VAT



share

Braciszkowie, moi mili! Nie może złe drzewo dobrego owocu wydać! Nie może też państwo, ni prawo, ni też ekonomia co na złodziejstwie jest ustanowiona, być po prostu dobre. Choćby nawet najpiękniejsze hasła i zamiary przyświecały tym, którzy w imię sprawiedliwości "społecznej", takie Państwo budują, pozostają tylko wspólnikami, w złodziejskiej organizacji przestępczej. Tak Braciszkowie moi mili! Rzeczy nazywać trzeba po imieniu. Łupienie Ludu Prostego za pomocą lagi, tudzież kozika na rozstaju dróg, jest takim samym łupieniem jak za pomocą Cita, Pita, VATu lub akcyzy, które nawet o wiele skuteczniej i po wielokroć pozbawiają Was Braciszkowie, owoców waszej ciężkiej pracy niż wspomniany wcześniej Zbój. Co gorsza, drzewiej rozstaje dróg na których Zbóje grasowały, można było ominąć, albo ostatecznie też lagę w lesie wystrugać i się bronić, a nawet Zbója na śmierć zaciukać i przy odrobinie szczęścia jeszcze nagrodę za to otrzymać.



share

40 lat temu, w epoce Gierka, dzieciarnia na karuzelach często bawiła się w "wirówkę". Niektórzy pamiętają - umyślny rozpędzał urządzenie a gracze próbowali się jak najdłużej utrzymać na krzesełkach, wygrywał ten kto przetrwał na miejscu nie dostając mdłości. 

Wirówka nie wyszła z mody, nawet doczekała się nowoczesnej wersji. 

Dzisiaj karuzelę rozkręca rząd, na krzesełkach zasiada elita teoretycznego państwa wymieszana z postubeckimi biznesmenami. 

 

Właśnie oglądamy fazę "odlotów", weźmy pod uwagę tylko dwóch, za to dużych, graczy: 

Lotos – I kw. 2016 do I kw. 2017 +300mln PLN po opodatkowaniu. 

Orlen - I kw. 2016 do I kw. 2017 +1750mln PLN po opodatkowaniu. (tak - 1,75mld!) 

 

Szacujemy/interpolujemy: 

0,3mld*4=1,2mld – tyle rocznie zwiększył się zysk Lotosu, analogicznie, Orlenu – 7mld. Razem 8,2mld. 

 

Co daje rocznie: 



share

Istnieją takie dyżurne dyskusje, które zawsze zaczynają się tak samo, przebiegają identycznie i kończą bez zaskoczeń. Jedną z nich jest debata o wyższości wymiaru kary nad jej egzekucją. Jak tylko pojawiło się 25 lat dla wyłudzających VAT, natychmiast zaczęło się klepanie tych samych argumentów i oczywiście na czoło wysunęło się zamęczone na śmierć zdanie. Nie ważny jest wymiar kary, ważne, czy prawo będzie skutecznie egzekwowane. Ów bełkot urósł niemal do sentencji prawnej, coś jak res iudicata, czyli powaga rzeczy osądzonej. Tymczasem wystarczy się chwilę zastanowić, aby dostrzec ewidentny absurd tego typu rozważań. Mamy do czynienia z modelowym dylematem, który odnosi się do mycia kończyn.

Strony