PKW uwiarygodniła zarzuty PiS, ale bez wypełnienia kuponu w Totka się nie wygra

Prześlij dalej:

Leśnym dziadkom z PKW należy tylko i wyłącznie podziękować. Do tej pory nikt tak nie uwiarygodnił „teorii spiskowej” PiS, jak sama PKW. Po tym co się działo od niedzieli do poniedziałku, w świadomości wyborców musiał pozostać trwały ślad. Ludzie zaczynają sobie głośno zadawać pytania, których dotąd nie śmieli powtarzać w duchu. PKW przedobrzyła, ale paradoks całej tej sytuacji polega na czymś zupełnie innym. Otóż ja nie wierzę w żadne sfałszowane wybory europejskie i mam co najmniej kilka argumentów podtrzymujących wiarę. Powiadają ludzie, że 3% nieważnych głosów, czyli ponad 200 tysięcy w liczbach stanowi doskonałą możliwość fałszerstwa. Bardzo proszę nie róbmy sobie jaj, wróćmy do szkoły podstawowej i policzmy na szybko te „nieograniczone możliwości”. Normalnie na całym świecie liczba nieważnych głosów sięga 2% i wynika z wielu czynników. Głównym wcale nie jest głupota wyborcy, ale świadome działanie. Wielu przed wyborami deklaruje, że pójdzie i skreśli wszystkich albo napisze pocałujcie mnie w dziurkę. Od tych 200 tysięcy można spokojnie odjąć połowę, żeby uzyskać wręcz rekordowy wynik nieważnych głosów w wymiarze europejskim, rekord rzecz jasna polega na niskim wyniku. Nikt nie wykazuje ZERA nieważnych głosów, 1% to minimum. Do czego zmierzam? Ano do tego, że mając do dyspozycji 100 tysięcy ewentualnych „lewych” głosów można wprawdzie zrobić taki numer, jak dobowe liczenie i wygrana PO od 0,36%, do 2%, ale tutaj się kończą możliwości. Gdyby tajemnica domniemanych przekrętów PKW leżała w 3% nieważnych głosów, to niczego poza kosmetyką nie dałoby się tą metodą załatwić. Nie warto iść ślepym torem, bo warto dokopać się do rzeczy właściwych. Zwracam uwagę, że zarówno Tusk, jak i Kaczyński uznali wyniki wyborów tuż po ogłoszeniu wyników sondażowych, chociaż różnica była na poziomie 1%. Szaleńcy? Obaj? No nie, cała ta zadyma wokół liczenia głosów jest zwyczajną fikcją. Nie ma komisji w Polsce, w której nie siedzieliby przedstawiciele PO i PiS, różnica polega tylko na tym, że PiS głośno mówi jak będzie uruchamiać swój system liczenia, a PO nie chce i nie może powiedzieć, że robi dokładnie to samo.

Ordynacja do wyborów europejskich to jest absolutny koszmar i potworek, ale samo liczenie głosów było banalne – najłatwiejsze ze wszystkich wyborów. Po stokroć trudniej policzyć głosy w wyborach samorządowych, gdzie list jest od cholery i trochę, krzyżyków też można postawić kilka. Tutaj był jeden krzyżyk na jednej liście do policzenia, łatwiej jest tylko w prezydenckich. O jakim alternatywnym systemie liczenia głosów mówimy? Komu tu potrzebny algorytm, komputer, Excel, czy inna skomplikowana baza danych? Wystarczy telefon i zdjęcie protokołu, ci z lokalnych komisji dzwonią albo wysyłają sms do obwodowej i po godzinie Tusk wie dokładnie to samo, co Kaczyński. Problem polegał na tym, że przy tak niewielkiej różnicy głosów żaden się nie chciał wychylić przed PKW. Jestem gotów założyć się o grube pieniądze, że PiS z histerią na ustach nie podważy wyników wyborów, co najwyżej powie, że są drobne różnice, które mogą wynikać z ludzkiej pomyłki. W moim przekonaniu PKW wyborów nie sfałszowała, co więcej PKW narobiła w portki, żeby takiego wrażenia nie przekazać w eter i stąd te żenujące sceny, przynoszące dokładnie odwrotny efekt. W sumie od strony presji społecznej wyszło idealnie. To nie PiS pokazało ludziom, jakie lebiegi siedzą w PKW, że aż trudno uwierzyć w podobny brak kompetencji, co za sobą ciągnie pytania o uczciwość. Z drugiej strony Tusk z Kaczyńskim zgodnie pokazują, że ich ustalenia były podobne. Tusk nie odważyłby się na stanowcze stwierdzenia o wygranej bez wiedzy jak się sprawy miały w lokalach, a do tego nie potrzebuje dziadków z PKW, bo mu członkowie komisji z PO powiedzą, co trzeba.

