wolne



share

Siedzę w pustym Internecie, wszyscy już odeszli w ciemną noc! Takie sobie intro wymyśliłem, parafrazując kultowy tekst kapeli punkowej z Ustrzyk. Kapela nazywa się KSU i sam nie wiem, czy polecać, raczej nie, ale tekst natychmiast mi się skojarzył ze „Świętem Trzech Króli” i nie ma w tym cienia profanacji. KSU w oryginale śpiewało „siedzę w pustej knajpie” i to nawet lepsze niż w pustym Internecie, co pośpiesznie tłumaczę.



share

Im dłużej trwa, jak najbardziej zastępcza dyskusja o uczynieniu dnia 6 stycznia wolnym od pracy, tym większe opary absurdu ją spowijają.

Oto dla doktora ekonomii w czasie, gdy pożądanym towarem będzie praca, ważniejsze jest od tej pracy miganie się. Oczywiście pod szczytnymi hasłami zerwania "z czasami gomułkowskimi".
W ogóle chyba prezydentura Pana Kropiwnickiego zostanie sprowadzona do mirry, złota i kadzidła.

Gdybym chciał zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy znoszącym podatki, pewnie osiągnąłbym wynik kilkumilionowy.
Tylko co to wnosiłoby do dyskusji o państwie?

Nie przypuszczałbym do dzisiejszego wieczoru, że przyjdzie mi stanąć po stronie Senyszyn, która walnęła "z rękawa" miniwykład o ważności świąt kościelnych i ich wpływie na efektywny wypoczynek obywateli.

W Polsce jak widać są niewyczerpane pokłady sprowadzania najrozmaitszych zagadnień do poziomu śmieszności.
Mędrcowi z Łodzi udało się to znakomicie.