Prześlij dalej:

Należę do tych ludzi, którzy gardzą słowem „fejk”, makaronizmem używanym jako synonim nieprawdziwej informacji. Nowomowa rozmydlająca znaczenie słowa „kłamstwo” albo „manipulacja”. Ludzie gardzący „fejkiem” są w mniejszości, większość bezrefleksyjnie powtarza i utrwala ten szkodliwy termin, ale to tylko jeden aspekt sprawy. Drugi aspekt jest taki, że czasami fałszywa informacja zawiera więcej prawdy i rozumu niż bezmyślnie komentujący. Dokładnie tak się stało z prostackim „dowcipem”, jaki w obieg rzuciły lewackie trolle, a dowcip sprowadzał się do tego, że Mosad może torpedować kampanię Patryka Jakiego.

Rechotom i wygłupom nie było końca, co komentarz to więcej „dowcipu” i śmiesznych emotikonek. Tymczasem człowiek średnio rozgarnięty, z jako taką funkcjonującą, chociaż jedną półkulą, nie dostrzeże w tym wygłupie nie śmiesznego. Wszyscy polscy ministrowie ponad wszelką wątpliwość są w kręgu zainteresowania najważniejszych wywiadów świata i to zarówno tych „sojuszniczych”, jak i wrogich. Z poziomem intelektualnym lewicowych „analityków” nie ma sensu dyskutować, no może jedynie przypomnieć, że jedna z najgłupszych książek narkomana Piątka, w której Macierewicz jest ruskim agentem, robi za biblię lewicy, a autor za ewangelistę. Warto natomiast, przy okazji tej całej afery internetowej, jeszcze raz przypomnieć, że Polska jest całkowicie bezbronna i skazana na peerelowskie służby, do cna zdemoralizowane. Jest to jedna z głównych przyczyn, dla których na arenie międzynarodowej radzimy sobie tak beznadziejnie. Nie mamy prawdziwego wywiadu i co gorsze nie mamy prawdziwego kontrwywiadu, dlatego Mosad i kto tylko chce, hula sobie w Polsce bez przeszkód.

Wracając do manipulacji z Mosadem i Patrykiem Jakim w roli głównej, nie widzę tu nic śmiesznego, przeciwnie, widzę realne zagrożenie dla Polski i wielomiliardowe straty, o ile nie zaczniemy polskich spraw traktować poważnie. Żydzi traktują Polskę jako kraj szczególnie wrogi i na każdym kroku dochodzi do inwigilacji, czy zabezpieczenia kontaktów obywateli Izraela z obywatelami polskimi. Wystarczy pojechać do krakowskiego hotelu lub stanąć przed bramą Auschwitz, aby zobaczyć żywego, nie internetowego, agenta Mosadu. Jeśli ktoś nazywa „spiskami żydowskim” oczywiste i co więcej ostentacyjnie pokazywane fakty, to sobie wystawia intelektualne świadectwo. Przykład izraelskich wycieczek to wierzchołek góry lodowej. Polityka i biznesy, jakie w tej chwili prowadzi Polska leżą na ściślejszym kręgu zainteresowania Mosadu. Z kolei Patryk Jaki to twórca dwóch ustaw, które wywołały gigantyczną wściekłość Izraela i jest więcej niż pewne, że jego działania są pod ścisłą kontrolą Mosadu.

Ustawa o IPN to zamach na żydowski monopol cierpienia, nazwany holokaustem. Ustawa reprywatyzacyjna blokuje Żydom przejęcie majątku na dziesiątki miliardów dolarów. Żydzi musieliby być redaktorami gazety Wyborczej albo widzami „Szkła kontaktowego”, żeby takiego polityka jak Patryk Jaki nie inwigilować i nie zbierać o nim informacji. Najbardziej w tym wszystkim zastanawia mnie jednak coś innego, mianowicie jaki jest stosunek obecnej władzy do tych kluczowych dla funkcjonowania państwa kwestii. Czasami mam wrażenie, że w gabinetach politycznych słychać taki sam rechot, jak na Czerskiej i Wiertniczej. Gdyby Polska miała chociaż skrawek wywiadu i kontrwywiadu z prawdziwego zdarzenia, do takich kryzysów jak ten z Izraelem i wcześniej z UE albo by nie doszło albo dałoby się tymi kryzysami zarządzać.

