Nasi i Wasi TW, czyli moralne rozwolnienie części prawicy w sprawie Kieżuna

Prześlij dalej:

Przeczytałem dostępne fragmenty i opisy artykułu w „Do Rzeczy” i przyznam, że to wystarczająca dawka przygnębiającej lektury, ale jeszcze bardziej przygnębiające są reakcje części prawicy, która się kompletnie pogubiła. Standard moralny Kalego rozniósł się po wszystkich możliwych forach i debatach. Cenckiewicz opisujący „Bolka”? Dobry, dobry historyk. Cenckiewicz opisujący TW „Tamiza” (Kieżuna)? Zły, zły Cenckiewicz. Najmocniej przepraszam za kompletny brak oryginalności, ale to nie ja sprowadziłem sprawy do groteskowego banału, który z moralnością i prawdą nie ma nic wspólnego. Z moralnością wiadomo jak jest, każdy ma swoją i albo jej używa albo o niej zapomina, ale fakty posiadają tę siłę, że się bronią same. Nie obchodzą mnie oceny etyczne dotyczące zachowania prof. Kieżuna, w tych kwestiach tylko jedna postawa jest godna i ma sens – powiedzieć prawdę, przeprosić i starać się naprawić krzywdę, o ile to jeszcze możliwe. Tymczasem prof. Kieżun i jego obrońcy zachowują się klasycznie i co gorsze identycznie jak tak zwany „salon”. Namnożyło się wyzwisk i zarzutów pod adresem jednego z najbardziej skrupulatnych historyków, bo śmiał zaatakować Powstańca i polskiego patriotę, który w dodatku bez litości krytykował rządy PO. Beze mnie ta nagonka na fakty i historię. Owszem smutno się czyta o zapaści starszego człowieka i równie żałośnie brzmią opowieści o próbach samobójczych, tylko widzę tu „mały” problem. Otóż od bohaterskiego Powstańca i patrioty oczekiwałbym godnego rozliczenia się z samym sobą, zamiast opowiadania płaczliwych historii i tego nieznośnego relatywizowania chroniącego uciśnionych TW, przy jednoczesnym atakowaniu ludzi, którzy najzwyczajniej w świecie piszą prawdę. Wszystko mogę zrozumieć, nigdy nie uważałem, że każda współpraca z bezpieką świadczy o podłości współpracującego, jednak trzeba umieć się zmierzyć ze swoimi słabościami, a tego znów zabrakło.

Najkrócej rzecz ujmując byli pasjonaci donosów i byli ludzie zgwałceni przez bezpiekę. Ci drudzy w moich oczach mają zupełnie inny status, ale pod jednym warunkiem – przyzwoitego rozliczenia się z mało chwalebnym kawałkiem życiorysu. Gdy się pozbyć wszystkich sympatii i antypatii politycznych, to naprawdę można usłyszeć, że po prawej stronie „moralność” Michnika święci triumfy. Cała ta litania zarzucająca „podłość”, „niegodziwość”, „niszczenie autorytetów” byłaby zabawna, gdyby nie jej wybitna szkodliwość zacierająca granicę między odwagą i lawirowaniem. Sam mam na koncie własne grzechy, jednak po pierwsze nigdy się swoich grzechów nie wypierałem i nie usprawiedliwiałem z pozycji męczennika. Po drugie. Zrobiłeś coś głupiego? W porządku, świętemu się zdarza, tylko błagam nie jęcz, nie pluj dookoła patosem, pozbieraj się i zachowaj jak człowiek. Z jednej strony bardzo proste, z drugiej dla większości poza zasięgiem. Brak lustracji sprawił, że kwitami grają niemal wszyscy, znacząc karty i wyciągając asy z rękawa. Swego czasu zebrało mi się za Rajmunda Kaczyńskiego, ponieważ uznałem „argumenty” za mity o dzielnym, niezłomnym akowcu, który w latach 50-tych robił karierę naukową, towarzyską i finansową, pozostając jednocześnie śmiertelnym wrogiem komuny. Dziś w dużo większej skali dostaje się Cenckiewiczowi, z tych samych powodów, po prostu śmiał napisać prawdę o autorytecie prawicy.

Cnotę można utracić tylko raz, to nie odrośnie, dlatego mierzi mnie niesamowicie „moralne” pojękiwanie. Od mężczyzny, zwłaszcza żołnierza, oczekuję mężnego zachowania, bo dopiero trudny czas weryfikuje charaktery. Ani Kieżun ani jego bezrefleksyjni obrońcy egzaminu nie zdają. Przykro na to patrzeć, przykro tego słuchać i na pewno nie warto się w to włączać. Dla mnie kwestia współpracy TW „Tamizy” jest jasna, Cenckiewicz, jak zwykle zresztą, pokazuje dokumenty i opisuje fakty, Kieżun lamentuje niczym redaktorzy GW, a trzymający za niego palce zachowują się jak czytelnicy biuletynu z Czerskiej. Z własnego doświadczenia wiem, że rozliczenie z przeszłością nie należy do rzeczy łatwych i przyjemnych, boli cholernie, ale innej drogi dla przyzwoitego człowieka nie ma. Kieżun jeszcze ma czas na refleksję, co prawda już narobił sporo głupstw, ale i z tej pułapki da się wyjść, tylko trzeba chcieć. Obrońcom z kolei polecam z całego serca kryterium faktów nie sympatii politycznych, choćby z tej przyczyny, że fakty powinny ostatecznie weryfikować kto i po czyjej stronie stoi.

4.008
46392 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

59 (liczba komentarzy)

  1. Cenckiewicza. Jak mu tak wściekle błyskają okularki to znaczy, że zaraz przyszpili jakiegoś motylka.

  2.  kilka lokali wywiesilo wywieszki "starozakonnym z gazety "x" piwa nie sprzedajemy. Redaktor Naczelny oświadczył "jestem porażony. To próba kneblowania wolności słowa, przypomina mi to Hitlera". Prokuratura wszczęła już śledztwo "złamano szereg przepisów, zaczynając od art. 32 Konstytucji "Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny".  najlepsza ekipa dochodeniowo śledzcza już pracuje nad sprawą, niedługo będą pierwsze zatrzymania. Urząd ocrony konsumentów bada sprawę. Sanepid zamknął lokale.

