walka



share

Nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać, po zwyczajowych pogawędkach w telewizji i przy piwie o polskim honorze wspieranym przez bohaterstwo. Zacznę od siebie, żeby nie było. Parę lat temu nie chciałem lamentować i rozsiewać czarnych wizji, bo taką miałem strategię, ale prawda o tamtych czasach była bardzo dramatyczna. Seria procesów z Owsikiem doprowadziła do takiego punktu, w którym zastanawialiśmy się rodzinnie, czy nie sprzedać domu i nie zacząć wszystkiego od nowa. Sprawy wyglądały bardzo źle, jednak szczęśliwie się wszystko zakończyło i dziś jest kilka razy lepiej.



share

Dostałem zadanie domowe od profesora polskiej polityki i ruchów społecznych, nazwiska z różnych względów nie ujawnię, ale za to podam temat: „Czy może Pan KRÓTKO opisać, na pół strony, nasz współczesny polski mit założycielski”. Nie lubię zleceń, a tutaj dodatkowo mamy szkolny kaliber i człowiek natychmiast czuje się jak uczeń. Pewnie to wstyd, ale przyznam się, że chodziłem trzy dni z tematem, przejrzałem strony internetowe, nie wyłączając tych ze ściągami i nic oryginalnego nie wymyśliłem. W nocy z piątku na sobotę doznałem olśnienia i zrozumiałem, że po prostu nic nowego się nie da i przede wszystkim nie wolno wymyślać.



share

Liczmy wyłącznie na siebie, na „zwykłych” Polaków, bo na „profesorów” nie ma co liczyć! Człowieka można zabić nie tylko gazetą, ale sałatką. Profesor Krystynę Pawłowicz próbowano właśnie w taki sposób zamordować. Metod na zabijanie jest bez liku, Kaczyńskiego zabijano wzrostem, Macierewicza oszołomem, Jana Pawła II pedofilią. Mnie również próbowano zabić tysiącem słów, od nieroba po wariata, ale nadal żyję, podobnie jak przeżyli wszyscy wymienieni przeze mnie, z którymi nie śmiem się porównywać. Przeżyłem dlatego, że nie dałem się zabić, a im bardziej byłem zabijany, tym bardziej chciało mi się żyć. Prawdą jest, że człowieka da się zabić byle czym, jednak warto dodać jakiego człowieka. Pogubionego, zahukanego, przerażonego, słowem słabego!

Strony