Z powyższych wniosków i obserwacji nie wynika, że należy odpuścić sobie weryfikację wyników, bo PKW okazała się uczciwa. Nic podobnego, PKW narobiła w gacie z powodu społecznej weryfikacji wyników, co w sumie złożyło się na uczciwe wybory, przynajmniej w zakresie liczenia głosów. Męczy mnie wysłuchiwanie lamentów, że przegraliśmy, bo PKW. Nie przegraliśmy, bo PKW, przegraliśmy z kilku powodów, które są powszechnie znane. Po pierwsze wyborca PiS od lat olewa wybory europejskie i to tzw. żelazny elektorat olewa z przyczyn ideowych – zdrada, rozbiór Polski itd. Po drugie Rydzyk zrobił swoje, nie PKW, ale Rydzyk uciął brakujące punkty PiS, raz przez grę z Ziobro, w roli bata na PiS, dwa poprzez konflikt o miejsca na listach. Po trzecie PO spadła z nieba Ukraina, po czwarte pora zweryfikować mit o niskiej frekwencji służącej PiS. Sam się w tym względzie myliłem i od siebie zacznę. W stwierdzeniu, że niska frekwencja służy PiS jest prawda, ale tylko wtedy gdy elektorat PiS jest zmobilizowany, a w wyborach europejskich nigdy tak nie było. Zdyscyplinował się klientystyczny i etatowy elektorat PO i wyszło jak wyszło.

Teoria, że PO nie może spaść poniżej 18% sprawdza się po raz kolejny. Tyle mamy królików i przyjaciół królików zatrudnionych i poustawianych w rozmaitych biznesach, plus cześć fanatyków, którzy z nienawiści do Kaczora zagłosowaliby na Stalina. Dokładnie te lemingi wygrały z moherami kontestującymi wybory europejskie. Trzeba też zapomnieć o prostym przenoszeniu głosów od Ziobry i Gowina. Coś podobnego się nie stanie, z całej schedy może skapnie 1%, góra 3%, ale na pewno PiS nie zbierze wszystkiego. Mimo wszystko nie popadałbym w przygnębienie, PO ewidentnie spada, PiS idzie w górę. W wyborach samorządowych powinno być znacznie lepiej, prezydenckie znów będą porażką i to z definicji – brak kandydata, natomiast wszystko rozegra się w parlamentarnych. Dziś nastroje są takie sobie, ale uprzedzałem czym się skończy marudzenie i kombinowanie nadmierne – roześmianą facjatą Tuska. Zabrało 26 tysięcy, żeby uśmiech zmazać i wystarczyło 0,36%, aby po stronie wyborców PiS podniósł się lament. Nie ma co lamentować i wyjątkowo nie ma co szukać spisków, trzeba chodzić na wybory i przekonywać do głosowania, bo jak widać dosłownie każdy głos się liczy.

PS Całe to przedłużanie mogło też służyć prowokowaniu PiS do nerwowych reakcji lub/i ujawnienia własnych wyników.

5.717142
42053 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

58 (liczba komentarzy)

  1. W sprawie wałków mam inne zdanie. Przykładem słynne już na całą Polskę Choszczno - 500 głosów na jednego kandydata, przy wydanych 98 kartach do głosowania. 
    Na s24 Ironiczny anglosas pisze o sfałszowaniu protokołu w Londynie:
    "W komisji wyborczej nr 154 znajdującej się przy Ambasadzie RP w Londynie znalazło się urnach wyborczych 5 kart niewiadomego pochodzenia. Członkowie Komisji Wyborczej ukryli ten fakt fałszując dane."
    Mimo tych niuansów wyborczych  winę za porażkę widzę w wyborcach PiS-u. Tak niewiele brakowało.
    Jest i pozytywny przekaz - Szetyna skrytykował Tuska za wystawienie Miśka w Lublinie i okazało się, że miał rację. Tusk mu tego nie może puścić płazem, do wyborów samorządowych mogą puścić nerwy.
    Drugi pozytyw: policzyliśmy się, oto wynik:

  2. avatar

    Znam te przykłady, ale to są wszystko pierdoły. Co to za kant, który może wykryć byle sołtys z Choszczna albo bloger z Biskupina. Nie wykluczam wałków w PKW i najgłupszą rzeczą jak można zrobić to nie robić swojego, czyli mieć w komisji swoich ludzi i liczyć na własną rękę. Uczulam tylko, żeby nie popełniać grzechu naiwności. Co z PKW wyglądają na mało rozgarniętych, ale dla zmyłki, bo za nim siedzą prawdziwi macherzy z wypracowaną metodą, której prosty chłopo-robotnik nie wyłapie. Jeśli istnieje jakiś mechanizm przewalania głosów to jest on bardziej skomplikowany niż się wydaje i daleki od wyrazu tworzy dziadków z PKW. Z drugiej strony poszukiwanie 5 głosów w Londynie, czy 500 w Choszcznie, gdy przyczyna minimalnej porażki leży gdzie indziej to tylko wyraz tak zwanej frustracji. Usprawiedliwianie wyników przy pomocy PKW jest większym grzechem niż wiara w PKW. Poza wszystkim nie ma tragedii, nawet bym powiedział, że pojawia się jakaś nadzieja.

  3. ja się z Panem zgadzam: dupy dali pisowcy. I nie ma to tamto. Jechałem do lokalu godzinę w jedną i godzinę w drugą stronę. Przypilnowałem żonę, bo z kobitkami to nigdy nic nie wiadomo (głosowała w innym mieście, ja w Sopocie, ona w Gdańsku). Zrobiłem co było w mojej mocy.
    Z drugiej strony niech Pan policzy: 26 tys. lokali wyborczych, w każdym po jednym głosie:-)
    Liczyłem, że Pan dziś napisze o następnych wyborach, brać na pokład judaszów czy spuścić ich do kibla? Te wybory to już historia. 

  4. Niech mie kto wytłomaczy, bo ja niedoedukowany jestem, czemu niektóre okręgi wyborcze składały się z połączonych województw. Połączenie woj. podlaskiego i warmińsko-mazurskiego całkiem mi pasuje do takiego ciekawego słowa, gerrymandering: http://pl.wikipedia.org/wiki/Gerrymandering Ale reszta?

