Tusk



share

Kaczyński z „Atlasu kotów” w ciągu sekundy stał się autorem kultowej scenki sejmowej, która obiegła cały świat i tym samym doczekał się nowego poziomu własnej potęgi. Na pierwszy rzut oka przychodzą do głowy tylko same dowcipne skojarzenia. Mnie się od razu skojarzył Turbodymomen, postać z reklam, dość niszowa współcześnie, wzorowana na dowcipach z udziałem Chucka Norris, które akurat wszyscy znają. Formuła tych dowcipów jest zawsze taka sama, zwykli ludzi coś tam muszą robić, natomiast Turbodymomen nie musi.



share

Opozycja się jednoczy! Takie padło hasło z samego rana, 23 listopada 2017 roku, z ust Petru i Schetyny. Postawienie właściwej i pełnej diagnozy dla tego śmiesznego pięciominutowego teatrzyku, który się odbył na korytarzu sejmowym z udziałem części Obywateli PO i Obywateli Nowoczesna, już miało miejsce. Gdzie? No wyraźnie i wszystko napisałem w pierwszych zdaniach. Niczego więcej dodawać się nie powinno, ale jak zwykle spanikowane redakcje prawicowe ruszyły z piętrowymi analizami zapowiadającymi wielkie problemy PiS z nową formułą działania opozycji i wypadałoby skierować kilka normalnych słów do narodu.



share

Zaczęły się moje ulubione zawody, czyli wyścigi na najbardziej sensacyjną, czytaj najdurniejszą interpretację prostych wydarzeń. Zaproszenie Tuska przez Dudę natychmiast stało się ugorem szerokich interpretacji. Z tego, co zauważyłem najmniej 70% interpretujących nie zna faktów. Tak, to prawda, że zwyczajowo Duda zaprosił wszystkich prezydentów i premierów i trudno się tu doszukiwać czegokolwiek, poza wypełnieniem wymogów protokołu. Pierwszy fakt, ale drugi fakt jest taki, że Tusk wystąpił do Dudy z odrębnym żądaniem i zażyczył sobie uroczystego złożenia kwiatów przed Grobem Nieznanego Żołnierza. W ramach trzeciego faktu Duda żądanie Tuska spełnił. Czwarty fakt to przyjęcie zaproszenia po raz pierwszy od trzech lat.

Strony