Myrcha i „Myszka” przyznali dziś, że razem z Rzeplińskim przegrali TK

Prześlij dalej:

Prosiłem wczoraj o weryfikację analizy po „wyroku” TK, ale nikt się nie zgłosił. Odbieram to jako komplement, a dziś mogę powiedzieć, że w 100% napisałem prawdę i tylko prawdę. Weryfikacji dokonało życie i zjednoczeni posłowie totalnej opozycji, którzy złożyli ponowną skargę do Trybunału Konstytucyjnego na zapis art. 16 nowej ustawy. Wielu ludzi pytało, czy można dwa razy skarżyć to samo skoro istnieje święta zasada „powagi rzeczy osądzonej”. W sądownictwie karnym nie można ponownie wnosić aktu oskarżenia jeśli sprawa zakończyła się prawomocnym wyrokiem lub postanowieniem, nie wyłączając umorzenia sprawy. W Trybunale Konstytucyjnym umorzenie skargi po pierwsze jest rzadkością, po drugie nie blokuje ponownego złożenia wniosku. Skarga na art. 16 została przez TK umorzona w związku z tym, Myrcha z PO i Myszka Agresorka obudzili się zgodnie z prawem. No właśnie, ale czy na pewno się obudzili, czy tu zadziałało coś zupełnie innego? Szybciej uwierzę, że serial „Świnie w kosmosie” był oparty na biografiach, niż w to, że Rzepliński rzeczywiście za podstawę umorzenia przyjął niewłaściwą argumentację zastosowaną w skardze. Przypomnę, że skargi wniosło dwóch ulubieńców Rzeplińskiego to znaczy partia „Borysław” Budka i RPO Adam Bodnar. Jednym i drugiemu wystarczyło podyktować właściwą treść wniosku, a gdyby i to zostało przeoczone, istnieje najprostszy sposób na świecie, żeby skargę uznać – tak orzekł Rzepliński. Biorąc pod uwagę, że tajnym posiedzeniem TK poszedł po bandzie, bzdury o słabej argumentacji skargi są baśnią dla naiwnych. Przyczyny umorzenia w moim przekonaniu były zupełnie inne. Trzeba sobie zdać sprawę, że nie ma w nowej ustawie ważniejszego zapisu od art. 16, który nakazuje TK przedstawić Prezydentowi 3 kandydatów na prezesa i ten zapis przesądza o trzech sprawach naraz.

Po pierwsze prezesem zostanie kandydat PiS, co udowodniłem we wczorajszym tekście i co potwierdzili dziś posłowie opozycji. Po drugie nowy prezes TK włączy trzech sędziów z PiS i po wyborze kolejnego, na miejsce Rzeplińskiego, mamy pełny 15 osobowy skład, w tym 7 sędziów z nowego rozdania. Wprawdzie to nadal przewaga PO/PSL, ale proszę pamiętać, że prezes TK może wszystko, mógłby z trzema swoimi sędziami, z siedmioma nie ma takiej sprawy, której się nie da przepchać lub zablokować. W konsekwencji i po trzecie jeden z ostatnich bastionów komuny, który blokował kluczową reformę w wymiarze sprawiedliwości upada. Nie ma takiej możliwości, żeby Rzepliński i obrobione po kostki towarzystwo prawnicze nie wywąchało co się w art. 16 ustawy kryje. Musiało zadziałać coś całkowicie innego, niż „niedopatrzenie”. Ze wszystkich możliwych hipotez wybieram tę najbardziej prawdopodobną. Rzepliński nie ma kim przegłosować, że art. 16 jest niekonstytucyjny! Plotki, że prezes bez krawata ma bunt na pokładzie nabierają powagi i stają się przeszkodą nie do przejścia. Stary prezes za trzy miesiące odchodzi, ale pozostali zostaną jeszcze na długie lata i będą musieli żyć z nowym prezesem i obecną władzą. Oni wszyscy wiedzą, że Rzepliński przekroczył wszelkie granice, nie tylko śmieszności, ale pogardy dla prawa, w tym konstytucji. Uznanie art. 16 ustawy za niekonstytucyjny, w świetle konstytucji, nie jest możliwe i mówi o tym wyraźnie art. 194 pkt. 2 konstytucji:

2. Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Co jest niekonstytucyjnego w zapisie, który wskazuje 3 kandydatów? Rzecznik Bodnar wpadł na niezły kruczek prawny i wymyślił, że niekonstytucyjne jest samo wskazanie liczby kandydatów. Śmieszne, jak to w pomysłach prawników, którzy udowadniają, że woda jest sucha, ale to jeszcze jakoś się kupy trzyma tylko, że ma jedną poważną wadę. Otóż w obowiązującym dotychczas regulaminie Trybunału Konstytucyjnego, jest zapis o 2 kandydatach. Gdyby TK uznał, że wskazanie liczby kandydatów jest niekonstytucyjne, to musieliby uznać, że Rzepliński i wszyscy poprzednicy razem z wiceprezesami zostali wybrani ze złamaniem konstytucji. Konsekwencje takiego wyroku to wybuch bomby atomowej. Pozostaje się łapać jakiejkolwiek argumentacji i takiej się totalna opozycja złapała. Wymyślili, że przy 3 kandydatach sędzia mógłby sam siebie zgłosić i 1 głosem przeciw reszcie wstrzymujących się, zostać prezesem TK. Głupota autorów nowej wersji skargi została wyeksponowana na tacy. Bez wchodzenia w szczegóły wystarczy zauważyć, że dokładnie taka sama sytuacja, oczywiście wyłącznie teoretycznie, może zaistnieć przy 1, 2 i 12 kandydatach.

Poprawka do poprzedniej skargi została sklecona na kolanie, czyli w chaosie, pospiechu i w desperacji. Oznaczać to może tylko jedno. Nikt z „autorytetów”, żaden Zoll, czy inny Stępień nie chce z siebie zrobić idioty w przegranej sprawie. Nie ma podstaw prawnych i przede wszystkim nie ma kim przegłosować niekonstytucyjność art. 16 ustawy. Totalna opozycja widząc, że wszystko traci usiłuje robić cokolwiek i Rzepliński wpisuje się w ten scenariusz. Między wierszami coś było wyjąkane, że jeszcze kwestia wyboru prezesa pewna nie jest, ale co innego może mówić Rzepliński. Miał przyznać publicznie, że przegrał? Blefuje próbując ratować resztki twarzy. Posługując się językiem prawnym, przesłanki i okoliczności wskazują na kompromitującą porażkę Rzeplińskiego, jednak słusznie czyni PiS przygotowując plan B. W drodze jest nowa ustawa, na wypadek gdyby komuś przyszło do głowy kogoś postraszyć starymi kwitami i zmusić do skasowania ustawowych zasad wyboru prezesa TK. Do tego PiS trzyma bat, którym śwista na głowami sędziów i grozi, że w czasie kadencji dostaną po kieszeni, a co gorsze po kadencji nie otrzymają 15 tysięcy emerytury, tylko do 67 lat stołek obrotowy przy kasie w Biedronce. Jeszcze za wcześnie, żeby się cieszyć, ale szanse na przegranie bitwy o TK przez PiS są wyłącznie teoretyczne, coś w rodzaju Barcelona przegrywa u siebie z MZKS Chojnowianka.

6
18653 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    dlaczego jakoś mnie to nie cieszy. Ktoś nam tyłek szkli TK a następna banda łupi nas w parlamencie z naszych pieniędzy. My bierzemy kredyty za 40% a biedna Krzywonos chce za 1-2% bo 4% to za dużo. Ten PiS to taka sama banda złodziei jak i PO z PSL.
    Marszałek Kuchciński jakiś bardzo łaskawy dla gumioka Sawickiego i łamistrajka Krzywonos. 
    https://www.wprost.pl/kraj/10018907/Wicemarszalek-Tyszka-wyrzucony-z-sejmowego-zespolu-bo-chcial-ograniczyc-przywileje-poslow.html

  2. Kredyt 40% to chyba w Providencie. Mam nadzieję, że słyszał Pan o czymś takim, jak "zakładowy fundusz świadczeń socjalnych"? Jest to odpis na cele socjalne dokonywany przez pracodawców na podstawie ustawy o zakładowym funduszy socjalnym (Dz.U. 2015 poz. 111) . Dla posłów i senatorów Sejm jest zakładem pracy (dla posłów zawodowych), więc zgodnie z prawem przysługuje im fundusz socjalny - nie ma w tym niczego nadzwyczajnego. W każdym przedsiębiorstwie, w którym funkcjonuje ZFŚS komisje socjalne rozdzielają środki z tego funduszu pomiędzy pracowników lub byłych pracowników, bez oprocentowania lub z minimalnym oprocentowaniem, niezależnie od tego, ile ci pracownicy zarabiają. Ponieważ odpis na ZFŚS zależy od wielkości funduszu wynagrodzeń, to prawdę mówiąc im pracownicy więcej zarabiają, tym  większy jest odpis na ZFŚS. Tak jest w całej Polsce.