  5. kosztuje (mnie, bo wolontariusze to inna sprawa). Ale zwrócę uwagę na pewien aspekt sprawy. Powiedzmy że PKW robi w majty i fizycznie nic nie kombinuje. Na szczeblach komisji obwodowych powiedzmy (ale tu z ciut większym niedowierzaniem) też nikt nie kombinuje, no bo w komisjach nieznani sobie wcześniej ludzie, bo czasem przedstawiciele partii, bo mężowie zaufania, itp. Ale jest szczebel pośredni pomiędzy PKW a komisjami obwodowymi - okręgi. Bladego pojęcia nie mam (przyznam bez bicia) jak ten twór działa - czy są tam przedstawiciele partii, czy są mężowie zaufania? (z prawem wglądu w to, co do okręgu przyszło). I na moment wrócę do szczebla najniższego. Tu i ówdzie słyszę, że nie dawali robić własnych kopii protokołów, problemy z fotkami, protokoły zdjęte w poniedziałem przed południem. No i zapytam, po co te kompy w obwodowych komisjach - do grania w POkemony? - tym bardziej, że procedura była taka - najpierw wyniki wklepane do kompa i wysłane, potem drukowane i na drzwi (okna) komisji (przed fizycznym zawieszeniem wiezione jakiś szczebel wyżej do sprawdzenia poprawności wypełnienia protokołu).

  6. avatar

    Ja absolutnie nie twierdzę, że nie ma wałków w PKW i w ogóle w czasie głosowania. Mówię tylko, że:

    a) to nie może być takie prostackie, jak się większości wydaje, że się wsypuje karty do urn, gdy jeden na drugiego patrzy, czy się wpisuje na strona PKW takie idiotyzmy, jak 500 głosów na jednego kandydata i nic więcej. To są raczej prowokacje i prowokacyjki, które mają służyć pokazywaniu "oszołomów".

    b) Tych wyborów PiS nie przegrał przez wałki, przyczyny leżą gdzie indziej.

  7. avatar

    Z lat mego "dzieciństwa" kiedy zasiadałem w komisjach wyborczych pamiętam że można było na karcie dopisać cokolwiek nawet "chyży rój" i głos był ważny jeżeli tylko w kratce były przecinające się linie. 

  8. Polityk po raz wtóry zdobywa rekordowe poparcie, mimo że została rozsadzona jedna z jego flagowych reform. Pisnął tylko jak myszka, nie potrafił zachować się honorowo i przynajmniej wystąpić z PO.
    Koszt wprowadzenia reformy to były pewnie dziesiątki milardów złotych, wycofania się z niej podobnie. "W międzyczasie" dług nam urósł niebotycznie, ofe się napasły a my wróciliśmy do punktu wyjścia z pętlą na szyi. Czy nikt tego nie widzi? Czy zdolności kojarzenia faktów, liczb i logicznego myślenia kompletnie w narodzie zanikły?

  9. że jego rodzina napisała krzyżyk przy Buzku bo tylko to nazwisko znali, to raz, a dwa, gość został wykreowany na dystyngowanego pana, to tak jak z 70% poparciem Bigosława, tylko nawet lepiej bo Buzka nikt na dłubaniu w nosie nie złapał. A reformy, chooy tam z popierdzielonymi reformami, które pamiętam jak debil zachwalał na bilbordach jak tylko wprowadził. 
    Reasumując, tak zanikły, ale jest światło w tunelu :)

  10. avatar

    Jasne.
    Hanysy to ciemniaki które nawdychały się pyłu węglowego który siadł im na rozumie.Nikt tak jak Buzek i PO ich nie "wystrzygły"
    http://blogopinia24.pl/polityka/917-platformerscy-baronowie-doj-lsk
    a uni jak ciymno masa dali to samo, nadstawiajo doopa do kłopanio i pieprzą o Autonomii którą im zaszczepiła kilkanaście lat temu GW.
    A jeśli chodzi o celebrytę Rydzyka to zanim zacznie nam porządkować kraj niech uporządkuje swoje własne sprawy, sprawy najbliższej rodziny. Słyszałem, że cała familia ustawiła się do niego tyłem a niektórzy to i wiarę zmienili.Nie przystoi to kapłanowi. Kapłan ma łowić wiernych i odwodzić ich od grzechu a nie babrać się w brudzie polityki, jeśli chce się  być czystym, to jak mówi przysłowie "Nie mieszaj się z plewami to cię świnie nie zjedzą".Książeczkę w rękę, do kruchty, modlić się za wiernych i szanować ten biały strój.

  11. a ten "gupek" jakies szkoly zaklada?

  12. Przeklejam mój spóźniony koment z poprzedniego tekstu MK, bo jest adekwatny do dzisiejszego tekstu i może stanowić jakąś ciekawostkę socjologiczną.