  3. też Sanepid, obok USu, ZUSu i co najstraszniejsze KNFu. Co za gromada sprzedajnych kurew.

  4. avatar

    Cenckiewicz dawno przestal zaslugiwac na miano historyka.  Na szczescie nie brakuje dzinnikarzy ktorzy maja zdrowy rozsadek i nie pisza belkotow bez sprawdzenia tematu. Np Piotr Gursztyn http://gursztyn...

    Dr Gontarczyk rzuca swiatlo na te sprawe:

    "O tych dokumentach historycy wiedzieli od lat i nikt nie robił z nich wielkiej sensacji. To, że opublikowano je właśnie tu i właśnie teraz nie jest dziełem przypadku. Przypominam, że wczesniej prof. Kieżun publicznie negatywnie wypowiadał się o naszych "historycznych rewizjonistach", w tym przede wszystkim o "Obłędzie44" Piotra Zychowicza. I wszystko wskazuje na to, że ci, których krytykował, postanowili go za to "ukarać". Dla mnie ta publikacja jest niesmaczna, wręcz żenująca."

    http://www.fron...

     Po drugie, Cenckiewicz nie byl taki gorliwy ujawinc TW preznie dzialajacych w polonii amerykanskiej. Ciekawe dlaczego? Oczka jemu przestaly sie swiecic kiedy Dukaczewski stwierdzil, ze Cenckiewicz pojechal do Izraela na koszt podatnikow. Pare lemingow na widowni bylo oburzone zamiast zadac pytanie po co Cenckiewicz tam jechal. 

    I ostatnie spostrzezenie to to, ze Cenckiewicz tak ostro krytykuje Powstanie Warszawskie. Inteesujace.

  5. Niejeden TW Zapartero odetchnął z ulgą: No proszę, Kieżun też. I też się zapiera.
    Przecież był czas, gdy wystarczyło głowę posypać popiołem. Jak Boni dydy.
    A od czasów "W pustyni i w puszczykalinizm w Polsce robi furorę - skąd taka murzyńskość?

  6. gra bez wzgledu na to, w ktora strone pokrecic korba... elity, autorytety, inetligencja, nomenklatura, wadza qim!... na kogo wiec podnosic wzrok w zachwycie?... pozostaje dzisiejsze popoludnie (ranek juz trafil szlag), jutro i dalej w przyszlosc... cos tu trzeba dla mlodych z ich nadzieja, ze swiat nie jest i nie bedzie taki zly...

  7. avatar

    o postawach ludzi, którzy przeżyli gehennę wojny, PW,stalinowskich represji, a dziś mają po 90 lat.
    Myślę, że nie mamy prawa wymagać od nich takich, czy innych postaw, skoro nie przeżywalśmy tych wszystkich okropieństw sami. Dotyczy to nie tylko prof.Kieżuna, ale i pana Bartoszewskiego, czy kogokolwiek innego, niezależnie od jego obecnych poglądów politycznych.
    Jakkolwiek by to nie brzmało, ludziom w tym wieku należy oszczędzić takowych emocji. Dość przeżyli przecież.
    Zbrodniarzami nie byli, więc po co ich publicznie osądzać.
    Co daje publiczne odkrycie niechlubnych kart z życia prof. Kieżuna? Czy pełni on jakąś funkcję, ma wpływ na życie gospodarcze, czy polityczne kraju i mógłby być przez wiadome służby szantażowany?
    Był moralnym autorytetem, wzorem postawy w obliczu zagrożenia - i to zostało zniszczone, ot tak sobie, a muzom. Aby nie było w naszym kraju moralnych autorytetów, pewnie.
    Nie miał odwagi się przyznać...
    Człowiek ma to do siebie, że usprawiedliwia swoje niezbyt chwalebne zachowania, a z czasem umniejsza ich znacznie - inaczej sumienie zbyt mocno gryzie.
    I jeśli w tym samym okresie człowiek ten jest chwalony, podziwiany, stawiany za wzór - jak tu się przyznać? Zważywszy, że widzi się piekło, jakie tworzy się wokół innych publicznych osób, którzy mieli tego pecha, że "się wydało".
    Skazać się dobrowolnie na takie samo piekło?
    Kogo na to stać?
    Czy stać na to człowieka stojącego na końcu życia, który musiał prześć tyle strasznych rzeczy w życiu?
    Dobrze jest wymądrzać się ludziom, którzy nie tylko nie przeżyli wojny, Powstania,ale także okres stalinowskich represji ich ledwo musnął.

    To jedna sprawa. Druga to moment i powody, dlaczego nagle panowie historycy postanowili ujawniać prawdę.
    Otóż wiedzieli oni , jak czytam na portalach, o przeszłości prof. Kieżuna i dopóki profesor "siedział cicho", oni też nie widzieli powodu odkrywać prawdy. Dopiero, gdy zaczął się ostro wrażać o krytykach Powstania Warszawskiego, postanowili go ukarać.
    I to jest obrzydliwe.

  8. Dzielni dziennikarze pakują go, chcąc nie chcąc na jedną półkę z Baumanem i Bartoszewskim, a to skandal.

  9. jeden z szefów służb totalitarnych w wojskach prlowskiego nkwd, to musiał być człowiek cieszący się osobistym zaufaniem najważniejszych ludzi bezpieki PRL, lub łubianki.

  10. Druga to moment i powody, dlaczego nagle panowie historycy postanowili ujawniać prawdę.

    A trzecia sprawa: jeżeli nie chcemy mieć temperatury, termometr zbijamy po mierzeniu, czy przed mierzeniem?

  11. i Baumann ... i ś.p. Jaruzelski ...

