Prześlij dalej:

Mateusz Morawiecki zaliczył zimny prysznic w Brukseli i chociaż teraz nie jeden sobie pomyśli, że kieruję się kabotyńską satysfakcją „a nie mówiłem”, to z moimi odczuciami nie ma to nic wspólnego. Wprawdzie niezwykle się cieszę, że ten naiwny, żeby nie powiedzieć głupi, mit założycielski o premierze skrojonym pod światowe potrzeby skończył swój żywot, ale satysfakcję odczuję dopiero po wyciągnięciu wniosków. Cała bajeczka powstała w chaosie, jaki obserwowaliśmy w ostatnich tygodniach i była nieudolna próbą wyjaśnienia dlaczego partia rządząca zmienia premiera z poparciem 53% na premiera z poparciem 47%.

Czas skończyć z opowiadaniem bajek i brać się za polityczną robotę i nie trzeba się znać na polityce, wystarczy się znać na czymkolwiek, na przykład na sporcie, aby wiedzieć, że to się zwyczajnie nie mogło udać. Jeśli Polska stawia na państwo narodowe, a ciągle mam nadzieję, że tak jest, to nie ma takiej możliwości, by jakikolwiek polski premier odnalazł się w gronie europejskich lewaków i neoliberałów. Stado zawsze akceptuje tylko przedstawicieli tego samego gatunku, widział ktoś kiedyś stado owiec i gazeli? Równie wielką karierę, jak polski prawicowy polityk na salonach brukselskich, zrobiłby młody, wykształcony kibic Cracovii w sektorze Wisły Kraków. Rzecz polega na banale, po prostu zderzają się dwa światy ideologiczne, gospodarcze i intelektualne. Nic nie ugra polski państwowiec w europejskim kołchozie, choćby sztuki magiczne uprawiał, tak jak nic nie ugra Świadek Jehowy na plebanii.

Zarządzająca kołchozem Merkel i Macron nie zakochali się w Morawieckim i zrobili coś, czego nie odważyliby się zrobić nie tylko w przypadku Turcji, ale i Hiszpanii, gdzie jak wiadomo demokracja liberalna kwitnie, zwłaszcza w Katalonii. Polska znów usłyszała, że sama się nie może rządzić i Niemcy z Francją będą Polskę nadzorować po swojemu. Tyle z debiutu nowego premiera zapamiętamy, no chyba, że były jakieś sukcesy, które mnie ominęły, to poproszę o korektę. Kasa, ideologia, władza, to rządzi UE i polityką w ogóle, Kaczyński nie mógł nie wiedzieć co się stanie, a przyczyny wymiany premiera po prostu są zupełnie inne niż ułudne brylowanie na europejskich salonach. Jaką z tego falstartu wyciągnąć naukę? Przede wszystkim zejść na ziemię i przestać w kółko ględzić, jacy to jesteśmy suwerenni i niezależni, co tylko podkreśla jak bardzo czujemy się w obowiązku tłumaczyć, że żyjemy po swojemu.

Dajmy sobie spokój z polityką międzynarodową na poziomie europejskim, czy światowym, bo to mrzonki, w dodatku szkodliwe, róbmy politykę polską dla Polski. Za każdym razem gdy usłyszymy o procedurach europejskich odpowiedź powinna być jedna i z konkretnego miejsca. Piąty podsekretarz czwartego departamentu wydaje komunikat prasowy, że trzeci podsekretarz siódmego departamentów nie widzi podstaw, aby UE niepokoiła się polską demokracją. A jak jest? Niestety dokładnie odwrotnie, jakiś pijaczyna, czy inny lewak w UE rzuca hasełkami o procedurach i w Polsce wszyscy notable stoją na baczność tłumacząc się oraz tłumacząc sobie, jacy jesteśmy suwerenni i niezależni. Brak symetrii w randze i w reakcji politycznej. Timmermansowi odpowiada polski premier, prezydent, minister spraw zagranicznych i lider największej partii wraz ze wszystkimi najważniejszymi politykami tej partii. Rzecz niespotykana i niedopuszczalna, a żeby było jeszcze mniej poważnie to takie same reakcje dotyczyły nie pkt. 7 traktatu, ale kornika w puszczy.