    -----------------------------------------------------------------------------------------
    Ja mam świetne pole obserwacyjne, bo mieszkam w Lemingradzie podwarszawskim i w tym roku zobaczyłam jak obecnie wygląda platfusi elektorat. A więc, z młodzieży śladu nie zostało, poszły biurwy 50-paroletnie i przyjezdne korposzczury zakredytowane po kokardę czyli faktycznie jest to elektorat głównie budżetówki i ssących z państwowego cycka i przyjezdni z olbrzymimi kompleksami i niskim poczuciem wartości, próbujący być bardziej miejscy niż ustawa przewiduje, więc podejrzewam, że chłoną TVN na potęgę. Ja się jednak będę upierać, że na takim elektoracie będącym w mniejszości  nie buduje się władzy dożywotniej, zresztą z Mumią Wolności podobnie było. Mumii żarło i żarło i w końcu nieoczekiwanie zdechło.
    -------------------------------------------------------------------------------------------

    Jeszcze uzupełnię, że frekwencja raczej nie powalała czyli tłumów wystraszonych Kaczorem nie było. Byli ''obrońcy posad'' i "fajnopolacy" z czterdziestką na karku czyli dokładnie tacy się zmobilizowali po stronie PO jak MK w tekście opisał.

  13. poznaję ich po "gównie prawda" w rękach. Widać, że im się nie przelewa, ale chapią te gnioty Wrońskiego i Stasińskiego, aż im grzdyle latają. To są niereformowalni ludzie. Z drugiej strony, ja z "wSieci" w rękach, też mogę im się kojarzyć z Ciemnogrodem ha ha ha ha

  14. Piękny obrazek z połówką widziałam. Otóż, mama leming przyciągnęła synka leminga do lokalu wyborczego i tam zaczęła mu klarować, żeby krzyżyk koniecznie postawił przy kandydaturze Boniego. Na co synek leming obruszył się lekko, że to przecież jest kandydat PO. No oczywiście, że PO - odpowiedziała mama, a synek na to - to on jest w PO? Konkluzja jest taka, że synek już nie chciał, ale mama zmobilizowała szantażem emocjonalnym. Może wołał głosować Korwina, i co on wtedy powie kolegom, że głosował na niemodną już platformę? ;)))

  15. Niedzielne wybory "wygrała" PPN - Polska Partia Niegłosująca, która osiągnęła wynik 76,18% i ani jednego posła. W PPN może być 2 do 3 razy więcej zwolenników PiS-u od zwolenników PO. Tusk WYKORZYSTAŁ do 90% swojego elektoratu, na Kaczora zagłosowało mniej procent moherów niż wynosi zawrtość alkoholu w Krupniku.
    Co do "siódmej porażki" PiS-u, to można i trzeba po raz kolejny powtórzyć: tuską dupę uratowali wyborcy Ziobry i RN w łącznej ilości 5,38 pkt-ów %.Tusk z Kopaczową mogą się przejść z pielgrzymką do Torunia.

  16. Nie zgodzę się z Twoimi wnioskami na temat PKW.
    Jeżeli pojawia się taki kwiatek, że PKW podaje, że w jednym okręgu (komisji?) padło 500 głosów na jakiegoś gościa (wszystko jedno z jakiej partii), a potem się okazuje, że na niego nie padł żaden głos.
    To w moim pojęciu cała ta instytucja jest do rozgonienia. A fałszerstw i przeinaczeń może być więcej.
    Są trzy obszary działalności, gdzie nie obowiązuje zasada, że to oskarżyciel ma udowodnić winę, a odwrotnie, potencjalny obwiniony ma udowodnić swoją niewinność. Te trzy obszary to: służby specjalne, politycy i ludzie obsługujący proces wyborczy.
    Tu rozmawiamy o tych trzecich.
    Właśnie udowodniono, że są albo niekompetentni, albo sa oszustami. I nie ma trzeciego wyjścia. I nie ma tu znaczenia, że to tak na prawdę nieważny facecik w jakiejś pipidówie lekkopółdolnej z partii, która nie weszła.
    Chodzi o zasadę.
    Dali dupy - wylatują. I nie jest ważne na jakim poziomie powstał błąd (przeinaczenie). Szef tej instytucji odpowiada za wszystkich swoich podwładnych (choćby tylko dorywczych pracowników z tego jednego dnia).
    Wszyscy na bruk.
    Po dwóch takich zdarzeniach z wyrzuceniem wszystkich - całej struktóry znajdą się w końcu tacy, którzy nie bedą wałków ani fuszerki puszczać.

    Natomiast zgodzę się z Twoimi wnioskami, że to elektorat PiS (zwany nie wiedzieć dlaczego betonowym) plał sprawę i dlatego nie zanotowano spektakularnego zwycięstwa.

  17. dorzuciłbym 280 tys. głosów na zyzoli. Na gowiniarzy padło 223 tys. Razem dla obu partii padło tyle ile na JKM.  (505 tys.). Jasne, że wyborcy JKM to młodzi ludzie, którzy często głosowali pierwszy raz w życiu. Dobrze, że w ogóle poszli. Za półtora roku może być inaczej.

  18. Ja w swoim komentarzu nie zajmowałem się kwestiami przepływu elektoratu, ale kwestia plamy jaką dała PKW.
    Przepływy elektoratu, to kwestia poważnej analizy podpartej odpowiednimi danymi statystycznymi (umiałbym to zrobić), ale na to potrzeba tygodnia pracy (no i pewne rzeczy musiałbym sobie przypomnieć z teorii wielkich liczb).

  19. ale głosy oddane na Ziobrę, Kempę itd. to głosy urwane PiS-owi.
    Zrobiłem mały "risercz", tu parę wyników:

    Polska Razem JG - Gowin 40 tys, Bielan 3 445, Migalski 14 163, 
     
    Kowal 25 tys,  Żalek 5 448, Godson 7 882
     
    Solidarna Polska - Kurski 9 104, Dorn 5 362, Dera 8 175, Ziobro 
     
    60 763, Adamek 11 273, Cymański 9 511, Kempa 20 004

  20. będzie tak.
    Linewka dla SP i to z  dubeltowym wsparciem.
    Gowiny sami muszą rąbać drogę .

