Prześlij dalej:

Z całą pewnością gdzieś w Łazienkach albo w innym zacnym parku żywota dokonała wiewiórka, przygnieciona konarem kasztana, ale dziwnie cisza zapanowała w tej i wielu innych dramatycznych sprawach. Znudziła się też „męczeńska” śmierć Igora S. i nawet pigułka „dzień po” na receptę, nie wywołuje emocji. A propos pigułek i recept, całkowicie ucichły żądania i obawy „liberałów”, przecież miało być 40 razy drożej i komuna wróciła, bo na jednej ulicy zamordyzm PiS zabronił budowania 15 sieciowych aptek. No i jak tam, żyjecie? Czy radykalne podwyżki „Polopiryny” doprowadziły do masowych samobójstw wśród „wolnościowców”?

Takich burz w sedesie przeżyłem milion i każdego dnia rozkręca się nowe. Od niedzieli słyszę o wielkim skandalu i gigantycznym nepotyzmie. Szefowa Kancelarii Prezydenta, Małgorzata Sadurska, ma porzucić pracę za kilkanaście tysięcy i dostać fuchę za kilkadziesiąt tysięcy w PZU. Zacząć wypada od nepotyzmu, który wciśnięto do tej sensacji na zasadzie „używaj słów, których znaczenia nie znasz i nie rozumiesz”. Tymczasem definicja jest bardzo prosta, niczym art. 139 konstytucji, dający Prezydentowi prawo łaski:

1. «faworyzowanie krewnych i przyjaciół przy obsadzaniu wysokich stanowisk i rozdawaniu godności przez osoby wpływowe»

2. «w średniowieczu i odrodzeniu: system uprzywilejowania przez papieży ich krewnych»

Sadurska musiałaby mieć ojca, wujka lub chociaż macochę w PZU i to zatrudnionych na najwyższym prezesowskim stanowisku, żeby się załapać na nepotyzm w roli wiceprezesa. Oczywiście wszyscy dobrze wiemy, że czepianie się słówek przy okazji takich spraw jest ulubioną metodą kolesiów, którzy załapują się na intratne stołki. Zgoda, ale w tym przypadku cel jest zupełnie inny, przypina się fałszywą łatkę na starcie, żeby zapoczątkować lincz usprawiedliwiający złodziejstwo. Przez osiem lat rządów POPSL coś takiego jak wciskanie znajomków na państwowe posady było tak banalną normą, że i PIS się specjalnie na krytykę nie rzucał, to zwyczajnie i niestety prawie nikogo w Polsce nie szokowało. Dzisiejsza opozycja, która straciła wypłaty państwowe szybko poszukała wypowiedzi Sadurskiej, krytykującej obsadzanie spółek skarbu państwa z partyjnego klucza.

Z faktami nie dyskutuję, mamy do czynienia z polityczną klasyką, jesteś w opozycji to masz inną perspektywę niż przy władzy i Sadurska rzeczywiście znalazła się w niekomfortowym położeniu. Jest jednak „drobna różnica” między tym co robiła POPSL i tym, co robi PiS. Otóż po pierwsze Sadurska mówiła o czterystu kolesiach i jakoś nie widzieliśmy w mediach czterystu sensacyjnych wiadomości. Po drugie kolesie z POPSL wchodzili do spółek i natychmiast ginęły pieniądze, spadały zyski, pojawiało się dziesiątki afer wokół przetargów publicznych. Po trzecie doprowadzone na skraj bankructwa potężne firmy były za grosze wyprzedawane Kulczykom i pozostałym cwaniakom sponsorującym koalicję POPSL. Jeśli chodzi o obsadzanie spółek przez PiS, to tylko głupi, ślepy albo kłamca będzie twierdził, że zjawisko nie istnieje. Nie tylko rzecz ma miejsce, ale została oficjalnie zakomunikowana przez Prezesa PiS jako sposób na walkę ze złodziejstwem.

Kaczyński powiedział wprost, że w 2005 roku PiS popełnił błąd zatrudniając tak zwanych fachowców, bo oni natychmiast wsiąkali w patologiczne układy i stawali się ich częścią. Nowy pomysł to zatrudnianie ludzi pewnych, do których PiS ma zaufanie i tutaj też Kaczyński uczciwie stwierdził, że projekt posiada wady, ale jest łatwiejszy do korygowania, patrz wyrzucenie Dawida Jackiewicza z Ministerstwa Skarbu i wcześniej Bogusława Kowalskiego, kapusia SB, który dostał posadę w PKP. Mieliśmy do czynienia z gigantyczną skalą przekrętów w państwowych firmach, chodziło nie o miliony, ale o miliardy, dlatego nie ma czasu i miejsca na idealistyczne rozwiązania. Trzeba było opanować te stajnie Augiasza szybko i skutecznie. Na miejscu Kaczyńskiego przyjąłbym dokładnie takie same rozwiązania, nich to będzie człowiek, który się uczy, ale nie kradnie. Poza wszystkim cała akcja póki co jest „faktem medialnym”, w żaden sposób nie potwierdzonym przez zainteresowaną.

