Komornik jak choroba przewlekła

Prześlij dalej:

- Panie ja mam komornika! – rzuca wchodząc niewiasta w nieokreślonym wieku i nieokreślonej tuszy

- Eee tam, gdyby Pani miała raka to byłby problem, na raka się umiera, z komornikiem można żyć! – to zdanie rzucone całkowicie spontanicznie kilka lat temu pomogło co najmniej  kilkudziesięciu osobom zwracającym się do mnie po pomoc.

Nauczyłem swoich interesantów traktować długi i komornika jak choroby przewlekłe, obniżające komfort życia, jednak nie śmiertelne. Mam nadzieję, że dzięki upadłości konsumenckiej powyższy wpis ma wartość jedynie historyczną. Po kolei jednak, czy ktoś poważny wierzy, że społeczeństwo, które przeżyło zabory, dwie okupacje, pół wieku komunizmu da się zniewolić banksterom i wynajętym przez nich kolaborantom udających urzędników państwowych? Naprawdę ktoś w to uwierzył?

Co robił w miarę rozgarnięty dłużnik, w zasadzie to nie on, ale jego małżonka lub konkubina, dzieci, a z braku powyższych to i rodzeństwo. Nagle przypominali sobie jakim to złym człowiekiem dłużnik jest, jak zaniedbał przez ostatnie kilka lat osoby, na które miał prawny obowiązek łożyć.  W te pędy szli się wyżalić do najbliższego wydziału rodzinnego i opiekuńczego, tam miłe panie Sędzie wysłuchały tych gorzkich żali, wzruszały się postawą dłużnika, który na sali sądowej składał samokrytykę i godził się na najwyższe nawet alimenty, wszystko dla swoich dzieci, które kochał na życie. Jego skrucha nie trwała długo, bo biedna żona/konkubina musiała poprosić o pomoc komornika, gdyż ten sam dłużnik po wyjściu z gmachu sądu zapominał jak kocha dziatki swe. Nic to, komornik mu przypominał, zabierał większość wynagrodzenia, brał 7% prowizji, resztę oddawał żonie/konkubinie. Wszak wiadomo, wszyscy Polacy to jedna rodzina, prawdziwy cyrk zaczynał się wtedy, gdy np. oboje małżonkowie byli zadłużeni, musieli wtedy się nawzajem popozywać o alimenty. Oczywiście, co za dużo to niezdrowo, w takich chwilach wychodziłem z założenia, że cierpliwości Wysokiego Sądu nie należy nadużywać i jedno z małżonków nagle pokłócone z drugim wyprowadzało się do innego miasta przysłowiowo „do mamusi”.

Gdyby wszyscy zachowywali umiar, karnawał by trwał… jednak zdarzyło się w Poznaniu:

Sędzia, która zgodziła się na zawarcie ugody bez dokładnego zbadania sprawy, będzie wydalona z zawodu – orzekł dziś poznański sąd apelacyjny. Decyzją sędzi pieniądze, 6 mln zł które powinny trafić do wierzycieli, zostały przeznaczone na alimenty

Sąd apelacyjny ocenił, że sędzia, podejmując decyzję, wykazała się „rażącym niedbalstwem” i nie może sprawować swojego urzędu.

Sprawa dotyczyła nieruchomości w centrum Poznania, którą chciał kupić zagraniczny inwestor. Właściciel kamienicy wziął 6 mln zł zaliczki, ale ostatecznie umowy nie podpisał, odmówił też oddania zaliczki. Inwestor nie jest w stanie odzyskać pieniędzy, bo właściciel kamienicy zawarł przed sądem ugodę z matką jego dzieci; zgodnie z umową zobowiązał się m.in. zapłacić jej łącznie ponad 6 mln zł zaległych alimentów.

„Sędzia wyraziła zgodę na zawarcie ugody w sytuacji, w której należało się dokładniej przyjrzeć sprawie. Ta ugoda spowodowała niemożność dochodzenia przez osoby trzecie zasądzonych roszczeń” – powiedział w środę PAP Jarema Sawiński, rzecznik dyscyplinarny Sądu Okręgowego w Poznaniu, który prowadził postępowanie w sprawie sędzi.

Jak powiedział w środę sędzia sądu apelacyjnego Bogdan Wysocki, w sprawie doszło do rażącego niedbalstwa.

Sędzia powinna bez najmniejszych przeszkód przewidzieć cel działania stron ugody, jej sprzeczność z przepisami prawa. Mamy do czynienia z rażącym niedbalstwem po stronie sędziego. Nie znaleźliśmy w istocie żadnych okoliczności łagodzących, by wymierzyć karę niższą niż kara złożenia z urzędu” – powiedział sędzia Bogdan Wysocki.

„Nie mówimy tutaj tylko o skutkach w postaci istotnego naruszenia usprawiedliwionych praw innych osób. Nie możemy abstrahować od dotkliwych skutków ujemnych dla wymiaru sprawiedliwości i wizerunku tego wymiaru sprawiedliwości” – dodał.

Wierzyciele Władysława W. będą mogli domagać się odszkodowania od Skarbu Państwa.

Przy okazji kolejnego odgrywania komedii, usłyszałem od bardzo miłej skąd innąd Pani Sędzi: „chce Pan żebym skończyła jak ta w Poznaniu?” oczywiście nie chciałem i zamiast ugody zakładającej płacenie na dzieci po 1000 zł miesięcznie wyszliśmy jak niepyszni z sądu z ugodą na po 300 zł na dzieci.

W razie pytań zapraszam: http://upadlosc...

6
10221 liczba odsłon

Autor artykułu: Fredd

1 (liczba komentarzy)

  1. Niektórzy komornicy działają z klasą jak w tym memie A tak poważnie to chyba nikt nie chce mieć doczynienia z komornikiem - wiadome jakich metod używają a i prawa się nie boją. To naprawdę smutne, że są zawody postawione ponad prawem i wszelkimi normami.