    Tak?
    Kogo na to stać?
    Człowieka UCZCIWEGO. Widać profesorowi Kieżunowi tego zabrakło, po spiciu śmietany.
    Żeby nie było gadania po próżnicy, miałam dziadka, który po wojnie świadomie nie wypłynął na morze czerwone, choć możliwości miał takie jak w/w.
    Wiem ile ile go to kosztowało, zwłaszcza, że nie dożył nawet tego surogatu wolnej Polski. I jestem mu za ten wybór głęboko wdzięczna. 

  12. Dziwna sprawa z tymi bojownikami AK którzy po wojnie robili błyskotliwe kariery. Słyszy się o takich wybrańcach choć w codziennym życiu nigdy się ich nie spotyka, są zbyt nieliczni. Zwykle mieli jakieś wybitne zdolności lub rzadką wiedzę. Chyba że poszli na otwartą współpracę, wówczas nie musieli mieć.
    Ci wybitni przeważnie żyli lub żyją bardzo długo i zdrowo (jakieś geny nadzwyczajnej elastyczności psychofizycznej).
    Szkoda że obrona Kieżuna to woda na młyn wrogich kół poubeckich.
    Z trzeciej strony prof. Kieżun tłumaczył się dość przekonująco.
    Jakoby pracował ukradkiem dla USA, itd.

  13. Rajmundem Kaczyńskim, a prof. Kieżunem jest taka, że ten pierwszy nigdy nie pchał się na afisz. Gdyby nie synowie i ta nienawiść do nich środowiska GW, to przypuszczam, że nie usłyszelibyśmy o nim nigdy.
    To tyle gwoli tej części tekstu, bo to chyba mnie miałeś na myśli, pisząc że zebrało ci się za Rajmunda Kaczyńskiego. W sprawie pana Kieżuna nie wypowiadam się, nie znam sprawy. Ogólnie ujmę to tak: jeżeli ma jakiś fragment życiorysu niezbyt chlubny, to powinien to wyjawić. Teraz tzw. "prawica" ma kaca, a Czerska radochę. 

  14. Najpierw musi się ukonstutuować (nieformalnie) jegieś gremuim autorytetów (słowo o fatalnym dziś wydźwięku, ale w tej chwili nic innego do głowy mi nie przychodzi). I wezwać środowiska prawicowe do autolustracji - dać szansę (i bodziec intelektualny) dla tych, którzy się chcą ze swoją przeszłością (tą niechlubną) rozliczyć. Prawica to szereg organizacji, partii, stowarzyszeń, etc., dlatego też i to gremium powinno być w miarę reprezentatywne.

  15. o linki do tych przeczytanych przez Ciebie informacji na temat Kieżuna. 

  16. Od szukania jest Internet, wystaczy sobie wpisać hasło: Kieżun, Cenckiewicz, Do rzeczy, SB...
    Tylko po co?

  17. o te konkretne przeczytane przez MK a oskarżające Kieżuna o współpracę. Chcę się przekonać, że to było wystarczające by oczekiwać przeprosin od Kieżuna i bewzględnie ufać materiałom Cenckiewicza.

  18. czyli Matka Kurka pisze o tym o czym piszą gdzie indziej. Napisał też, że wiedzę zaczerpnął ze stron internetowych. Proszę się nie zaperzać i nie lustrować wiedzy MK, tylko zajrzeć choćby tu:
    http://dorzeczy.pl/

  19. materiały? Bo jak na razie renoma nazwiska Cenckiewicz ma tu znaczenie, przy czym nazwisko Kieżun już się nie liczy.

    Nic to, ja kupię Dorzeczy, przynajmniej zobaczę o co jest to całe zamieszanie.

    Tekst MK uważam, że napisany na wyrost.

  20. Keżun nie jest dla mnie żadnym autorytetem. Ciekawe rzeczy opowiada z Powstania i szacunek, że nie bał się chwycić za karabin, ale czy nie mogli z tą publikacją poczekać ? Tak im się w dupach paliło, że musieli zrobić to teraz ? 

    Przyszłe wybory, to jest nasze być, albo nie być. W obliczu sojuszu Moskwy z Berlinem, gdy jeden odgrywa rolę agresora, a drugi stabilizatora na prawicy powinno się ludzi jednoczyć i krzewić odwagę. A co rusz to wychodzi jakaś książka znanego autora, a to jakiś artykuł mniej znanego jednak też cenionego. A to próbuje się strach potęgować atomem i paranoiczne sranie po krzakach. Teraz to. To wszystko jeszcze większe doły kopie na prawicy.
    Mam wrażenie, że trochę tego jednak za dużo w ostatnim czasie. 

  21. avatar

    Kieżuna, by zgrabnie odwrócić uwagę od Kopacz, która jeszcze nie zaczęła rządzić, a już dała popis swej nieudolności :/

  22. Stracilam szacunek do prof.Cenckiewicza po jego krytyce sensownosci Powstania Warszawskiego, prof.Gontarczyk twierdzi, ze publikacja pana Cenckiewicza to zemsta za krytyke jego ksiazki. Na ile wiarygodne sa Cenckiewicza  argumenty najlepiej wie on sam. Dziwie sie, ze Pan sie pod tym podpisuje.