Z PZU jest jeszcze jeden problem, mianowicie nie tak dawno wyleciał z tej firmy prezes, który był człowiekiem Ziobro, a na jego miejsce wszedł prezes z nadania Morawieckiego. Żywe wiewiórki donosiły, że ta sprawa zakończyła się wielką awanturą w PiS i Beata Szydło miała nawet grozić dymisją. Sprawa się rozeszła po kościach i teraz wraca temat PZU, ale w jakiej wersji? Małgorzata Sadurska to człowiek Prezydenta Andrzeja Dudy i Beaty Szydło również. Z układanki wynika jasno, że prezesa PZU, którego wyznaczył Morawiecki, będzie pilnował wiceprezes z obozu Prezydenta i Premiera. Mówiąc oględnie oba te obozy nie są w sobie zakochane, ale rywalizują i takie rozdanie to firmowy numer Kaczyńskiego. Wstawić do spółek swoich, ale przy tym takich, żeby jedni pilnowali drugich.

Efekt? Przez dwa lata nie mieliśmy żadnej milionowej afery, nie mówiąc o miliardach. Spółki państwowe zarządzane przez PiS zyskały na wartości miliardy złotych, a ich zyski wzrosły. Mało tego! Wieczny bankrut LOT ze straty 300 milionów wskoczył na zysk 300 milionów. Nie koniec cudów. Żadna spółka nie upadła i nie została wykupiona za bezcen, jak to się pięknie kiedyś mówiło – nie została sprywatyzowana. Przeciwnie, właśnie PZU inwestuje w repolonizację polskiego sektora bankowego, wykupując akcje PEKAO S.A. Dla mnie to są jedyne kryteria oceny, cała reszta mnie nie obchodzi. W PZU może pracować Sadurska i brać 100 tysięcy albo Brudziński z pensją 200 tysięcy. Dopóki PZU będzie zyskiwała na wartości, przynosiła zyski i inwestowała w ratowanie polskich firm, „nepotyzm” PiS bardzo mi odpowiada. Cała reszta to zdechłe wiewiórki, apteki co 5 metrów i pigułki „po”.

4.755
26998 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

6 (liczba komentarzy)

  1. Merkel została przywódcą wolnego świata. Ostro atakowała prezydenta USA i ogłosiła że art. 5 NATO nie obowiązuje, doczekała się takiej samej odpowiedzi z USA. Poszła na noże z Prezydentem Turcji. Faktycznie, na tą chwilę art. 5 NATO jest zamrożony. Premier Szydło nie musi już dzwonić do koleżanki z Berlina, rozłam w NATO się pogłębia. Wystarczy zadzwonić do Beaty Kempy.

    Odsunięcie Sadurskiej jak przypuszczam może być dużym błędem Prezydenta Dudy. W pierwszej części - tak, trzeba było odsunąć. Ale całkowicie się nie zgadzam z resztą, ponieważ nie mamy 16 czy 32 lat na budowę Państwa. Zaraz mijają 2 lata od przejęcie władzy a PiS jest w polu. Głównym założeniem polityki kadrowej nie jest selekcja pozytywną, tylko tworzenie państwewek plemiennych. Wyszarpanie jak najwięcej dla siebie. Niestety, nie mamy czasu na dorastanie, bo sytuacja jest coraz dynamiczna. Za rogiem czają się wielkie kryzysy i wielkie wojny, a my nie mamy sprawnie działającego państwa. 

  2. A ja o czyms innym....

    Ida wybory samorzadowe. Niestety nie widze przygotowan do obywatelskiej kontroli wyborow. Czas juz 'kuc kosy' bo jesli nie bedzie nikt tego kontrolowal to bedziemy mieli 'rekonkwiste' tych ktorzy chcieli by byc ponownie u waaadzy....

  3. abonament rtv

    Min. Gliński albo pożyteczny idiota albo kret. Wystarczyło by nieznacznie podwyższyć akcyzę na alkohol, papierosy czy benzynę.

    A PIS za tą durnotę słono zapłaci

  4. avatar

    Zyski spółek giełdowych, w których państwo ma kontrolę, pozytywnie zaskakują. Inwestorzy nie pozostali obojętni i kupują ich akcje. Na podstawie specjalnie skonstruowanego w money.pl indeksu policzyliśmy, jak radziły sobie spółki pod zarządem menadżerów z nadania PiS od wyborów w 2015 r. WIG PiS był najlepszą inwestycją w ostatnich latach.

    Jeszcze nieco ponad rok temu na giełdzie było widać strach, że hurtowa wymiana prezesów wielkich państwowych koncernów nie skończy się dobrze. Zamiast ludzi PO, PiS wstawiało "swoich". Ludzie znikąd, którym wytykać można było brak wystarczającego doświadczenia do kierowania tak dużymi organizmami gospodarczymi.

    To przełożyło się na notowania. Inwestorzy bali się wtedy kupować akcje, bo nie wiadomo było jak ta błyskawicznie zatrudniona rzesza menadżerów da sobie radę. Okazało się jednak, że spółki, w których to rząd premier Szydło wybrał prezesów mają ostatnio dobrą passę. Zarabiają tak duże pieniądze, jak rzadko w swojej historii, niektóre pobiły rekordy.

    http://www.mone...

  5. avatar

    To co wkleiłem powyżej nie może być przypadkiem. Po prostu nie możliwe jest żeby PiS miał tyle szczęścia, że Spółki Skarbu Państwa pod jego rządami biły rekordy. To nie jest szczęście - tu po prostu wystarczy nie kraść.