Moja wizja historii Polski

Prześlij dalej:

Początki ludzkości giną w mrokach prahistorii. Czy przybyliśmy z Kosmosu, czy życie biologiczne rozwinęło się spontanicznie na Ziemi i ewoluowało, czy też na to naturalne życie nałożyły się eksperymenty genetyczne Obcych spoza Ziemi, nie jest rozstrzygnięte. Wydaje się, że Kosmos i jego dalecy mieszkańcy mieli jakiś wpływ na naszą historię.

Niezależnie od tego, na Ziemi rozwinęły się różne plemiona (szczepy, rasy – etykietki słowne są tu bez znaczenia), nazywane w różnych źródłach rozmaicie, np. w „Księdze Uranti” mają one kolory (brązowy, czerwony, żółty, niebieski itd.). Według zwolenników teorii ukształtowania nas przez Kosmitów podział będzie nazwany inaczej – na Annunaki, Reptilian, Nordyków itd.

Tak, czy inaczej, mam przekonanie, że ludzie inteligentni żyją na Ziemi od co najmniej kilkuset tysięcy lat i tworzyli w dawnej przeszłości (100-200 tys. lat temu) zaawansowane cywilizacje, takie jak Lemuria czy Atlantyda. Owe dawne cywilizacje opanowały technologie atomowe, laserowe, antygrawitację, tzw. generatory wolnej energii, budowały statki kosmiczne.

Dlaczego nie znajdujemy dziś śladów tamtych cywilizacji? Po pierwsze, wiele zostało zniszczonych, bo nastąpiły kataklizmy, ruchy wulkaniczne i tektoniczne oraz potopy, które zniszczyły większość śladów. Po drugie, część śladów mogli usuwać zainteresowani tym Obcy. Po trzecie, jakieś ślady (np. pod wodą i pod ziemią) jednak istnieją, ale mamy problem z ich interpretacją lub ktoś blokuje do nich dostęp.

W naszym kontekście najważniejsza jest historia Atlantydy, cywilizacji na kontynencie półkuli zachodniej, którego dziś nie ma, bo pochłonął go ocean - Atlantyk. Kontynent ten rozciągał się niemal od Grenlandii aż w pobliże wybrzeży dzisiejszej Brazylii. Miał dobry klimat, żyzne gleby i zdolnych mieszkańców, którzy ok. 100 tysięcy lat temu zaczęli budować wspaniałą cywilizację (polecam książkę „Atlantyda” autorstwa Shirley Andrews). Jednak cywilizacja ta poprzez rozmaite technologie ściągnęła na siebie kataklizmy i Atlantydzi musieli uciekać – do Europy, Afryki, obu Ameryk. Różne grupy Atlantydów wędrowały przez basen Morza Śródziemnego, Europę, Północną Afrykę, dzisiejszą Azję Mniejszą, Skandynawię.

Ostatni, największy exodus Atlantydów miał miejsce ok. 10-11 tysięcy lat p.n.e. Wtedy też ma swoje początki cywilizacja na terenach Europy „środkowej”, a dokładniej – na obszarze od Kaukazu i Donu po Bałtyk od Jeziora Ładoga po Danię, po Adriatyk i Ren. Na wielu historycznych mapach właśnie ten teren – między Renem a Donem, Bałtykiem a Morzami Czarnym i Adriatyckim przedstawiany jest jako Sarmacja, Lechia, Scytia, Slavia, Polonia itd.

 

Atlantydzi odbudowywali resztki swojej cywilizacji w Egipcie, Skandynawii, Walii, dzisiejszej Hiszpanii i Francji, a także na naszych terenach. Te zależności czasowe znajdują dziś potwierdzenie w badaniach archeologicznych i genetycznych. Nasza tzw. haplogrupa genetyczna R1a1 to właśnie obszar Lechii aż po Iran i północne Indie. W Indiach, obok ludzi śniadej karnacji, żyje do dziś mniejszość o rysach i karnacji zbliżonej mocno do naszej, o niebieskich oczach.

Czy jesteśmy potomkami Atlantydów, czy ich uczniami, jest mi to obojętne – fakty przemawiają za tym, że budujemy tu kulturę i cywilizację od ok. 12-13 tysięcy lat. Dziś znajdowane są stare grody, miejsca pochówku, które o tym świadczą. Piszą też o nas, jako o zaawansowanej i potężnej cywilizacji, kronikarze rzymscy. Rzymianie – co mogłoby dziwić – nigdy nie zdobyli i nie skolonizowali terenów na północ od Dunaju – bo natrafiali na silny opór naszych przodków.

