wyrok



share

Przez ułamek sekundy nawet taki stary lis, jak ja dał się nabrać na wykonanie wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego przez Sąd Najwyższy, ale zacznijmy od początku. Sam fakt, że w sprawie nie udzielenia informacji publicznej przez Sąd Najwyższy, zapadł prawomocny wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zobowiązujący do udzielenia informacji, jest kompromitacją absolutną. Właściwie nie potrzeba żadnych dodatkowych informacji, wystarczy, że SN przegrał sprawę w NSA, aby się złapać za głowę i pomyśleć w jakim państwie żyjemy. Niestety to dopiero początek. Wczoraj prezes SN Małgorzata Gersdorf wydała oświadczenie, w którym odmawia wykonania prawomocnego wyroku i powołuje się przy tym na zapisane w rocie sędziowskiej dochowanie tajemnicy. Rzecz tak nieprawdopodobnie żenująca, że trudno szukać jakiegokolwiek wyjaśnienia.



Ściśle przestrzegam dwóch zasad, które w sumie nie bardzo pasują do felietonu, bo jak wiadomo jest to gatunek lekki i nieco przerysowany, tymczasem trzymanie się faktów i realiów to straszna nuda. Kosztem felietonowej formy staram się jak mogę, aby zasada fakty i zasada realia stały ponad wszystkim. Wymaga to odrobiny wysiłku, przede wszystkim trzeba ominąć medialne nagłówki i sięgnąć do źródeł. Tak też zrobiłem, gdy tylko pojawiło się sensacyjne orzeczenie sędziego Tuleyi, który przyznał bandziorowi Boguckiemu 300 tysięcy odszkodowania za niesłuszne aresztowanie. Od razu powiem, że zgadzam się z głównymi tezami wyroku i nie daj Boże, żeby kiedykolwiek sądy w Polsce owe tezy podważały.



share

Istnieją takie dyżurne dyskusje, które zawsze zaczynają się tak samo, przebiegają identycznie i kończą bez zaskoczeń. Jedną z nich jest debata o wyższości wymiaru kary nad jej egzekucją. Jak tylko pojawiło się 25 lat dla wyłudzających VAT, natychmiast zaczęło się klepanie tych samych argumentów i oczywiście na czoło wysunęło się zamęczone na śmierć zdanie. Nie ważny jest wymiar kary, ważne, czy prawo będzie skutecznie egzekwowane. Ów bełkot urósł niemal do sentencji prawnej, coś jak res iudicata, czyli powaga rzeczy osądzonej. Tymczasem wystarczy się chwilę zastanowić, aby dostrzec ewidentny absurd tego typu rozważań. Mamy do czynienia z modelowym dylematem, który odnosi się do mycia kończyn.

Strony