Nauczmy się szanować samych siebie i swój czas i sposób na życie. Polityka zagraniczna zaczyna się i kończy w Polsce. Wyłącznie jedno zachowanie Polski może sprawić, że Bruksela nas pokocha – uległość, podporządkowanie, uznanie zwierzchności i tylko o tu chodzi. Głęboko wierze, że takich pomysłów PiS nie ma i jeśli się nie mylę, to zdradzę pewną „tajemnicę”. Procedury i sankcje na Polskę zostaną wszczęte i nałożone po decyzji i jeśli Merkel zechce to zrobić, to zrobi kierując się zupełnie innymi kryteriami niż nam się wydaje. Merkel nie będzie analizować debaty publicznej w Polsce, ale zważy, co może taką decyzją w Europie ugrać i co stracić. Zatem nie ma najmniejszego znaczenia, czy w Polsce wypowiedzą się polityczni przywódcy, czy podsekretarze stanu, nie ma dla Merkel i UE, ale dla Polski ma gigantyczne znaczenie.

Nie możemy okazywać, że presja zewnętrzna jest dla nas problemem, że wokół tej presji budujemy swoją politykę i co gorsze pod tą presję zmieniamy premiera. Na pełnym luzie wręcz z lekceważeniem powinniśmy się odnosić do lewackich bredni brukselskich, no i koniecznie, bezwzględnie obniżyć polityczną rangę reakcji, tak personalną, jak i merytoryczną. Róbmy dobrą politykę w Polsce, a polityka zagraniczna sama się ułoży, oczywiście na osiągalnym dla nas poziomie, bo Polski od morza do morza w zastanych warunkach geopolitycznych nie zbudujemy.

Źródło foto: 
6
12094 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

19 (liczba komentarzy)

  1. Piąty podsekretarz czwartego departamentu wydaje komunikat prasowy,
    że trzeci podsekretarz siódmego departamentów
    nie widzi podstaw, aby UE niepokoiła się polską demokracją.
    --------------------------------
    Panie Piotrze ten cytat z Pańskiego tekstu powinien wisieć w MSZ-cie,
    na parterze tuż przy wejściu do ministerstwa,
    tak aby każdemu nowemu ministrowi i urzędnikowi wbijał się w pamięć.
    Trzeba się szanować.
    pzdr

  2. Zdaje się, że Morawiecki w założeniu Jarosława miał być premierem "pod USA", a nie pod kołchoz brukselsko - berliński - to (jak rozumiem) mogło być niejako "przy okazji, gdyby wyszło" (ale nie wyszło, bo wyjść nie mogło jak zauważyłeś słusznie powyżej).

    Sama Unia jest nieogarnięta pijarowo na poziomie podstawowym. W środę lub czwartek KE pijaka z Luksemburga i traktorzysty z Holandii powie, że artykuł siódmy uruchomiony - nawet kalendarzowo dali radę to spieprzyć, bo te lewaki nie wiedzą, że po 20 grudnia to w Polsce nie przebija się żadna informacja, bo każdy żyje świętami. Czyli oni nawet spieprzyli termin wprowadzenia!

    Poza tym pogadajmy o polityce międzynarodowej. Z czym kojarzy się polityka zagraniczna czy polityka międzynarodowa tak ogólnie? Mi z jednym: z TOTALNYM brakiem rozwiązywania jakichkolwiek problemów w Europie i na świecie. W kwestii Polski czy Węgier mogą pitolić półtorej dekady i nic nie zmienią; o Korei Północnej mogą debatować sto lat; "Format Normandzki" - wypiją kawę, pogadają i nic na Ukrainie się nie zmieni; szczyty jewropejskie - a to o strefie euro, a to o "uchodźcach" - zero rozwiązywania problemów - tak jest w każdej sprawie w polityce międzynarodowej! W każdej! Nawet głupi zlewaciały ONZ zażyczył sobie likwidacji tzw. okien życia w Polsce to i zwykła premierka Ewka Kopacz ich olała.