  23. avatar

    A co ma piernik do wiatraka? Ja też jestem krytykiem sensowności wybuchu Powstania, ale za Boga nie widzę tu związku ze sprawą TW "Tamiza". Właśnie o to chodzi, że to jakieś totalne pomylenie pojąć i durnowate wojenki między zwolennikami, tej czy innej teorii, decydują, które fakty są wygodne, a które "niepatriotyczne". Cenckiewicz może sobie uważać, że "Bitwa pod Grunwaldem" była bezsensowna, bo to jego święte prawo do oceny historycznej, a w kwestii Kieżuna, jak w każdej innej tego typu sprawie, liczą się tylko fakty i dokumenty. Nie mam dziś czasu na bieganie po internecie, bo jutro o 11.00 mam wokandę z Owsiakiem, ale przy odrobinie wysiłku każdy może sobie znaleźć dziesiątki linków, również do krytyków Cenckiewicza, którzy jednak nie podważają faktu - TW "Tamiza", to Kieżun. Krytycy podważają intencje, motywacje, sracje, wojny wydawnicze, "nagonki" i "podłości", a mnie interesuje tylko fakt. Byłeś TW, to się przyznaj, przeproś i napraw szkodę. I wszystko. Zresztą ktoś tu słusznie napisał, że trzeba być naprawdę wyjątkowo naiwnym, aby wierzyć, że w latach 70 karierę w PAN robili zagorzali przeciwnicy systemu. Takie cuda się nie zdarzały i nie przyjmuję relatywistycznych argumentów, że nie mamy prawa, bo nie żyliśmy w trudnych czasach. Jakbym Michnika czytał, który ma rację, ponieważ Michnik "siedział za komuny". Mamy prawo oceniać, zwłaszcza takich ludzi, którzy nie schodzą z afisza i świecznika opisując swoje bohaterstwo i przemilczając hańbę.

  24. avatar

    Widze, ze Pan bardzo usilnie broni Cenckiewicza. Nie jest to historyk, o ktorym mozna powiedziec, ze jest wiarygodny.    Musze przyznac, ze  Pana zatrzeciewienie  jest zastanawiajace.

    Odmienna opinia Dr. Gontarczyka:

    "O tych dokumentach historycy wiedzieli od lat i nikt nie robił z nich wielkiej sensacji. To, że opublikowano je właśnie tu i właśnie teraz nie jest dziełem przypadku. Przypominam, że wczesniej prof. Kieżun publicznie negatywnie wypowiadał się o naszych "historycznych rewizjonistach", w tym przede wszystkim o "Obłędzie44" Piotra Zychowicza. I wszystko wskazuje na to, że ci, których krytykował, postanowili go za to "ukarać". Dla mnie ta publikacja jest niesmaczna, wręcz żenująca."
    http://www.fron...

  25. mając ku temu pewność, to trzeba było wtedy żyć. Z tego co wiem, to jestem najstarszym komentującym na Blogu MK, mam 62 lata i moja Rodzina zetknęła się z SB parę razy.
    SIostra była na rocznym stypendium naukowym w Londynie, bodajże w 1976 roku. Po powrocie, przy zdawaniu paszportu, rozmowę przeprowadził z nią cywilny pracownik proponując jej współpracę. Odmówiła i nigdy więcej nie była indagowana.
    W 1977 byłem na trzymiesięcznych saksach  w Szwecji, po powrocie wizytę w miejscu zamieszkania złożył mi pracownik cywilny SB wypytując co robiłem, z kim pracowałem itp. Wiedział już np., że w Szwecji pracowałem w elektrowni atomowej. Poprosił żebym mu opisał sposób wchodzenia na teren elektrowni. Odparłem, że ja tam zamiatałem hale i przepustke miałem tylko do III strefy czyli ogólnostępnej, nawet dla cudziozemców, oczywiście miałem przepsutkę ze zdjęciem i specjalny osobisty kod, który wklepywałem przy bramie. Mnie też zaproponowano współpracę, ale odmówiłem. Zrobił z tego spotkania notatkę i tak się mniej więcej to zakończyło.
    Miałem w RFN wuja i przy wniosku o paszport (cztery strony formatu A4) ukrywałem o nim informację. Tak więc z moich osobistych doświadczeń wiem, że metody należały do bardziej miękkich. Oczywiście, w stosunku do osób na których SB zależało, mogły być próby szantażu, ale najlepiej odmówił znany aktor, który po pijaku spowodował wypadek. Na próbę szantażu odpowiedział, że woli chodzić piechotą.
    To tyle.

  26. avatar

  27. avatar

    Bo wiesz... jeśli ktoś zostaje zwolniony z Auschwitz ze względów zdrowotnych, a potem sam przyznaje się, że bardziej obawiał się autochtonów niż najeźdźców, to w zupełności wystarcza nawet intelekt gajowego, by domyślić się, jaką rolę pełniła owa persona!

    Ps. ten komentarz jest odpowiedzią na post grazss, ale nie wiem czemu znalazł się akurat w tym m-scu! :/

  28. po 1989 roku nie dokonano prawdziwej dekomunizacji, bo teraz z perspektywy okazuje sie, ze nie mial kto tego zrobic. Ci niepokorni zostali zneutralizowani, bo tylko oni mogli realnie doprowadzic do rewolucji czyli wyczyscic do zera prokurature, policje, sadownictwo, uczelnie wyzsze, adwokature, ministerstwa ect. Byc moze przez rok czy dwa bylby lekki burdel, ale potem by wszystko wrocilo do normy, a w Polsce mogliby rzadzic ludzie innego kalibru. 
    Ale w rzeczywistosci ta mala czesc nie mogla, a reszcie w ogole na tym nie zalezalo, bo to bylo sprzeczne z ich swinskimi biznesami. I tak leza sobie dzis kwity dawngo STASI, GRU/KGB dalej w archiwach, czesc trafila do Waszyngtonu i Londynu, a i nasi sojusznicy z BND tez by mieli wiele do powiedzenia dzis na temat kilku osob na swieczniku. Gdyby po 1989 zrobiono z tym porzadek to kwitki bylyby tylko stosem bezwartosciowej makulatury. Ale nie sa. 

  29. avatar

    Dokładnie,tak gdyż najwieksza sztuka to podnosic sie po upadkach. Nie chce oceniac upadku jesli taki byl, wielkiego patrioty jakim byl prof. Kiezun ani niezlomnego historyka prof. Cenckiewicza ktorego bardzo cenie. Chcialbym wiedziec jak bylo w kontekscie tego po$%^&* i parszywego systemu prl.. Tak jak powiedział Ziemkiewicz ze powinna powstac osobna katedra badająca uwarunkowania socjologiczno-psychologiczne dotyczace bezpieki prl.

