układ



share

Przed wojna według odjazdów pociągów można było ustawiać zegarki, po wojnie w III RP według autorytetów można budować wokandy. Na 10 gorliwych obrońców sądów, którzy biegają po mediach, 9,5 jest na bakier z prawem albo w ich otoczeniu znajdują się podejrzani. Tak było z Kijowskim, tak było z KOD-bydlakiem, który stręczył i handlował ludźmi, tak było z Piniorem, Wałęsą i tak dalej i tym podobnie. Po najnowszym odkryciu, wielki autorytet prawny z tytułem profesorskim wziął i znikł. Mowa o Zbigniewie Ćwiąkalskim, byłym ministrze sprawiedliwości w rządzie Tuska i chyba byłym ekspertem od konstytucji, sądownictwa, prokuratury i wszystkiego, co z peerelowską zgnilizną systemową związane.



share

Jako weteran Internetu znam na pamięć dyżurne i historyczne tematy, które się rozlewają po całej sieci, gdy tylko padnie konkretne hasło. Przez kilkanaście lat taką datą był 4 czerwca, a tematem „Okrągły Stół”. Topowe nawalanki w ramach debaty publicznej i trzeba przyznać, że co najmniej do 2010 roku zdecydowanie wygrywała „narracja” twórców „Okrągłego Stołu”. Brednie o pokojowym oddaniu władzy, o upadku komunizmu w Polsce, o fenomenie polskiego porozumienia i pionierskim w Europie politycznym rozstrzygnięciu, odmieniono przez wszystkie przypadki. Z drugiej strony nie uszedł z życiem żaden oszołom, jeśli się odważył wspominać o zdradzie, wódce w Magdalence i nowym podziale władzy, w którym komuniści wraz ze swoją agenturą zachowali wszystkie liczące się pozycje.



share

Niczego w swojej opinii sprzed kilku tygodni, gdy pisałem o zgranych kartach, którymi będzie grać obóz Komorowskiego, nie muszę zmieniać. Nie ma nowych pomysłów, a stare propagandowe sztuczki to główne paliwo kampanii pana Bronka i żadnych zamian nie należy się spodziewać. Do Smoleńska doszły SKOK-i, ale jeden i drugi temat jest dla twórców propagandy jednocześnie wygodny i niebezpieczny. W tym samym czasie pojawiły się pierwsze przecieki z książki Rotha, wprawdzie tutaj też nie widzę żadnego przełomu i nadziei, o czym pisałem wczoraj, jednak z całą pewnością to wydarzenie przebije nieudolne i nudne wrzutki rodzimych propagandystów. „Rewelacje” wysmażone przez białoruskiego potomka ormowca, niejakiego Jendrieja Artymowicza, pożyją jak każdy upiór, od zmierzchu do świtu. Co więcej, przy odpowiednim uniku ze strony opozycji można tego bejsbola wyrwać i okładać macherów z WSI do upadłego.

Strony