    Ludzie bardziej interesują się politykami wewnętrznymi swoich krajów nie tylko dlatego, że koszula bliższa ciału, ale w tychże politykach wewnętrznych autentycznie coś się dzieje/zmienia/rusza. Polityka międzynarodowa to jest potworna nuda.

    Gdyby w przypadku Polski wyjąć jakiś konkret zagraniczny to są to oczywiście USA i tych kilka tysięcy żołnierzy w paru miejscach plus budowana baza w Redzikowie. M.in. dlatego żaden Macron nie upchnie u nas (za tej władzy) żadnego szmelcu związanego z wojskowością (a po rewelacjach ws. Caracali tym bardziej).

    P.S. Oni ten artykuł siódmy sami zdewaluowali grożąc z 50 razy. Szyszce zakazali ciężkiego sprzętu w puszczy to teraz chłopaki tną piłami ręcznymi. TK był przykładem, że są bezzębni i nie mają żadnej broni atomowej.

    P.S.2 PiS zupełnie nie stosuje polityki - pokazuchy. Z Niemcami mamy i mieć będziemy na pieńku, a dlaczego do tej pory flota rządowa składa się z  limuzyn zrobionych w kalifacie niemieckim? A czemu nie przejść na Volvo szwedzkie na ten przykład?

  3. PiS zupełnie nie stosuje polityki - pokazuchy. Z Niemcami mamy i mieć będziemy na pieńku, a dlaczego do tej pory flota rządowa składa się z limuzyn zrobionych w kalifacie niemieckim? A czemu nie przejść na Volvo szwedzkie na ten przykład ?
    -----------------------------------
    Bardzo mi się ten Pański pomysł spodobał !!!
    pzdr

  4. To Volvo jest szwedzkie ? Czy tylko w Szwecji produkowane ? A dlaczego mamy nie kupić amerykańskich samochodów ?

  5. avatar

    To już nie jest komentarz polityczny nawet na  poziomie między piaskownicą a trzepakiem. Totalny nonsens. Europa Zachodnia od kilkudziesięciu lat realizuje swoją wizję zjednoczonej Europy w postaci jednolitego państwa komunistycznego terroru. Zakreślili termin osiągnięcia tego celu na rok 2025. Zobacz mój wczorajszy wpis. Są gotowe ramy i podstawy prawne tego przedsięwzięcia, obowiązujące traktaty. UE nie podlega prawu międzynarodowemu a o jej wewnętrznych sprawach rozstrzyga jej Trybunał, od którego nie ma odwołania. Państwa już nie mają pełnej suwerenności. W 2025 nie będą miały żadnej. Te 8 lat chyba jest potrzebne na zbudowanie UE Army i sił policyjnych. Być może także na osaczenie Polski tak, że nie będzie w stanie sprzeciwić się czmukolwiek.  Poza piętnowaniem ruchów narodowych, defamacji, obwinianiem za holokaust podgrzewa się konflikt z Ukrainą na tle gloryfikacji banderyzmu, czemu władze Polski się nie przeciwstawiają. Wręcz przeciwnie, jak PAD ostatnio, nie widzą problemu. Jednocześnie importujemy Ukraińcow. Blokujemy Polonię, nie dbamy o rodaków za granicą, a mniejszości etniczne w Polsce są na piedestale. Z edukacją coraz gorzej.  Ja nie jestem pewien czy polskie rządy już nie rzuciły ręcznika i nie idą na układy. Jak wytłumaczyć obstrukcję prezydenta w sprawie rozwijania armii, która jest niezmiernie zacofana?

    Z Niemcami warto pogrywać? Mają w rękach polskie media, handel, produkcję, zwolenników i beneficjentów w liczbie 30% populacji, nie mówiąc o agenturze i TW. Jak będą zmuszeni mogą użyc i użyją wszelkich środków by nas podporządkować. Amerykanie mogą to storpedować, ale cena tego dla nas będzie horrendalna. Kto wie, czy wojska USA nie weszły po to do Polski by zapobiec interwencji europejskiej. Na opór może sobie pozwolić naród, który ma wspólny cel, tak jak w czasie okupacji i kadry, które ten opór zorganizują. Dziś połowa narodu jest uległa, a z reszty znikomy procent rozumie o co chodzi i jaki jest realny stan.