    Tak na marginesie odnosnie biezacych wydarzen, obrony, pompowania i ogrzewania sie w blasku siatkarzy tych kretynow z rzadu, ktorych zakaz oceny przez 100 dni wydal niewiele lepszy bredzislaw, dzis widzialem program w rezimowym polsacie ,,to byl dzien - otwarcie'' gdzie pomimo wymienionych zabiegow pijarowych, mlodziez bioraca udzial w programie po prostu zmiażdzyła, darła łacha z przedstawicielki PO. Dawno nie widziałem takiej szydery z obietnic PO co dobrze wróży przed zblizajacymi sie wyborami:)

  30. Wczorajszy dla Onetu:
    „Polska jest w zagrożeniu. Trzeba robić wszystko, by budować poczucie patriotyzmu. Trzeba odwoływać się do naszej wspaniałej przeszłości, do bohaterstwa powstania warszawskiego, budować uczucie wobec kraju, bo jesteśmy cholernie zagrożeni! A oni robą wszystko, żeby to zniszczyć - żeby zohydzić powstanie, żeby zohydzić nas! Całe szczęście, że już nie jestem uzbrojony, bo bym nie wytrzymał! Całe szczęście dla tych sku…, że nie mam już pistoletu!”

    http://wiadomos...

    Czy może ten z TV Republika z 21.09: 
    „Jak pan Woyciechowski do mnie przyszedł i otworzyłem te dokumenty, zobaczyłem, że jestem TW, chciałem się zastrzelić. Córka wytrąciła mi pistolet z rąk - mówił w rozmowie z Telewizją Republika profesor Witold Kieżun, odnosząc się do publikacji tygodnika "Do Rzeczy"”

    http://telewizjarepublika.pl/prof-kiezun-dla-tv-republika-jak-zobaczylem-ze-jestem-tw-chcialem-sie-zastrzelic,11770.html
     
    Kieżun mieszka sam. Z Onetu wynika, że nie ma pistoletu, w innych źródłach córka mu wytrąca go z ręki, TV Republika pokazuje go jako histeryka, na Onecie jest po prostu oburzony. Dodatkowo na facebooku Kieżun daje wyjaśnienie, bez histerii.
     
    Ktoś się z Was nad tym zastanowił?
     

  31. avatar

    Fakty faktami ale z Kieżunem to i ja mam problem, bo po pierwsze nie pamiętam żeby się lansował na wzór cnót, po drugie o publiczne stanowisko się nie ubiegał a po trzecie i najważniejsze zajebiście wyglądał z tym zdobycznym CKM-em.

  32. Stanisław Filosek - dziś emeryt - był w Hucie im. Lenina ostatnim przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Walcowni Zgniatacz. Po pacyfikacji 16 grudnia 1981 r. został internowany - przebywał najpierw w Wiśniczu, a potem w Załężu. Ze Służbą Bezpieczeństwa współpracował od 1982 r.
    Mężczyzna ze łzami w oczach i łamiącym się głosem mówił w czwartek, że postanowił się ujawnić, bo ciężko było mu żyć tyle lat z tym, co zrobił. Podkreślił, że współpracę z SB rozpoczął pod szantażem. Mówili: "zginiesz bydlaku w kryminale, a twoja rodzina zdechnie z głodu". I wtedy zrobiłem najgorsze - podpisałem. Odtąd, jako tajny współpracownik nosiłem kryptonim operacyjny Kałamarz - mówił Filosek.

    Dodał, że motywem jego działania był strach i obawa o żonę i dzieci. Prowadzili mnie jak psa na łańcuchu, a ja nie miałem ani odwagi, ani siły z tym zerwać - mówił. O spotkaniach z oficerami bezpieki powiedział: "Czułem się zgnojony i byłem tak przerażony, że myślałem już tylko o samobójstwie".

    Według Filoska, SB oczekiwała od niego informacji o odbywających się na wydziale huty spotkaniach i przemarszach związkowców, ale zapewnił, że informacje te przekazywał już po fakcie. Z tytułu tej haniebnej działalności haniebnej naprawdę nie zrobiłem nikomu krzywdy - zapewnił. Dodał, że aby uciec od współpracy z SB, w połowie lat 80. wyjechał na Białoruś na kontrakt na budowie.

    Przyznał, że jako TW kilka razy otrzymał pieniądze, ale były to drobne kwoty. To były takie kwoty, że mogłem sobie kupić bilet tramwajowy na miesiąc - powiedział.

    Współpraca Filoska z SB zakończyła się w 1988 r. Uzyskał on wówczas zapewnienie, że dotyczące jej dokumenty zostaną bezpowrotnie zniszczone. Miałem od tamtego momentu wewnętrzne przekonanie, że muszę tę hańbę z siebie zmyć. Temu miała służyć moja aktywna praca na rzecz potrzebujących, organizowanie kolonii dla dzieci, wreszcie pełne zaangażowanie w budowę pomnika na Zgniataczu upamiętniającego czyn ludzi "Solidarności" - dodał w swoim oświadczeniu Filosek.

    Tych wszystkich, którzy z mojego powodu doznali przykrości, proszę o wybaczenie. Jako chrześcijanin nie mogę żyć z takim obciążeniem, więc postanowiłem się ujawnić. W tym miejscu kieruję apel do wszystkich, którzy są w podobnej sytuacji, aby ujawnili się. Ja na swoim przykładzie wiem, jak mocno cierpicie, nie do końca z własnej winy. Jesteśmy wszyscy zgnojeni przez system komunistyczno-esbecki - oświadczył Filosek.
    PS. Zdjecie jest z konferencji prasowej, na ktorej sie przyznal do wszystkiego. Jak dla mnie - wielki czlowiek.
    PS2. Tekst wpisu z: http://wiadomos...

  33. Cóż, nie pierwszy to raz upada autorytet. I nie ostatni zapewne. Chciałbym jednak żeby ktoś przeprowadził wywiad w tej sprawie z profesorem. Ciekaw jestem co ma do powiedzenia. Bo co ma do napisania przeczytałem dziś w Do Rzeczy.