W Polsce wywiadu i kontrwywiadu nie ma i dlatego wszystko się odbywa na zasadach partyzanckich. Więcej rozumu wykazują „zwykli” Polacy, którzy zwracają uwagę na podstawowe rzeczy, niż osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo Polski. Pytam całkiem poważnie, czy minister Patryk Jaki ma jakiekolwiek zabezpieczenie kontrwywiadowcze i boję się, że jest to pytanie zarówno retoryczne, jak i głęboko naiwne. Posty śmiech z „żydowskich spisków” i „ruskich agentów” to broń wymyślona przez profesjonalne agentury i jak widać w Polsce działa od lat, bez najmniejszego zarzutu. Na własnej głupocie i braku powagi tracimy wpływy i pieniądze. Z kogo się śmiejecie? Z samych siebie się śmiejecie!

Źródło foto: 
6
15171 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

11 (liczba komentarzy)

  1. Jeśli w sprawie Jakiego grzebie Mosad (a grzebie na pewno) i nic nie znaleźli (poza blokersem, co Jaki pięknie sparował), to już lepiej nie może być. Świadectwo moralności wystawione przez Mosad to bardzo mocne papiery. Powodzenia Panie Patryku!

  2. Albo go kupią i zostanie prezydentem, albo nie, i nie zostanie.

  3. Albo nie kupią i zostanie prezydentem - więcej wiary.

  4. Kupią, nie kupią, potargować można.

  5. "Więcej rozumu wykazują „zwykli” Polacy, którzy zwracają uwagą na podstawowe rzeczy, niż osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo Polski. "

    - - -

    Niestety w punkt.

    Tyle, że ja już przestałem wierzyć w tą rzekomą głupotę. Tusk i PeO demontując Polskę też bardzo długo ukrywali się pod maską głupoty, a tymczasem wszystko było prowadzone z prawdziwie żelazną konsekwencją. I obecnie też jest, ale w trochę inną stronę.

    Jak byliśmy państwem teoretycznym tak jesteśmy nadal.

     

  6. Matka Kurka na  sto procent jest pod okiem Mosadu. "Na dzień dzisiejszy" razem z kilkoma milionami Polaków. To belka w oku Mosadu.

    Kierwiński jest takim samym SZMALC0WNlKlEM jak kierownik, Zdradek, czy Róża.

  7. ABW jest opanowane przez Mossad albo Szinbet. Dlatego na komisji Amber Gold smieją się w twarz Wasserman

  8. Jedyną słabością "naj(ajwaj)żniejszyych wywiadów świata jest to, że nie MOGĄ PROWADZIĆ SWOJEJ DZIAŁALNOŚCI PRO PUBLICO. Ta słabość jest do wykorzystania. Np. za cenę gazu do coca coli, rakietek... do tenisa.

  9. Przedsiębiorstwo Holokaust – teza obrazująca pogląd, iż holokaust w ostatnich latach stał się dochodowym biznesem, z którego zyski czerpią przede wszystkim Żydzi niepokrzywdzeni bezpośrednio przez zbrodnie hitlerowskie. Jako pierwszy terminu tego użył amerykański naukowiec pochodzenia żydowskiego Norman Finkelstein

  10. Ustawa o IPN to była rozgrzewka i policzenie głosów przed ustawą reprewatyzacyjną. Nie mam takiej wiedzy aby stwierdzić,że niepotrzebnie daliśmy się złamać i pokaza;iśmy,że można nas zastraszyć. Ale tak jakoś mnie to dołuje .Ta ustępliwość.Wolałabym nawet zapłacić utratą części środków unijnych  na ścieżki rowerowe czy latarnie na ryneczku. Nie wiem czy to warte  łamania zasad .

  11. avatar

    Okiem sięgnąć po horyzont śladu czerwieni a były aż do Bożego Ciała, wtedy zdejmowane, prane i inne zakładane :). Znaczy naród łapie, że polityka go w bambuko robi?