zwycięstwo



share

Stara zasada internetowych dyskusji mówi, że wszystko zaczyna się od bzdetu, a kończy na Hitlerze. Nie ma takiej ostrej wymiany zdań w wirtualnej przestrzeni, która wcześniej niż później nie schodzi na oboczne tematy. Zjawisko znane i był czas przywyknąć, ale i tak mnie martwi skala oraz zachowanie inteligentnych ludzi. Żal patrzeć jak wielu rozgarniętych, czasami nawet wybitnie inteligentnych, powtarza brednie o porażce 27:1 i aż by się chciało sięgnąć po Hitlera, który wygrywał po 100 do 0. Dziś będzie ciężko wytłumaczyć masochistom, że nie było żadnej porażki, co więcej był to pierwszy poważny krok na drodze do sukcesu, niemniej warto się odwołać do jeszcze jednej zasady. Z nazwiskiem Kaczyński wiąże się wyprzedzanie faktów.



share

25 lat Polacy czekali na Prezydenta i rząd, który będzie reprezentował Polskę i Polaków. 25 lat zmagamy się w nierównym boju z postkomuną w najpodlejszej postaci. 25 lat we własnym kraju jesteśmy poniżani, opluwani, dyscyplinowani i zaszczuwani. Przez 25 lat okradziono nas niemal ze wszystkiego, z tożsamości, godności, suwerenności, przemysłu, a nawet minimum egzystencjalnego, które pozwoli spokojnie zasnąć i obudzić się następnego dnia. I po 25 latach Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej został człowiek, który się niczym w życiu nie zhańbił. Pracował na swój wybór tak ciężko, jak żaden polityk przed nim. Prezydent Andrzej Duda na wszystkich spotkaniach z Polakami i w spotkaniach międzynarodowych reprezentuję Polskę i polskie interesy z odwagą Lecha Kaczyńskiego i klasą wytrawnego polityka. Przez trzy miesiące prezydentury nie popełnił żadnej niegodziwości, nie sprzeniewierzył się swoim wartościom i naszym narodowym interesom.



share

Tak nudnej końcówki kampanii nie pamiętam od dawna. Z początku myślałem, żeby tę nudę porównać do pojedynku Kwaśniewskiego z Krzaklewskim, gdzie wszystko było jasne niemal od początku, ale tam jednak było parę akcji. Niejaki Gembarowski przerobił się na Lisa, Karolaka i Korwin-Piotrowską razem wziętych. Towarzysz Siwiec całował ziemie kaliską, tu i ówdzie przebąkiwało się o pijackiej porucie Olka Szklany na cmentarzu w Charkowie. Nie da się też porównać kampanii parlamentarnej z pojedynkiem Andrzeja Dudy i Bronka Bigosa, bo działo się dużo więcej i to takich rzeczy, które dostarczały wyborcom emocji. Gdyby chcieć odpowiedzieć na klasyczne dziennikarskie pytanie, co było wyróżnikiem starcia partyjnego przed wyborami parlamentarnymi 2015 roku, trzeba by sięgnąć do Google i to włączyć opcję wyszukiwania obrazem. Naprawdę nie potrafię sobie, tak z pamięci, przypomnieć czegoś charakterystycznego, może poza jednym.

Strony