  34. avatar

     zwłaszcza gdy przypomnę sobie jąkanie: cze cze cze rwony.
     
    Trzeba przyznać, miał rację twierdząc: odczepcie się od generała, to człowiek honoru. Fakt, nie ma wątpliwości, że generał nie kablował do SB. Wciskają mi mniemanie,  tak czuję, że był jedyny. W jakim celu poglądy takie propagują?

  35. avatar

    Wnikliwy lekarz mówi pacjentowi "Ma pan raka, zostało panu pięć miesięcy", mądry mówi "Ma pan raka, postaramy się panu pomóc".

    Duża różnica co do lekarza, co do historyka i każdego innego profesjonalisty, też istnieje takie kryterium.

    Nie podoba mi się, że Cenckiewicz wiedział i nie powiedział aż do teraz. Pytanie mam proste i z gatunku tych o moralności: Dlaczego???

    Bolek na TW wykreował swoją osobę i oszukał cały naród. Kieżun nie zrobił nic takiego, wręcz przeciwnie. Bolka sąd oczyścił z zarzutów, Kieżuna by sąd żaden nie oczyścił. Dla każdego jest bowiem "inna Konstytucja".

    Dlatego myślę, że Cenckiewicz zachował się zwyczajnie źle. Jako historyk ma obowiązek czerpać z tej wiedzy i rozumieć politykę, czyli historię na bieżąco. Nie wykazał się mądrością. Rak jest rakiem, ale podejście do niego jest mądrością.

    Jest faktem, że jutro wzejdzie słońce, i z faktem się nie dyskutuje, ale do czego, w jaki sposób i kto ten fakt zeche wykorzystać, to już inna historia.

  36. odniesienie się do postaci Kieżuna oraz analiza tekstu Cenckiewicza:

    http://dziennikpolski.com.pl/uncategorized/w-sprawie-profesora-kiezuna/

    Z tekstu MK: "Cenckiewicz, jak zwykle zresztą, pokazuje dokumenty i opisuje fakty..." - oparte na ślepej wierze w rzetelność Cenckiewicza, bez analizy jego tekstu w Dorzeczy. I można by powiedzieć, że ta wiara jest tak ślepa jak wiara tych, którzy bronią Kieżuna. Tylko, że Kieżun wielokrotnie ryzykując życiem udowodnił kim jest, a Cenckiewicz nie.

  37. avatar

    Matka Kurka napisal:
     
    “Nie obchodzą mnie oceny etyczne dotyczące zachowania prof. Kieżuna, w tych kwestiach tylko jedna postawa jest godna i ma sens – powiedzieć prawdę, przeprosić i starać się naprawić krzywdę, o ile to jeszcze możliwe. Tymczasem prof. Kieżun i jego obrońcy zachowują się klasycznie i co gorsze identycznie jak tak zwany „salon”. Namnożyło się wyzwisk i zarzutów pod adresem jednego z najbardziej skrupulatnych historyków, bo śmiał zaatakować Powstańca i polskiego patriotę, który w dodatku bez litości krytykował rządy PO.”

    Zupelnie odmiennego zdania jest Roch Baranowski:

    “Profesor Kieżun opisał tę sytuację sam, dobrowolnie, lata przed opublikowanym wczoraj artykułem, więc nie do końca rozumiem zarzut dziennikarzy Do Rzeczy i innych, iżby prof. Kieżun ukrywał kontakty z SB i gdyby tylko się przyznał, to oszczędziłby sobie i nam tych przykrości.”
    http://dziennik...

    Jakie sa motywy Cenckiewicza in innych ktorzy slepo i bezkrytycznie wtoruja…czas pokaze. Nie trudno jest bowiem  odkryc manipulacje i  ukryte motywy. Nie bede sie powtarzac, ale mam kolejna czkawke jak slysze, ze Cenckiewicz jest jednym z  “ najbardziej skrupulatnych historyków” .  Cenckiwicz zebral solidna doze krytki za  bledy i instrumentalne wykorzystywanie historii, za, chciał nie chciał, manipulowanie tłumem czytelniczym.

      Manipulowanie czytelnikami nie uniknelo uwadze R. Baranowskiego kiedy  krotko i tresciwie podsumowal Cenckiwicza i company:

    "Jednak w swojej całości tekst Cenckiewicza i Woyciechowskiego nie przekonuje. Sprawia wrażenie pisanego pod tezę. W dodatku, widać zamiar „podkręcenia” argumentów w sposób niegodny naukowców, jakby autorzy spodziewali się wątpliwości czytelników i chcieli już wcześniej zakrzyczeć je."

    Zastanawiajacy byl fakt, ze Cenckiewicz brutalnie krytkuje Powstanie Warszawskie. R. Baranowski ujawnia intersujace szczegoly.

    "Pozostaje trzeci argument, przytaczany dość otwarcie przez autorów tekstu i redakcję. Sugeruje on, że prof. Kieżun prezentowany jako krystalicznie czysta postać był niesprawiedliwie trudnym przeciwnikiem dla środowiska „neo - realistów” współpracujących z tygodnikiem, przede wszystkim dla zastępcy redaktora naczelnego Piotra Zychowicza, ale również dla Rafała Ziemkiewicza i autora tekstu o Kieżunie, Sławomira Cenckiewicza, którzy głoszą skrajnie negatywną ocenę Powstania Warszawskiego, a dodatkowo redaktor Zychowicz propaguje koncepcję sojuszu Polaków z Hitlerem. 
     
    Jednak autorzy tekstu wcale nie kryją swojej motywacji: „W obliczu dobiegających końca obchodów 70 rocznicy Powstania Warszawskiego chcemy jedynie zwrócić uwagę opinii publicznej na sytuację, w której wyrocznią w sprawach historii, polityki i moralności jest człowiek niemający odwagi przyznać się do błędu”

     Wtóruje im Rafał Ziemkiewicz w swojej wypowiedzi dla TV Republika:
    „Ta wiedza po środowisku krążyła. Ale „pewne środowiska” chciały go wykreować na autorytet, którego słowo jako starego powstańca ma ucinać wszystkie dyskusje, ucinać wszelkie argumenty”

    Redaktorzy więc otwarcie przyznają, że autorytet profesora przeszkadzał im w głoszeniu swoich ocen „w sprawach historii”. 