    W zachowaniu Tyszki podoba mi się to, że sprzeciwia się przyznawaniu środków z tego funduszu byłym posłom (chociaż regulamin funduszu na to pozwala), bo jednak 4 lata pracy w danym zakładzie pracy, to słaby argument, aby po latach domagać się wsparcia. 

    Jednakże robienie sensacji z istnienia czegoś tak banalnego jak ZFŚS jest nieporozumieniem. To nie są jakieś specjalne, nadzwyczajne apanaże dla posłów i senatorów, ZFŚS to jest standard w większości przedsiębiorstw w Polsce.

  3. się pracuje lub z którego przeszło się na emeryturę. Nie ma więc żadnych podstaw aby nie tylko PRL-owscy posłowie, ale i byli posłowie "nowych" czasów korzystali z tego funduszu w Sejmie. Czy dostałbyś pożyczkę z ZFŚS w zakładzie pracy, w którym pracowałeś 20 lat temu (a nawet tylko pięć), ale obecnie już tam nie pracujesz? Bzdura!

    Edit. Chyba, że posłowie uchwalili sobie przywileje, o jakich zwykły obywatel może tylko pomarzyć.

  4. Zdaje się, że napisałem to samo: "jednak 4 lata pracy w danym zakładzie pracy, to słaby argument, aby po latach domagać się wsparcia". 

    Bogiem a prawdą to nie ma przepisów, które mówiłyby, że z ZFŚS może korzystać tylko osoba, która pracuje aktualnie w danym zakładzie lub przeszła z niego na emeryturę. Regulamin ZFŚS nie jest uregulowany ustawowo, więc to nie posłowie uchwalają sobie jakieś przywileje (w sensie ustawy), tylko każdorazowo zakład pracy sam ustala regulamin. Taki regulamin jak najbardziej może przewidywać wsparcie finansowe dla byłych pracowników, nawet tych sprzed 20 lat. Oczywiście o przyznaniu lub nie przyznaniu wsparcia decyduje zakładowa komisja socjalna, ale jeżeli regulamin ZFŚS dopuszcza wsparcie byłych pracowników, to komisja ma wolną rękę. 

    Ale nie to jest problemem. Jak napisałem, popieram posła Tyszkę w sprawie odmowy pomocy socjalnej dla byłych posłów, zwłaszcza PRL-wskich dinozaurów. Wskazuję jedynie, aby nie robić sensacji z rzeczy prozaicznej, jaką jest zakładowy fundusz socjalny.

  5. avatar

  6. Agora - 11,1mln zł straty netto. Źródło: http://www.wirt...

    Drobne, a cieszy. He, he.

  7. Edit
    To brzmi zbyt pięknie. Jakoś trudno uwierzyć, że stary układ podda się bez kontrataku. Nowoczesne i inne Kody mają zbyt dużo do stracenia, "rewolucja" PiSu oznacza dla nich zbyt wielką przebudowę państwa, taką po której oni już nigdy nie odzyskają dawnych wpływów. Myślę, że jeszcze zobaczymy kolejną odsłonę tej gry.

  8. Mam wrażenie, że prezes Rzepliński potrafi wywieść niekonstytucyjność art. 16.1 jak nie z Preambuły to z teorii względności. :)
    Na każdy krok PiSu, jak pisałem wcześniej, reagował ucieczką do przodu mając poparcie większości środowiska prawniczego. Być może faktycznie dobiegł już w tym do ściany i repertuar trików się wyczerpał.
    Najlepsze jest to, że nie obowiązuje już art. 93, który pozwalał na posiedzenia niejawne jeżeli " sprawa dotyczy zagadnienia prawnego, które zostało wystarczająco wyjaśnione we wcześniejszych orzeczeniach Trybunału."  a takiego domagają się PO i N.  Czyli rozprawa musi być jawna.
    Ponadto na stronie TK nie ma wrzucenego uzasadnienia wyroku i zdań odrębnych do K39/16. Czyż nie powinny być udostępniane niezwłocznie? ;)

  9. Czyżby Rzepliński niedopuścił do opublikowania zdań odrębnych? Oj, bo poskarżymy się Komisji Weneckiej! :)
    Rzepliński swoimi interpretacjami prawnymi wniósł już wiekopomny wkład w teorię względności, Einstein wymięka. To taki nasz rodzimy Zweistein, a nawet Dreistein!

  10. Prawo na wakacjach.

    Może jakby sędziów z urolpu nie odwołał, to by się tak nie skończyło.
    :)