Nasza kultura rosła, wzbogacała się – świadczy o tym choćby mitologia Słowian, zebrana przez Czesława Białczyńskiego w cztery opasłe tomy („Mitologia Słowiańska”, księga Ruty i księga Tura są już wydane, mają wyjść jeszcze dwa tomy). Powstał język – dziś nazwalibyśmy go prasłowiańskim – oraz pismo (głagolica). Lechici opanowali medycynę na tak wysokim ówcześnie poziomie, że słowiańscy lekarze leczyli wszystkie ludy Europy. Powstawały grody, osady, manufaktury, kurhany, kopce, a także rosła plemienna kultura polityczna, która ewoluowała w kierunku demokracji wiecowej. Był to najbardziej zaawansowany ustrój ówczesnego świata, oparty na równości wszystkich obywateli, którzy mogli przyjść na wiec, zabierać głos i głosować. Panowało równouprawnienie kobiet i mężczyzn.

Ok. 2-3 tysięcy lat p.n.e. ludy naszych przodków zaczęły tworzyć większe organizmy państwowe i pojawili się królowie (p. wspaniałe prace Janusza Bieszka). Państwo Lechickie (słowiańskie) było już tak silne, gdy powstało cesarstwo rzymskie, że Rzymianie nie odważali się wkraczać na tereny Słowian.

Ślady kultury słowiańskiej – językowe oraz materialne, archeologiczne – obecne są od Renu na wschód. Większość miejscowości w dzisiejszych Niemczech północnych, środkowych i wschodnich ma pierwotne nazwy słowiańskie – jest na ten temat obszerna literatura i być może powstanie słownik takich nazw.

Oczywiście, miały miejsce przetasowania, wędrówki, walki, mieszanie się ludów. Tak np. w środek naszych terytoriów przedostała się grupa, którą dziś nazywamy Węgrami. Chorwaci byli podzieleni na północnych i południowych, itd. Po wędrówkach ludów po połowie pierwszego tysiąclecia naszej ery zaczęły się kształtować znane nam już współcześnie plemiona i państwa europejskie.

Pod koniec pierwszego tysiąclecia nasilił się napór plemion saskich i gotyckich (dziś powiedzielibyśmy: niemieckich) od zachodu i Słowianie zostali wyparci za Łabę. Dalsze dzieje Słowian, szanowanych przez Turków, Tatarów i inne ludy, znamy mniej lub bardziej prawdziwie ze szkoły – jest tam sporo przekłamań i przemilczeń.

Rozwój duchowy, kulturowy i religijny Słowian był na takim poziomie, że przyjęcie (narzucenie?) Polakom chrześcijaństwa było swego rodzaju uwstecznieniem i jarzmem. Potem wielokrotnie kościół katolicki (Watykan) prowadził wrogą politykę wobec Polski. Zresztą ta wrogość wielu zachodnich ludów wobec Słowian wynikała z ich kompleksów i zazdrości – Słowianie mieli bogatszą kulturę i duchowość, własny język i pismo, własne wynalazki techniczne, dużo bardziej zaawansowaną organizację państwa i społeczeństwa (choćby demokracja wiecowa), a także sztukę wojenną. Byli niepokonani od paru tysięcy lat. Mieli piękne ziemie, żyzne pola, lasy, jeziora, a także sztukę użytkową (metale, bursztyn).

Dobry okres dla Słowian skończył się wraz z tzw. chrystianizacją w obrządku zachodnim. Pod płaszczykiem nawracania religijnego kwitła na terenach słowiańskich mordercza i zaborcza działalność niemieckich bandytów (Krzyżacy) oraz polityka ich zdradzieckich sojuszy.

Mimo, że Polska była dla Europy wielokrotnie tarczą i obroną przed Tatarami i Turkami, nie zaznała ani wdzięczności zachodniej Europy, ani solidarności, ani spokoju. Była wielokrotnie nękana, zdradzana i okradana (potop szwedzki, najazdy niemieckie, polityka Watykanu, rozbiory, zdrada „aliantów” w 1939 roku, zdrada jałtańska aż wreszcie rozkradanie po 1989 roku).

Po tzw. Piastach, którzy położyli solidne fundamenty pod polską państwowość, Jagiellonowie zbudowali potęgę Rzeczypospolitej, potęgę Międzymorza, potęgę gospodarczą, polityczną i militarną, której ostatnim, choć wymownym, aktem była odsiecz wiedeńska Jana III Sobieskiego, który dowodził wielonarodowymi siłami europejskimi przeciw Turkom. Kultura polska była na tyle silna i atrakcyjna, że zostawała przyjęta przez wszystkie sąsiednie i mieszkające w Rzeczypospolitej ludy, dominowała, powodowała polonizację innych.

Równocześnie Rzeczpospolita stała się – dzięki swojemu bogactwu, dobrobytowi, ale i wspanialej kulturze (np. kulinarnej) oraz tolerancji – łakomym kąskiem dla wielu sąsiadów. Odejście od starosłowiańskiej i polskiej tradycji równości obywateli („szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”) i obsunięcie się do prymitywnej, zachodniej kultury oligarchów (magnaci), spowodowało osłabienie Polski i narażenie jej na rozdzieranie od wewnątrz. Rozpoczęły się walki, zdrady, przekupstwa, demoralizowanie polskiego społeczeństwa, aż wreszcie doszło do rozbiorów i zaniku państwowości polskiej.