    Odnoszę wrażenie, że było wręcz odwrotnie niż sugeruje Rafał Ziemkiewicz - ludzie słuchali argumentów o Powstaniu prof. Kieżuna, bo były one przekonujące.

    Tygodnik zastosował metodę, którą innym – może w ramach projekcji – wmawia Ziemkiewicz. To oni na podstawie znanych informacji oraz teczek IPN-u zmiksowali bombę, która miała na celu zdyskredytować autorytet profesora, zamiast wdać się w merytoryczną dyskusję z nim.

    Przewrotność i nikczemność takiego manewru jest dla mnie przerażająca."
     
     
    Atak na professora to nie tylko nikczemnosc i przewrotnosc ale przede wszystkim  intelekualna  niemoc. Jakie to prostackie.

    I na zakonczenie ostatni cytat:

    “Szkoda będzie utraty tygodnika konserwatywnego w obliczu dominacji rynkowej prasy establishmentowej, ale myślę, że po tej sprawie tygodnik Do Rzeczy straci tylu czytelników, że w następnych miesiącach upadnie. Ja w każdym razie ostatni raz kupiłem ten tygodnik.”

    Ja tej smieciowki nie czytam. lol

  38. wywiad z profesorem w radiu wnet
    notkę Gursztyna w S24 - bo jeśli nawet koledzy redakcyjni wietrzą w tym zemstę to chyba coś znaczy
    koncepcję, która mówi, że tzw. nasi skrycie aspirują do salonów, vide: Terlikowski u Wojewódzkiego.
    Nie jestem przeciw prawdzie ale wkurza mnie ta "prawda wybiórcza".
    W kwestii "odwagi" Cenckiewicza - już tu ktoś napisał i zgadzam się z tym.
    W kwestii samobójstwa - profesor należy do pokolenia, w którym wielu tak pojmowało honorowe wyjście.
    No i skąd wiesz, że profesor nie był podwójnym agentem i cała ta współpraca była przykrywką? Hm?

  39. avatar

    Właśnie tak,  synergicznie,  uruchamiając  parchatych.

    Po zgrokowaniu: 1312eksa46.salon24.pl/607180,zdradza-nas-jezyk#comment_9464325

    Zapewne chodzi o książkę "Patologia transformacji"(Nominacja w konkursie na najlepszą książkę ekonomiczno-biznesową Economicus 2014) i aktywność Profesora w tej sprawie.
     
    Mowa w niej o "okupantach ekonomicznych" Polski, a to już niekoniecznie może się podobać tym zza Wielkiej Wody(jednych i drugich) bo psuje im wizerunek "największych przyjaciół" i to w chwili gdy w geopolitycznej grze, Polska jest im potrzebna do użycia.
     
    W takich sprawach uruchamia agentów śpiochów do wykonania zadania.
    Cenckiewicz jako członek Komisji Weryfikacyjnej WSI współpracował z opcją amerykańsko izraelską w Polsce okresu po transformacji(do 2010, kiedy to amerykanie dokonali zmiany w zakresie podmiotu politycznego w Polsce, będącego ww opcją).

     

  40. avatar

  41. avatar

  42. avatar

    eot

  43. avatar

    "Cenckiewicz jako członek Komisji Weryfikacyjnej WSI współpracował z opcją amerykańsko izraelską w Polsce okresu po transformacji(do 2010, kiedy to amerykanie dokonali zmiany w zakresie podmiotu politycznego w Polsce, będącego ww opcją)."

    Sprawa sie powoli wyjasnia  dlaczgo Cenckiewicz pojechal do Izraela na koszt podatnikow. lol

    Dziekuje. :)

  44. avatar

    http://nick.salon24.pl/608722,prof-kiezun-ma-nastepcow-w-burundi-onz-alarmuje#

    U nas  obóz socjalizmu, który winien być uwzględniony, stąd Kieżuna ignoruję bo polityka przebija ekonomię a urzędnik zdrowy rozsądek, ale co w Burundii?

    Grokując, chodzi o patologię i tylko patologię a cała sprawa Kieżuna to ustawka, imo.

    Abstrahując od SB, oczywiście.
    Ale, z czego wynika, że C&W to historycy, nie cyngle? Z tego, że kończyli Wydział Historyczny UW, znaczy mają papiery? Znaczy są lepszymi historykami niż Pan Prezydent czy nie? 

  45. avatar

    Czytajac inne blogi na temat ataku Cenckiewicza pelnego manipulacji na prof. Kiezuna dowiedzialam sie, ze Cenckiewicza dziadek byl ubekiem. Po krotkich poszukiwaniach natknelam sie na artykol napisany w 2009.

    "W odpowiedzi na wybuch zupełnie zrozumiałej złości Wałęsy pan Cenckiewicz, jego prześladowca, tak mówi o swoim dziadku: \"Był zbrodniarzem. Nie mam nic wspólnego z tym człowiekiem\". Coś jednak wspólnego ma - skłonność do prześladowania. Komunizm, antykomunizm to są w końcu fikcje. Rzeczywistość, która się za nimi kryje, nazywa się prześladowaniem. Dziadkowe UB i wnuczkowy IPN to nastręczone przez \"historię\" narzędzia prześladowań; odmienne, bo przystosowane do zmiennych czasów. Dziadek Cenckiewicz przystąpił do komunistów z pobudek idealistycznych, bo przecież pod rządami Piłsudskiego kariery dzięki komunizmowi się nie robiło. Pewnie wolałby idealistą pozostać także po wojnie i zwalczać swoich wrogów politycznych za pomocą zasobów archiwalnych, ale pech chciał, że dano mu inne środki: rewolwer, kajdany, celę zakratowaną i wilgotną, karcer i pewnie jakichś pomocników do bicia. Jego wnukowi tego nie dano, można więc powiedzieć, że mu się poszczęściło, a przy okazji także Wałęsie.
    Wyznaję, że antykomuniści wychowani w komunistycznych rodzinach czy środowiskach to dla mnie bardzo zagadkowe, a zarazem odpychające osoby. Cenckiewicz nie jest najlepszym przykładem tej kategorii ludzi, bo między nim a jego dziadkiem z UB oddalenie jest większe niż w wielu innych przypadkach, ale zostańmy przy tym kazusie.