    Korwin zostanie mega gwiazdą Hipernowa  - esplozja w/g uznania PO.

    Aktualna ustawka jest pod przyszłe wybory 
    Tusku ma wolne ręce i nie będzie niechcący promował Kaczora 
    Ot- będa inne problemy korwinowo-lewicowe.

    Ciekawy m bardzo jaką taktyke zastosuje PiS - 
    będzie dryfował z kanapami ,ąż osiądzie na mieliźnie czy ruszą dupy i zrobią to co obiecują 
    potencjał jest ino verwy brak :(

  21. avatar

    Błagam, no odrobina spokojnej refleksji. Wszyscy się rzucili na te 500 głosów. Ale dlaczego? No bo to tak ordynarny numer, że telefon do sołtysa nie tylko wyjaśnia sprawę, ale kompromituje PKW? Jakaś Krystyna wklepująca dane zrobiła "literówkę" i tyle. Pytam cemu ci wszyscy śledczy nie pokażą jak przewalono 24 tys sfałszowanych głosów? Jeśli komuś się wydaje, że takimi numerami PKW podkręca wybory, to niestety robi dokładnie to o co macherom chodzi. Chwila myślenia. Gdybyś miał zrobić wałek na głosach, odwaliłbyś AŻ TAKĄ KASZANĘ? Dziecko, by wiedziało, że nie szuflą tylko łopatką, czyli po 5, 10 głosów tu i ówdzie. W PZPN też robiono wały, ale do dziś niczego nie udowodniono i to jest ich specjalność, a nie takie sensacje, którymi się podniecają maluczcy. Zakładanie, że za ewentualnie sfałszowanymi wynikami wyborów stoją takie prostackie techniki i dziadki z PKW, jest zwyczajnie naiwne. Co więcej odwraca uwagą od racjonalnych i dużo bardziej skomplikowanych technik fałszowania. Rzucono atrakcję dla gawiedzi i tyle.

  22. Nie zgadzam się.
    To znaczy, oczywiscie możesz mieć rację, że rzucono atrakcję dla gawiedzi.
    To nawet nie musiał być rzeczywisty przewał.
    Ale właśnie chodzi o zasadę.
    Czy słyszałeś kiedykolwiek, żeby taki numer poszedł w eter w Niemczech, Francji, Anglii, czy gdziekolwiek, bo ja nie.
    Nie było takiej wtopy - przynajmniej ja nie pamiętam.
    Załóżmy przez sekundę, że masz rację i rzucono atrakcję dla gawiedzi.
    Ale właśnie ta "atrakcja" jest dowodem, że ludzie tam zatrudnieni nie powinni pełnić swoich obowiązków, bo się do tego nie nadaja - niezależnie od tego jaka była przyczyna ppowstania takiej informacji.
    Czy był to błąd jakiegos wpisywacza danych do Excella, czy swiadomy wałek (w sensie medialnego szczura) - to nie ma znaczenia. tych ludzi trzeba usunąć z zaimowanych stanowisk.
    I nikt, kto był w komisjach podczas tych wyborów nie ma prawa być w komisji podczas wyborów następnych - to wystarczy (tak uważam).

  23. avatar

    A USA może być? Polecam prezydenckie wybory w USA z 2000 roku. Większego blamażu nie było w historii "demokratycznych" krajów. Powtórzę raz jeszcze, gdzie są przewały na 24 tys., skoro to aż takie proste? Wszyscy jak jeden śledczy rzucili się na Choszczno, co jest EWIDENTNĄ pomyłką we wklepywaniu danych przez jakąś Kryśkę, tak łatwe do zweryfikowania, że nie ma o czym mówić. I jeszcze jedno powtórzę. Nie ma nic bardziej szkodliwego niż zakładać, że w PKW, czy w okręgach robi się tego typu ordynarne numery. Siedzę w papierach Melonów i Mrówków, to wiem o czym piszę. Papiery dostarcza się takie, żeby wszystko się zgadzało, dopiero 5 fachowców, przy krzyżowych badaniach wyłapuje, gdzie jest pomysł na biznes. W takim PKW jeśli istnieje mechanizm przewało, to jego twórcy śmieją się z podnieconych Choszcznem naiwniaków.

  24. Jest przykład na łopatkę: http://tiny.pl/...

  25. avatar

    Dlaczego?

    Ano dlatego, że utrwala stereotyp wiecznie przegrywającego Prezesa. Teraz "merdia" będą

    trzeszczeć-nie o minimalnej różnicy w wyniku, ale o kolejnej przegranej PIS-u, co w założeniach

    ma się przełożyć na niechęć tych wyborców, którzy oddali głos na partię Kaczyńskiego, do

    kolejnego wysiłku wyborczego, tym razem o wszystko-wybory do Sejmu i Senatu. I w tym

    kontekście, cała "magia" z opóźnionym liczeniem głosów, nabiera zupełnie innego wymiaru.

  26. z opinią "merdiów", to raczej nie jest wyborca PiS-u. To są inne wybory, PiS poprawił wynik, PO ubyło 12% i żadne merdia tego nie zakraczą.

