UE



share

Jeden z pierwszych argumentów przeciw polskiemu członkostwu w Unii Europejskiej, jaki usłyszałem z zamierzchłych czasach, odnosił się do absurdów, czyli słynnego mierzenia krzywizny ogórków i bananów. Do tej puli pozornych absurdów dochodzi ślimak uznany za rybę i jeszcze tysiące takich kruczków wywołujących uśmiech zdrowego na ciele i umyśle człowieka. W Polsce też mamy takie kwiatki, na przykład w ustawie o VAT, gdzie na wiklinę surową i przetworzoną obowiązują różne stawki, a czy koszyk z surowej wikliny jest wikliną przetworzoną wie wyłącznie naczelnik poszczególnego Urzędu Skarbowego.



share

“Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma…” śpiewała Maryla Rodowicz mimo, że wokół życie temu zaprzeczało, a ona sama przyjaźniła się z ówczesnymi oszustami,  politykami. Obecnie mamy podobnie tyle, że pewnie dla utrudnienia, przeniesiono im centralę ze wschodu na zachód tak, żeby jeszcze mocniej skołować poddanych.  Bardziej prawdziwy natomiast wydaje się inny zwrot piosenki: “Tylko koni, tylko koni… żal…”. A szczególnie tego biednego kucyka z Niemiec, zgwałconego przez jakże specjalnego gościa Angeli Merkel. Nasuwa się myśl, że niemiecka perwersja ekstremalnie uosabia się w zabijaniu, że wspomnę tylko polskiego żubra, naiwnie dążącego do centrum UE (pewnie uwierzył ekologom w Puszczy Białowieskiej)...



share

W świecie nasyconym wyścigami szczurów, człowiek może sobie pozwolić na odrobinę satysfakcji, gdy wygrywa zawody w ludzkiej dyscyplinie zwanej myśleniem i to wygrywa w przedbiegach. Wielkie „zwycięstwo” Donalda Tuska skomentowałem zaraz po ogłoszeniu wyników i wtedy nawet najwięksi krytycy Tuska pukali się w czoło, po moich stwierdzeniach. Przypomnę, co twierdziłem. Po pierwsze, że Kaczyński i PiS wykonali ruch genialny, który przyniesie duże polityczne korzyści, wewnętrzne i zewnętrzne. Po drugie, że to czym się tu i teraz podniecają media i publika, za rok będzie kupą śmiechu. Po trzecie robienie z 27:1 politycznego kapitału i wyprawki dla Tuska, w przyszłych wyborach prezydenckich, jest snem idioty. Po czwarte, Polska na postawieniu się UE wygra wcześniej, czy później. Polacy w suwerennej polityce dotyczącej fundamentalnych kwestii, na przykład „uchodźców”, w końcu zobaczą 1:0 dla nas, a nie 27:1 dla kelnera Merkel.

Strony