O sile polskiego ducha świadczy fakt, ze po 123 latach rozbiorów Polacy byli w stanie wywalczyć i stworzyć od zera własne, duże państwo, a także scalić trzy części porozbiorowe.

Polacy mieli najsilniejsza armię podziemną podczas II wojny światowej, najlepiej zorganizowane państwo podziemne, najlepszą partyzantkę, najlepszy wywiad.

To Polacy złamali tajemnice niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma, Polacy obronili Anglię w wojnie powietrznej, Polacy walczyli na niemal wszystkich frontach II wojny światowej, Polacy oddali najwyższą (licząc procentowo w stosunku do liczby swoich obywateli) daninę krwi spośród wszystkich narodów, to Polacy – mimo groźby kary śmierci – uratowali najwięcej Żydów przed opresją niemieckiej machiny mordowania.

Wreszcie to Polacy wynaleźli bądź skonstruowali mnóstwo nowych technologii i urządzeń, z komputerem na czele. Ale ich wynalazki przywłaszczali sobie inni.

Po zdradach, wymordowaniu milionów, okradzeniu i pozbawieniu wielu terytoriów, sprzedano Polaków w Jałcie komunistom. Dziś odczuwamy tego skutki, bo tzw. Zachód napasł się, grabiąc Amerykę Łacińską, Afrykę i częściowo Azję, a potem – po obaleniu komunizmu, który nas wymęczył i nie pozwolił rozwijać się – rzucił się na nas i naszych postkomunistycznych sąsiadów, rozkradając nasze kraje i wywożąc stąd biliony dolarów.

Polacy, a właściwie wszyscy Słowianie, są dziś zmęczeni, a po „terapiach szokowych” – cóż za cynizm zachodnich hochsztaplerów! – wyciśnięci ekonomicznie i zmasakrowani propagandą medialną, będącą w rękach tych samych zachodnich oligarchów. Zachód wciskał nam chłam, gorsze towary, zarzucił nam pętle długów na szyje, rozgrabił. Omamił nas rozdawnictwem „manny z nieba”, czyli fałszywych funduszy europejskich, które są asygnowane do Polski, aby potem wrócić poprzez kontrakty na zachód Europy. Skorumpował dużą część polskiej „klasy politycznej”, a wielu polityków szantażuje teczkami z „hakami” (p. tzw. układ wrocławski). Dlatego trzeba odsunąć skompromitowanych i skorumpowanych urzędników i polityków od funkcji publicznych.

Ale duch polski żyje, odradza się, świadomość Polaków rośnie i coraz jaśniej widzą, że muszą wyzwolić się z pełnych hipokryzji objęć tzw. Zachodu i Watykanu (zwróć uwagę, Drogi Czytelniku, że państwa prawdziwie suwerenne są niezależne od Watykanu - Wielka Brytania ma swój kościół anglikański, Rosja ma swoją cerkiew prawosławną, Turcja ma swoje niezależne centra religijne itd.). Trzeba wracać do naszych korzeni. Trzeba wyzwolić polską, słowiańską przedsiębiorczość i kreatywność, której tak bardzo bali się hitlerowcy, syjoniści, trockiści i bolszewicy.

Polaków jest na świecie ok. 60 milionów. Po odrodzeniu Polski w 1918 roku bardzo wielu wygnańców wróciło do Rzeczypospolitej. Za rok 100-lecie odzyskania niepodległości. Czy uda nam się odzyskać nasze państwo, nasz pieniądz, gospodarkę, wrzucić wyższy bieg rozwoju i stworzyć warunki, by miliony Polek i Polaków wróciły do Ojczyzny?

Mamy piękną historię i piękną kulturę, piękną Polskę i wspaniałych ludzi. Możemy być dumni, że jesteśmy Polakami. Zrzućmy jarzmo i zbudujmy Polskę naszych marzeń. Stwórzmy pozytywną, przyjacielską wspólnotę państw słowiańskich, zbudujmy silną grupę państw Trójmorza, która zastąpi gnijącą i rozpadająca się Unię Europejską. Nie dajmy się dłużej okradać. Pokażmy, co potrafimy, oraz, że nie jesteśmy dla nikogo zagrożeniem. Marsz, marsz!

Źródło foto: 

własne

0
1419 liczba odsłon

Autor artykułu: Askalek

2 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Jestem za! Od dawna...

    PS

    Gadowski niedawno, przy okazji, powiedział ciekawostkę. Otóż w jęz. kurdyjskim i polskim jest 255 wyrazów tak samo brzmmiących, ale i o tym samym znaczeniu. Ot, ciekawostka!

     

  2. amen!