VAT



share

40 lat temu, w epoce Gierka, dzieciarnia na karuzelach często bawiła się w "wirówkę". Niektórzy pamiętają - umyślny rozpędzał urządzenie a gracze próbowali się jak najdłużej utrzymać na krzesełkach, wygrywał ten kto przetrwał na miejscu nie dostając mdłości. 

Wirówka nie wyszła z mody, nawet doczekała się nowoczesnej wersji. 

Dzisiaj karuzelę rozkręca rząd, na krzesełkach zasiada elita teoretycznego państwa wymieszana z postubeckimi biznesmenami. 

 

Właśnie oglądamy fazę "odlotów", weźmy pod uwagę tylko dwóch, za to dużych, graczy: 

Lotos – I kw. 2016 do I kw. 2017 +300mln PLN po opodatkowaniu. 

Orlen - I kw. 2016 do I kw. 2017 +1750mln PLN po opodatkowaniu. (tak - 1,75mld!) 

 

Szacujemy/interpolujemy: 

0,3mld*4=1,2mld – tyle rocznie zwiększył się zysk Lotosu, analogicznie, Orlenu – 7mld. Razem 8,2mld. 

 

Co daje rocznie: 



share

Istnieją takie dyżurne dyskusje, które zawsze zaczynają się tak samo, przebiegają identycznie i kończą bez zaskoczeń. Jedną z nich jest debata o wyższości wymiaru kary nad jej egzekucją. Jak tylko pojawiło się 25 lat dla wyłudzających VAT, natychmiast zaczęło się klepanie tych samych argumentów i oczywiście na czoło wysunęło się zamęczone na śmierć zdanie. Nie ważny jest wymiar kary, ważne, czy prawo będzie skutecznie egzekwowane. Ów bełkot urósł niemal do sentencji prawnej, coś jak res iudicata, czyli powaga rzeczy osądzonej. Tymczasem wystarczy się chwilę zastanowić, aby dostrzec ewidentny absurd tego typu rozważań. Mamy do czynienia z modelowym dylematem, który odnosi się do mycia kończyn.



share

Z politycznych wydarzeń bieżącego tygodnia chciałbym odnotować dwa równorzędne wydarzenia. Pierwsze wydarzenie jest wynikiem mojego znudzenia, które zaowocowało podniesieniem statystki sejmowej witryny. Wszedłem, zobaczyłem i mogę się podzielić konkretną informacją. Okazuje się, że mamy w sejmie tylko jednego posła, którego nazwisko zaczyna się na literę „I”. Gdyby ktoś czuł się rozczarowany rangą politycznego newsa, chętnie uzupełniam i podnoszę rangę. Posła, którego nazwisko zaczyna się na literę „U”, też mamy tylko jednego, tak to się będzie kształtowało w nadchodzącej kadencji. Lepiej? Nie lepiej! Widzę, że się towarzystwo zwane suwerenem rozwydrzyło, a w takich wypadkach wiadomo co polityka z suwerenem czyni. Sprowadza suwerena za twarz na ziemię.