władza



share

Teza nie brzmi nazbyt oryginalnie, ale mam słabość do banałów, które większość lekceważy. Jeśli się zgodzić, że tak faktycznie jest, jak stoi w tytule, to wniosek musi być napakowany optymizmem. Nie da się uprawiać polityki bez narzucenia tematu i zdobywania przewagi w politycznej debacie. Władzę zdobywa się na tysiące sposobów, ale zawsze na czele stoi jakaś myśl przewodnia lub chociaż hasełko. Idzie się do władzy po coś i wyborcy chcą wiedzieć, czym to coś jest.



share

Dogorywa właśnie kolejna rewolucja społeczna, tym razem w wydaniu kawiorowych komunistów od Zandberga. Na ewentualne kontrargumenty, że przecież Bukiel i smarkaci stażyści w kitlach zapowiedzieli głodówkę ogólnopolską, odpowiadam jednym słowem – Bukiel. Proszę sobie dać spokój, cóż innego mogą mówić, gdy wszystko jest jasne i wiadomo, że dalej cyrku ciągnąć się nie da. Rewolucja ma swoje prawa, jeśli w pierwszych chwilach nie porwie tłumów, to każda następna godzina kruszy szeregi. Na nieszczęście dla rewolucjonistów i na szczęście dla Polaków, forma protestu, czyli głodówka, też przyspieszyła proces degradacji, bo ile można głodować, aby się nie narazić na śmieszność.



share

Zaklinania rzeczywistości nie tyle należało się spodziewać, co można było zakładać w ciemno. Po konstruktywnym wotum nieufności TVN i polskojęzyczne przystawki ruszyły z „narracją”. Żadnych niespodzianek wiadomo kto „zaorał”, ale w całej propagandzie widać też mnóstwo asekuracji i braku wiary. Oglądałem jedynie kawałek debaty i niespecjalnie żałuję, niemniej widząc skróty w głównych wydaniach serwisów nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że reporterzy i realizatorzy powtarzali w montażowni jedno zdanie: „I co ja mam z tego „g” wyrzeźbić?”. Tak wyrzeźbili, że Schetyna „nie porwał”, a Kaczyński „się starzeje”. Przekładając z socjotechniki na nasze otrzymujemy jasny komunikat. Schetyna to nie Tusk, nie ma co się oszukiwać, potrzebujemy cudu albo wymiany lidera. Tyle wyszło z zaklinania, na więcej materiał nie pozwolił.

Strony