     

     

  6. avatar

    + (Nie bez drobnej satysfakcji, bo ja to mówię od zawsze. A Unia to syf.)

    Pzdrwm

  7. Coraz bardziej podobają mi się felietony Pana Piotra.

    Polska i Polacy nie mają innego wyjścia jak zapomnieć o istnieniu dawnej Unii Europejskiej założonej przez Roberta Schumana a przyzwyczaić się do Bismarckowskiego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego i porzegnać się z landami na zachód od Wisły i na pólnoc od Bugo-Narwi, albo wreszcie pójść po rozum do głowy całkowicie zmieniając geopolitykę, lawirując między USA i Chinami, nie pozostawiąc Rosji z boku.

    Entuzjaści junii jewrejopejskiej to totalni naiwniacy nie zdający sobie sprawy z tego że już są „obywatelami” tej unii, ale siódmej kategorii.

     

    Marian Konarski

  8. warunki geopolityczne zmienią się lada moment, i zbudujemy i to na gruzach UE i Europy Zach.

    Stare przysłowie: "jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze". 250 mld zł ukradli nam z VAT. Olbrzymie pieniądze i olbrzymie wpływy. A co i kto za tym stoi? Czy będziemy ich mogli osądzic? Przy obecnych sądach NIE, i o to chodzi, również Makreli i Makronowi.

  9. Dla rozjuszenia opozycji ,na następcę ministra Waszczykowskiego , widzę Jacka Saryusz- Wolskiego .Nikt jak on, nie zna tych oszołomów w UE .A poza tym kawał chłopa ,jak nie będzie siły argumentów ,to będzie argument siły.
    Poligraf 100/100 z tym cytatem....w MSZ-cie.

  10. Dzięki :-)

  11. Nie lubię Morawieckiego. Coś jest z nim nie tak. Jest w nim jakaś podstawowa niespójność, jakies kłamstwo, nie umiem go nazwać, ale je czuję. Jeszcze nigdy na swych odczuciach sie nei zawiodłam, wiem, że to brzmi idiotycznie, ale tak jest

  12. avatar

    To komuch, syn komucha, wyciągnięty z kapelusza. Rzekomy opozycjonista walczący z systemem robi karierę w banku i zarabia krocie. Kto ma taki życiorys?  I nagle główne media sie zachwycają, jaki to on specjalista i poliglota, a w szkole jaki był ładny i dobry i karmił wróbelki.

     

  13. To komuch, syn komucha, wyciągnięty z kapelusza." 

     

    Powiem ci grzecznie!

    Pierdzielisz!

  14. Ja mam podobnie. Tu i ówdzie spotykam się z podobną oceną wybrańca prezesa.

    Znalazłem też ciekawą hipotezę cyt. "Myślę, że te historie z przesłuchiwaniami i zastraszaniem go krzywdą rodziny są prawdziwe.
    Coś nie tak? 

    Problem polega na tym… że go złamali. On ma syndrom sztokholmski i to bardzo głęboko wpojony sowieckimi metodami udoskonalanymi przez dziesięciolecia. Zwracał się z prośbą do hołoty, która jest kontynuacją wszelkich wrogich i cynicznych antypolskich sił abyśmy byli jedno.
    To niedopuszczalne." 

    [z;] https://bezdekr...

    Mam wrażenie, że zamiast biało-czerwonych  ktoś chce nas zrobić różowych.

  15. Lubie czytac Sciosa, ale i On czesto przeadza, i myli sie tez! ;)

  16. avatar

    Czyli rację miał Wałęsa?

    "Morawiecki wraz z jego ojcem nie miał wstępu do mojego biura; tak go traktowaliśmy i tak go w dalszym ciągu traktujemy"

    https://wpolity...

  17. avatar

    Najciekawsze w tym wszystkim jest zorganizowany(?) hejt przeciw MM. On się czymś 'zasłużył' i po prostu ja jestem nie na bieżąco?