  27. A ja właśnie myślę, że to zmobilizuje wyborców. A wszystko przez amerykańską soap opera, jaką nam zafundowano z liczeniem wyników. Gdyby PO wygrywała sobie spokojnie nawet niewielką przewagą za każdym regularnie podawanym komunikatem, to owszem, wyborcy PiS-u mogliby się poczuć zniechęceni. Ale tak, gdzie praktycznie do końca nie było wiadomo, kto wygra, różnice były minimalne, przechylało się co rusz na jedną lub drugą stronę plus przedłużone czekanie na ostateczny wynik... A na koniec gorzka porażka, gdy już czuło się smak zwycięstwa, gdy było tak blisko, gdy już się niemal szampana otwierało. Ja myślę, że to raczej podkręci wyborców niż zdemotywuje. Ale to moje zdanie, znam się na psychologii, nie na socjologii.

  28. bo- nie było batożenia przez cynglownie.
    Powiacy uznali sprawę za załatwiną -nikt nie straszył wrażym Kaczorem.
    Dlaczego cyngle byli na wakacjach?
    Bo, PO zagrało taki pokerek.
    Dali fory PSL (bez listka figowego psl tusk jedzie odorem na młodych i tych wykształconych.)
    dali fory Korwinowi - co widac po linewkach stosowanych w studiach przemysłu pogardy.
    Małym kosztem i na pograniczu Ryzyka dali również fory SP i Gowinowi.

    Fałsz nie fałsz - tusk wygrał(sic)ale stracił 
    Wygrał  kolejny rok - ma nowego sparing partnera .
    Do wyborów będzie rozwałkowany jak Adamek(szkoda chłopa) .
    PIS zyskał _- ale stracił .
    To miała być długa kampania do Sejmu a będzie szarpanina z bredniami Korwina.

    Gdzie jest oszustwo?
    Podobno. Gowin, Ziobro I Palikot - zbierali wspólnie podpisy do komisji okręgowych
    http://www.obur...

    I tu możliwe są jakieś ruchy.
    Jak mógł wyglądać mechanizm ?
    wiadomo drobne cwaniaczki kupiły listy - i chwała  innemu cwaniakowi :)))))
    coś tam naskrobałem w podobnym tonie :
    http://niepopra...

    PIS (Prezes) organicznie obawia się terenu  - jak Kant (?) siedziałby w Mieście
    stąd nie ma Verwa do samorządówek i ekskursji zagranicznych 
    (choć zaskoczył wszystkich weckendem na Majdanie, to wyciszono)

    I jak cynglownia twierdzi - bzbarwna kampania to coś w tym jest 
    Rozjechali  PiS ciszą i nawet ruskie taśmy na dwa dni przed ciszą nic nie dały 
    -Antek miał zakaz
    - Cyngle mieli zakaz.
    I w tej sielance utopiono dyskusje o Polsce i jej miejscu w Europie.
    Pozdrawiam 
    (mój pierwszy wpis TU - ale niebój - obserwuje i wspieram Pana)

  29. czy tylko tak sobie sam dopowiadasz? Wiesz ile miejscowości "nawiedził"? Z jakimi ludźmi rozmawiał? Jakiego to terenu niby się obawia? Wiesz czy raczej wpuszczasz tu strzałki?

  30. odwiedza starych dobrych znajomych -
    to racja .
    Strzałki w terenowców siedzących na dupach i ruki po szwach w czasie "nawiedzeń"
    Z szacunkiem dla Prezesa i odrazą dla dupolizów namaszczonych w okręgach (znaczy nie znasz sitwy okręgówek) .

  31. ty jesteś blisko nich:-P
    Swego czasu padło tu określenie - "działacze" i tego się trzymajmy. Ja nie głosuję na działaczy tylko na męża stanu Jarosława Kaczyńskiego. Tacy jak ty mądrzy właśnie zakończyli swoje kariery z wynikiem 3,92% W wyborach do Sejmu nie przekroczyliby dwóch. Czy konie mnie słyszą?

  32. no proszę. 
    Jak pisałem kto ten Zbynio to mi gardło rozszarpywali - 
    Jak mówiłem o migaczu do dostałem w ryj 
    Właśnie od tych działaczy dupolizów .
    ale każdy se może "śpiewać "

    Z drugiej strony : Prezes wie co robi 
    Bez struktur nic nie zdziałasz (nawet takich marnych) 
    Ten Pan o którym piszesz (3,92) swoich działaczy namaszczał w odmienny sposób-
    (też coś wiem w temacie pełnomocników na masta imprtowanych z innych miast i szukających drogi w/g nawigacji satelitarnej -autentyk :)))))))

  33. ryży chooy wygrał aż 35 setnymi bo się na Kaczora wypięła część elektoratu? :) HAHA!

  34. wzięło chyba fulla:-)

  35. avatar

    I ten przekaz poszedł w Polskę! PO po raz kolejny wygrało - tak brzmiały dziś nagłówki wiadomości! Tak samo PO wygra kolejne, następne i jeszcze jedne wybory, bo ten naród jest głupi i bierny... i chyba przestał już być narodem, stając się po prostu zbieraniną do strzyżenia!

