MERKEL PRZYZNAŁA SIĘ

Prześlij dalej:

Szczyt prominentów w Davos. 24 stycznia 2018. Duża sala wypełniona publicznoscią, z przodu niejaki pan Schwab (sprawdźcie sobie to nazwisko!) i obok niego - pani A.Merkel, administrator tymczasowy organizacji państwowej Niemiec. I cóż ona mówi? Mówi coś po niemiecku, tłumaczenie angielskie zagłusza jej głos, więc nie słyszę oryginału. Ale to angielskie tłumaczenie wystarcza, aby mi podskoczyła adrenalina, a umysł podpowiedział "co ona plecie?!" Cała przemowa jest dorabianiem ideologii do nędznej praktyki rządu niemieckiego od roku 2015. Chodzi oczywiście o falę imigrantów, po polsku nachodźców.

Ostatnio ktoś z moch bliskich zapytał mnie, dlaczego Merkel zaprosiła owych migrantów do Niemiec (nie konsultując tego z innymi rządami, ani z organami tzw. Unii Europejskiej). Odpowiedź moja była taka: pierwszą myślą po usłyszeniu, co ona zrobiła, była ta: potrzeba im wśród zestarzałych i wygodnych Niemców świeżej i taniej siły roboczej; ale z czasem było widać, że to nie to, albo nie tylko to - zbyt dużo było tych nachodźców i zbyt mało chce im się pracować; pojawiła się więc druga teoria: jest to ruch lewackich sił globalistycznych, by rozwodnić kulturowo, religijnie i moralnie Europę, a potem ją zniszczyć. Ale to też nie wyjaśnia wszystkiego - dlaczego niemiecka polityk chciałaby najbardziej niszczyć swoje społeczeństwo i narażać je na ataki, wybuchy i gwałty? Zatem - trzecia teoria - odruch chrześcijańskiego miłosierdzia, które nakazuje pomagać? Niemieckie czołgi i inne uzbrojenie płynęło i płynie do krajów Bliskiego Wschodu, więc najpierw pomagaja się tamtejszym ludziom zabijać się, aby potem ich tu ugościć? Nie, to nie trzyma się kupy. Więc w końcu jak?

A zatem czwarta teoria: chodzi o przeselekcjonowanie strumienia imigrantów, pozostawienie w Niemczech najlepiej wykształconych, a co do reszty - wypchnięcie ich do innych krajów dookoła Niemiec, by te kraje osłabić. Nie wiem, na ile w tym prawdy, ale to pasuje do uprawianej od dwóch wieków pruskiej-niemieckiej tradycji polityki realnej.

I wreszcie piąta teoria: ten exodus arabsko-muzułmańskich migrantów do Europy Zachodniej został sprowokowany i zorganiowany przez siły zewnętrzne, a mówiąc dokładniej - spoza Unii Europejskiej. Kto mógłby być tą "siłą zewnętrzną"? Kandydatów jest sporo: np. Arabia Saudyjska, Izrael, Turcja, USA, Iran. Po co mieliby to robić? Wojna religijna? Zemsta? Zajęcie Europy gigantyczną pracą nad uporządkowaniem sprawy "imigrantów"? Odwrócenie uwagi od czegoś, co ma nastąpić?

Zatem wybierajcie, która teoria Wam bardziej odpowiada.

No i cóż mówi w tym kontekście pani Merkel w Davos? A to, że "mamy dług (zobowiązania - nie wiem, jakie było słowo w oryginale niemieckim, angielskie tłumaczenie brzmiało: debt) wobec innych krajów z czasów kolonialnych"! No i tu mnie już trafiło! Pewnie wy, Niemcy, Holendrzy, Francuzi, Hiszpanie, Anglicy macie, i to cholerne zobowiązania! Ale dlaczego Merkel przypisuje to całej Europie??? Ja się do tych zobowiązań nie poczuwam! Ale, ale - dociera do mnie - Merkel przyznała się do zobowiązań Niemiec wobec innych krajów i społeczeństw. Szkoda, że nie przyznaje się równie ochoczo do zobowiązań Niemiec wobec Polski i do obowiązku wypłacenia Polsce reparacji wojennych!

I dalej Merkel snuje: "nie możemy się izolować, protekcjonizm jest niedobry". No i mnie drugi raz trafia! To akurat premierka państwa, które w swojej historii wielokrotnie stosowało agresywnie protekcjonizm państwowy i na nim zbudowało swoją siłę gospodarczą, a do tego narabowało z całej Europy niezliczone góry drogocennych dóbr i dzieł sztuki, ma czelność teraz ex catedra prawić nam takie rady? To jest po prostu bezczelność.

"Nie możemy się izolować od innych nacji i ludzi" - tak mniej więcej brzmi narracja pani Merkel. Czyli jak mamy to rozumieć? Że Europa nie ma być ani Europą, ani chrześcijańska, ani dziedzictwem kulturowym naszych dziadów i ojców? Że ma być misz-maszem "multi-kulti", jakąś ArAfEurAzją? Że ma być tyglem wymieszanym, podzielonym, bez więzi, charakteru, systemu wartości? Takim wielkim tłumem spod znaku fast-food'ów, anonimowych, smrodliwych, zatłoczonych megapolis, wiązania końca z końcem? Tłuszczą łatwo manipulowalną telewizorami i inymi kontrolowanymi mediami? Tanią siłą roboczą pracującą na możnych tego świata?

Tak czy inaczej, Merkel przyznała dwie rzeczy:

po pierwsze, że Zachód ma ogromne zobowiązania wobec państw post- i  neo-kolonialnych;

po drugie, że nie ma żadnych rozwiązań ani argumentów.

Chyba czas pani kanclerzycy się po prostu skończył.

Źródło foto: 

własne

0
3736 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Askalek

Autor artykułu: Askalek