  18. Polsce są potrzebne tylko (!) dwie rzeczy. Kapitał i bardzo dobra armia z bronią atomową. Wtedy żadnych nadzwyczajnie uzdolnionych polityków nam nie trzeba. Po prostu.

  19. Tytuł jest dobry, potem jest różnie.

    Uporządkujmy temat. Czym jest polityka zagraniczna? Realizowaniem interesów? Budowaniem wizerunku - takim międznarodowym PR-em? Budowaniem sojuszy? Zabezpieczaniem interesów gospodarczych i finansowych? Od tego, jak zdefiniujemy to pojęcie, zależy bardzo wiele. Zatem spróbujmy sformułować dobrą, sensowną i praktyczną definicję polityki zagranicznej. Oto propozycja:

    Polityka zagraniczna jest zespołem działań międzynarodowych, będących przedłużeniem, wmocnieniem i wsparciem polityki wewnętrznej.

    I tyle. Czy ma to sens? W tym konekście rozumiecie, dlaczego pochwaliłem tytuł artykułu.

    Po pierwsze, co jest celem i sensem polityki wewnętrznej? No i tu znów można wymieniać:

    • siła gospodarcza,
    • silne i sprawne państwo,
    • dobrostan obywateli,
    • bezpieczeństwo (zewnętrzne i wewnętrzne),
    • wysoki poziom świadomości narodowej,
    • rozwój technologiczny
    • rozwój przemysłu
    • wolność słowa, gospodarowania, stowarzyszeń itp.
    • czyste środowisko naturalne i zdrowa żywność
    • zbudowanie ustroju społecznego opartego o wartości chrześcijańskie
    • samowystarczalność bądź suwerenność energetyczna
    • itd. itp.

    Ponieważ nie da się wszystkiego zrobić na raz, trzeba określić priorytety, nakreślić strategię na kilka lat do przodu, stworzyć plany działania - i wtedy uwzględnić instrumentarium polityki zagranicznej jako część całości - część spójną, podporządkowaną celom narodowym, dobraną adekwatnie do tych celów i zadań.

    Tu trzeba zaznaczyć, że rozpisanie celów polityki państwa, polityki narodowej na poszczególne instrumenty (to jak rozpisanie muzyki na orkiestrę; niemiecka tradycja polityczna zna nawet pojęcie "akcji koncertowej") musi spełniać kilka warunków:

    1. poufność i dyskrecja - nie gadać o tym głośno, a robić
    2. adekwatność, czyli celowe, sensowne dopasowanie działań zagranicznych
    3. możliwość realizacji - finansowa, kadrowa, organizacyjna
    4. skuteczność.

    Już w tym, powyższym kontekście, widać, że polityka zagraniczna rządu w Warszawie jest chotyczna i często nieprofesjonalna.

    Od czego zacząć? Od chwycenia za mordę kadr MSZ-u, zdyscyplinowania ich, podszkolenia i częsciowej wymiany.

    Przykład: kto powinien być ambasadorem Polski w kraju takim jak np. Niemcy? Jakiś dziennikarzyna po germanistyce, albo jakiś profesorek z prowincjonalnej uczelni, czy jakiś działacz partyjny? Cholera mnie bierze, gdy patrzę na "politykę" kadrową MSZ-u.  Ambasadorem w takim kraju poinien być ktoś, kto miał intensywne kontakty z tym rajem, zna go, zna język, zwyczaje, brał udział w różnych działaniach polsko-niemieckich na różnych szczeblach, nie da się zrobić łatwo w balona, jest odporny na dziwne propozycje ze strony tamtejszych środowisk politycznych, lobbystycznych i gospodarczych, zna doskoale cele polityki narodowej Polski. Znam takich ludzi w Polsce, choć jest ich niewielu.

    I całkowicie zgadzam się z przedmówcami: szanować się, twardo forsować swoje, mieć asy w rękawie, liczyć na siebie, stworzyć polską broń atomową, a także zrepolonizować całkowicie energetykę, telefonię, komunikację szynową, przemysł maszynowy i zbrojeniowy.