  36. Jak widać po frekwencji i po "wadze" tych akurat wyborów, do urn poszły niemal wyłącznie żelazne elektoraty.
    Dzięki temu łatwo oszacowac że obie partie mają owe elektoraty w niemal identycznej ilości.
    Natomiast elektoratu rozproszonego (ludzi głosujących na władzę z irracjonalnej sympatii, mimo swej nędznej sytuacji materialnej i braku perspektyw poprawy) PO praktycznie nie ma w sensownej liczbie.
    Wprawdzie do tych rozproszonych sympatyków PO zalicza się również ludzi którym po prostu żyje się świetnie nawet bez pomocy władzy, i nie chcą na wszelki wypadek niczego zmieniać w kraju, ale ilu takich może byc?, i są bardzo kapryśni - pójdą albo nie.
    Zaś elektorat rozproszony PiSu jest bardzo duży, nawet trudno znaleźć kogoś komu władza nie dała w dupę przy jakiejś okazji "reformowania państwa i gospodarki".
    Czyli perspektywy są.

  37. tacy jak Karnowski i Janke, żeby PiS stworzył Wielki Obóz Prawicowy i do wyborów poszedł szeroką ławą, zmiatając wszystko i wszystkich po drodze. 

  38. Nie da się zrobić jednej wielkiej Partii Niezadowolonych z Tuska. Chyba że w warunkach wojennych kiedy "kolbami w drzwi załomocą" i tak dalej.
    W warunkach pokojowych wspólny wróg to za mało, potrzebne są wspólne interesy.

  39. jak pisałem wcześniej .
    Elektoraty nie zostały zmobilizowane.
    I "żelazny" tuska ma więcej i Kaczor może mieć więcej szabel.

    Niestety PiS dał się zagonić do rogu(patrząc na przyszłą kampanię)
    a tusk ustawił sobie sparig-partnera w postaci Korwina
    Ta ustawka nie została oczytana na czas i przyjdzie teraz zapłacić mandatami w Sejmie.
    "Rozproszony"elektorat będzie miał dość jazgotu z Korwinem i Kaczorem w tle 
    I jeśli jeszcze nałożymy na to Smoleńsk - "mnie od tego wszystkiego głowa boli"
    a tuski proszę - muszą walczyc o setki tysięcy koryt .
    to jest scenariusz :(

  40. bo widzę, że widzisz to co ukryte? Może się przypierdzieliłem dziś do ciebie i przeginam, ale nie mogę sobie jakoś dać na luz.

  41. jak się POgubiłeś :)))
    miło było .

  42. a to raczej warunek niezbędny, żeby było miło. Drażni mnie taki lekceważący ton, ta wyższość, którą okazujesz, a przecież nie jesteś ani oryginalny ani odkrywczy. "Polactwo" pana Ziemkiewicza również dobrze może odnosić się do niego samego, jak i do nas.

  43. Jestem tymi czworakami przesiąknięty.
    Ziemkiewicz przerysował obrazy -bym(śmy) ujżał to co nas toczy .
    Nie we wszystkim się zgadzam ale, ogólnie dobry kierunek.

    Masz rację nie jestem -
    Największe odkrycia bez zastosowania są g... warte.

    I siedząc w laciach łatwo krzyczeć śmierć czerwonym 
    a tam w cichym lesie -naprawdę strzelali w potylicę.

    hej.

  44. Żeby w rok podwoić swój żelazny elektorat, Tusk musiałby powielić ilość etatów państwowo-prywatnych z pensją od 5 tysięcy wzwyż.
    Już nie ma z czego dać.
    Tym bardziej nie stać go na ulżenie doli ludu.
    Danie plebsowi choćby po trzy złote miesięcznie to już z miliard rocznie. Taniej wypada kupić 100 tysięcy nowch głosów urzędniczych, i efekt pewniejszy.
    No, ale nawet na to nie ma.

  45. nie musi dawać - może zabrać 
    i zacznie pokazówki niebawem 

    przejdzie na sterowanie batem.

  46. avatar

    Powiedzmy, że ok.
    Ale, czy faktycznie  urzędnicy odeń zależni? Zauważ, praktycznie, to tałatajstwo jest "apolityczne", ich partią to "biurokracja".

  47. Szetyna zaszył się gdzieś i ostrzy sztylet, Komorowski ma własne problemy, niedobrze oj oj. Mam nadzieję, że Kaczor nie wpuści na pokład złamasów i cieniasów. Zdradzili po Smoleńsku, zostawili w potrzebie, pies z nimi tańcował. Dobry prognostyk to Młodzi Polacy. Po JKM najwięcej głosów 18-25 latków dostał PiS, jest o co powalczyć. 

  48. 1) Zbudowanie fałszywych alternatyw i rozproszenie głosów
    2) Szerokie spektrum manipulacji NLP obejmujące kabarety, seriale a nawet reklamy służące zbudowaniu kotwic mocujących słowa kluczowe, kolory, kształty, skojarzenia do konkretnych osób
    3) Wielokrotne powtarzanie przekazu, często sylogizmu, który ma się utrwalić i być zaakceptowany jako prawdziwy i własny, atakowanie słowami i symbolami kluczami
    4) Łamanie prawa przez wykorzystanie w kampanii zależności od aparatu władzy, w szczególności ludzi uzależnionych od pomocy społecznej, uczniów, więźniów, pracowników samorządowych niskiego szczebla, pracowników instytucji samorządowych, pacjentów
    5) Fałszowanie na karuzelę: pierwszy bierze kartę i wychodzi z lokalu wyborczego oddaje ją do zakreślenia drugiemu, drugi bierze nową kartę, wrzuca jednak tą pierwszą a swoją zanosi do zakreślenia i tak w kółko
    6) Głosowanie "na zaświadczenie"
    7) W komisjach w których są ludzie, którzy się znają od lat (rejony PSL) dorzucanie głosów na chama pod koniec dnia, kiedy wiadomo, że już nikt nie przyjdzie albo na nazwisko osób, o których wiadomo, że nie chodzą
    8) Analogicznie unieważnianie głosów
    9) Fałszowanie głosów w obwodach zamkniętych: "To na kogo oddać głos babciu? Oj bo nie będzie kolacji!"
    10) Fałszowanie po wyjściu protokołu z komisji jest ryzykowne, z tego względu, że ktoś może wykazać, że jest różnica pomiędzy protokołem w internecie a tym wywieszonym w komisji, dlatego należy wydłużyć okres pomiędzy publikacją wyników a wywieszeniem protokołu, ewentualnie należy podmienić protokół w komisji na taki, który zgadza się z danymi w PKW, tak, żeby wszystko się zgadzało.

