zmienię jeśli usłyszę lepsze. Od początku rządów sprawowanych przez PiS, a prawdę mówiąc jeszcze przed oficjalnym przejęciem władzy, odpalono ogólnopolską histerię. Świat się walił ze wszystkich stron, zdychały konie, wycinano świerki, no i przede wszystkim kończyła się demokracja. Beneficjenci okrągłego stołu zaczęli strzelać na oślep i na starcie odnosili sukcesy. Nie chcę się nad nikim pastwić, ale wiele było głosów z tak zwanego obozu patriotycznego, że sen się szybko skończy i wróci stara patologia. Gdy do krajowej histerii dołączyły „rejtingi” i komisje weneckie, strach się jeszcze silniej uzewnętrzniał.

Strony