wpływy



share

Panuje fałszywe przekonanie, że jestem wielkim ekspertem od fundacji, to bzdura, w dodatku kompletna. Znam na przestrzał jedną fundację i ta wiedza nie ma żadnego przełożenia na pozostałe podmioty. Oczywiście pewne mechanizmy się powielają, niemniej w każdym takim bycie, który nagle wystrzelił i zdobył sławę, najważniejsze są powiązania i układy, bez tego nie ma pieniędzy i mediów do dyspozycji. Proszę zatem nie traktować niniejszego felietonu, jako głosu eksperta, wręcz przeciwnie, prawie nic o Fundacji Otwarty Dialog nie wiem, ale tym bardziej się wypowiem w jednej kwestii. Nim to nastąpi, zainteresowanych odsyłam do Wojtka Muchy, który też lubi się narażać własnemu środowisku, jeśli słyszy brednie. Mucha zna się na FOD jak mało kto i od Niego możecie się między innymi dowiedzieć, że moje stanowisko w tej sprawie jest głęboko uzasadnione.



share

Mnie internetowemu grafomanowi jest wszystko jedno, mogę sobie pisać co mi wpadnie do łaba i co mi ze łba wypadnie, dlatego dziś zaczynam się wgłębiać w propozycje ?spiskowe? i w ogóle się nie wstydzę. Podnieciłem się, jak niemal każdy widz Teraz My, jakością nędzy dziennikarskiej i jak już mi przeszedł pierwszy odruch wymiotny, zacząłem myśleć o co chodzi? Myśląc doszedłem do spisków dziejowych, różnych, ale najbardziej ciekawi mnie wątek PZPN. Tak sobie myślę, że uprawiający paradzienikarstwo, to hieny kute na cztery kopyta. Wolno im pozyskiwać informacje niemal z każdego źródła i widzom wara do tego, ponieważ prawo do tajemnicy dziennikarskiej jest święte. W takiej konstelacji widz jest skazany na domysły, natomiast hiena jednym zdaniem podsumuje wszelkie próby snucia: ?oszołomy od spiskowej teorii dziejów?. No cóż niech mi będzie oszołom i spiskowy teoretyk, nie robi to na mnie wrażenia, kto przeżył Onet, podobnych metek nawet nie zauważa. Będę sobie snuł.