wybory



share

Pamiętajcie moi Drodzy, że polityka to brud, syf, nędza i ubóstwo, tutaj się estetyki i przyjaźni spodziewać nie należy. Przypominam brutalny banał, zaraz po serii tekstów, którymi naiwnie broniłem Beaty Szydło, a wyrażałem ograniczone zaufanie do Mateusza Morawieckiego. Można sobie poużywać, że jestem niekonsekwentny, ale to nieprawda, jestem do bólu konsekwentny. Dymisja Beaty Szydło cieszącej się najwyższymi notowaniami w rządzie i sympatią zdecydowanej większości elektoratu PiS, to co najmniej polityczna ruletka i dopiero poznamy jej skutki. Dymisja Macierewicza to zupełnie inna bajka.



share

Oto moja wizja prawdziwie demokratycznego, transparentnego systemu wyborczego:

Art. N00



share

Odpowiem od razu! Tam gdzie zaczynają się kadry. O Kaczyńskim można powiedzieć dosłownie wszystko i rozpływać się w zachwytach, ale jednego daru Bozia mu z jakichś powodów poskąpiła. Praktycznie wszystkie decyzje kadrowe Kaczyńskiego dotyczące najwyższych stanowisk w państwie i w partii, wcześniej niż później kończyły się albo porażką albo tragedią. Nie włączę do tego zestawienia Leppera i Giertycha, bo to nieuczciwe nadużycie, tutaj nie było alternatywy, poza wcześniejszymi wyborami, ale dla długiej listy kadrowych porażek Kaczyńskiego i tak nie ma to większego znaczenia.

Strony