    Gdy potępia swojego dziadka w najgorszych słowach, to nic nowego nie dodaje do tego, co się powszechnie mówi o funkcjonariuszach UB. Chyba nie po to jest się naukowcem, żeby powtarzać rzeczy powszechnie wiadome. Zarówno on, jak wszyscy antykomuniści komunistycznego i nomenklaturowego chowu takimi potępieniami swoich przodków chcą się po prostu wykpić od obowiązku poważnego \"rozliczenia się\" ze swoją prywatną historią. Rozliczyć się poważnie, to znaczy zastanowić się, dlaczego ojciec, dziadek, stryj czy wujek znaleźli się w aparacie przemocy czy propagandy, jakie rozumowanie ich do tego doprowadziło, jakie za i przeciw ważyli, co realnie z tego wynikło i jak daleko sięgały skutki ich słów i czynów. I sto innych \"dlaczego\" trzeba postawić, żeby ich zrozumieć. Ważny jest także wniosek, jaki się z tego wyprowadza na temat całości systemu.

    Oczywiście, że \"nie wolno nikogo obarczać winą za postępki jego przodka\", jak słusznie głosi Piotr Stasiński. Jednak ani ta, ani żadna inna słuszna maksyma nie złagodzi gniewu ludzi, którzy są teraz piętnowani przez synów lub wnuków tych, którzy ich kiedyś więzili, odbierali im prawo głosu lub głupio nimi rządzili."

    http://www.prze...

    Norwedzy po wojnie posiadali odmienne zdanie w stosunku do kolaborantow faszystowskich i ich dzieci. Bowen  stworzyl teorie Bowen family system na podstawie wieloletnich badan. Norwedzy wiedzeli o tym 30 lat wczesniej. lol

  46. Widzisz Cenckiewicz zaczął tzw lustrację od swojej rodziny...i mimo, że nie miał od niemowlaka kontaktu ze swoim ojcem..a tym bardziej z dziatkiem...postanowił sprawdzić...i gdy okazało się, że dziadek był szują...nie ukrywał tego i nie tłumaczył...choć pewnie z ciężkim sercem...ale inaczej nie byłby w prawdzie...i byłby POdatny na naciski...ale poczytaj jeszcze trochę...może zrozumiesz o co chodzi...prawda zawsze jest jedna i przyzwoity człowiek nie powinien czarnego nazywać białym...a co do winy rodziny - więzów krwi...itd..jeśli nie mam wpływu na zachowanie dziecka to przykre..ale poczuwam się do odpowiedzialności za całokształt w wychowaniu...natomiast mam znikomy wręcz żaden wpływ na zachowanie siostrzeńca..bratanka...chyba, że jest w jakiś sposób ode mnie zależny...Pozdrawiam i przemyśl..

  47. avatar

    To ze Polacy wybrali Bolka na prezydenta wskazuje jak oglupialy byl narod. No coz, Jarezel zadbal o to, azeby usunac intelektualna elite po 81. Ponad 1000 dzinnikarzy stracilo prace, wielu rektorow i dziekanow zostala usnieta ze stanowisk, a dziesiatki tysiecy otrzymalo paszport z biletem w jedna strone. Jaruzel zrobil tak samo jak Czesi w 68, gdyz mordowanie elity tak jak po wojnie nie bylo opcja. Nic sie nie zmienilo w tej kwesti, gdyz niedawno Matka Kurka napisal, ze prezydent nie moze byc madry lecz przystojny i z poczuciem humoru. Nie wierzylam wlasnym oczom czytajc Kurke!!!

    Odnosnie Cenckiewicza, Cenckiewicz zostal zlapany na bledach i manipulacjach. Byloby to naiwnoscia graniczaca z glupota ufac jego slowom i jego historii o dziadku. Tym bardzej, ze troche inne sa wypowiedzi pracownikow IPN na temat Cenckiewcza  w kwestii jego dziadka.

    Po drugie, Cenckiewicz w wywidzie udzielonym dla polonii amerykanskiej stwierdzil, ze wiekszosc materilow z lat osiemdziesiatych jest objeta klauzula zbioru zastrzezonego lub scisle tajnego, a po 90 roku materialy sa calkowicie zastrzezone. Badanie inwigilacji polonii amerykanskiej zajelo Cenckiewiczowi 7 lat, a it tak nie ujawnil istotnych esbekow.
    Jak wiec Cenckiewicz mogl tylko po roku badan jak to stwierdzil, napisac o prof. Kiezunie majac niedostepnie zbiory. Pomijam juz fakt tak krotkiego czasu bo prawdziwy historyk potrzebuje od 5 do 10 lat na wnikliwa analize dokumentow.

    Mamy wiec takie intelektualne 'jelity". Marek Chodakiewcz stwierdzil, ze "na bezrybiu i rak ryba." Cenckiewicz z Wojciechowskim, Ziemkiewczem i Lisickim nie sigaja do piet inteligencji i osiagnieciom prof. Kiezuna. Kogos bardzo boli, ze Polacy posiadaja tak wielki autorytet. Czytajac wypowiedzi na blogach widze, ze duzo nie daje sobie wyprac mozgi przez 'jelite" Cenckiewicza i company. LOL!

    Wiecej na temat Cenckiewicza i inwigilacji polonii na stronie dr Ciesielczyka.
    http://www.eiob...

  48. Strony