    W każdym miejscu wystarczy drobne zafałszowanie, które gdyby nawet wyszło na jaw nie zostanie przykładnie ukarane ze względu na znikomą szkodliwość i znikomy wpływ na wybory. Jednak po ich zsumowaniu i zmultiplikowaniu na różnych szczeblach wystarczy, by było tego kilka procent by wystarczyło to do kontroli sytuacji.

    System do prawdziwej kontroli wyborów i jego wdrożenie to ok. 500 000 zł, może trochę mniej. Jego opracowanie zabiera rok czasu. Przez większą część roku pracują 3-4 osoby nad oprogramowaniem. Od pewnego momentu trzeba około 500 ludzi. W sumie potrzeba ponad 60 000 ludzi. 54 000 szeregowych działających w komisjach, 8 000 kaprali zarządzających lokalnie, 1000 chorążych zarządzających kapralami, 125 kapitanów mających "pod sobą" po 2 - 3 powiaty, 40 pułkowników odpowiedzialnych za okręgi. Do tego kilkaset ludzi ze sztabu z czego ok. 300 ludzi w call center do zbierania danychw wieczór wyborczy. To tego oddziały specjalne: dział prawny, współpraca z mediami, pr, propaganda, ekipy wsparcia lokalnego. Wymagane jest co najmniej jedno przeprowadzenie symulowanych wyborów, żeby nauczyć się współdziałania.

    Takie przedsięwzięcie nie powstanie ponieważ taka grupa ludzi po przeszkoleniu i w oparciu o opracowane narzędzia komunikacyjne w tym masowego rozproszonego wpływu jest w stanie skontrolować nie tylko wybory ale i przejąć państwo. Ale nie powstanie też z innego powodu. U nas każdy chce być generałem albo chodziaż pułkownikiem, a robić ni ma komu. Starzy mają motywację ale nie dadzą rady siedzieć cały dzień i pół nocy a młodzi daliby radę ale są rozkojarzeni. Pieniądze są najmniejszym problemem, bo sfinansowali by to sami zainteresowani po 10 zł od głowy.

    To, że PiS zrobił cokolwiek w tej sprawie to i tak jest duży sukces. Dzięki czemu przegrał tylko symbolicznie. Ale żeby wygrać to nie wystarczy.

  49. musiał mieć taką minę jak żona Rafała D., która pożegnała pod domem męża wsiadającego do służbowego auta jadącego na bardzo ważną delegację do Warszawy. Po dwóch dniach się dowiaduje, że mąż nie jest w Warszawie, bo wysiadł za rogiem, auto z kierowcą pojechało samo do Warszawy, mąż wrócił do pracy pracował do póżna, poszedł spać do hotelu, rano ścigał się z tramwajami.

  50. Panie Piotrze,

    przykro mi to stwierdzic, ale ten Pana wpis podsumowujacy wybory przypomina mi rozmowy z boiska, z lat mojej podstawowki, kiedy to sprzeczalismy sie z kolegami, dlaczego "przegralismy mecza".
    Otoz zawsze bylo tak: gralismy pod slonce, druzyna w oslabieniu, do nich doszedl ten jeden najmocniejszy, miel ta lepsza bramke, jeden gol byl ze spalonego, trawa po ich stronie byla mokra i sie slizgalismy itd. itp.
    Natomiast dla mnie niezaprzeczalnym jest, (przy calym moim poparciu dla PiS, za ktorym glosuje od lat) ze PiS jest bardzo slaby taktycznie. Maja wszystkie karty w reku, zeby wygrac, ale tego nie potrafia zrobic.
    Po Polsce jezdzi sam Kanczynski - spotkan z kandydatami na europoslow, jak na lekarstwo.
    Wiadomosci TVN i portal onet.pl czyta okolo 7.000.000 osob - i to sa w znakomitej wiekszosci te same osoby. Pozostale 29.000.000 (wiem wiem, odejmijmy starszych i dzieci), korzysta z innych srodkow przekazu - nikt do nich nie dociera, a probuje sie nadal szturmowac osrodki nie do zdobycia. Kompletnie, ale to kompletnie niewykorzystany jest internet (co miedzy innymi pokazuje wlasnie Pana blog - ludzie sa "glodni" tak przedstawionych wiadomosci, jak Pan to robi!).
    A juz jak czytam, ze Ukraina spadla z nieba PO... Przepraszam, ale nie wytrzymuje. Ukraina spadla z nieba wlasnie PiS-owi! Bardzo wielu moich znajomych poszlo glosowac na PiS wlasnie po zajeciu Krymu przez Rosje, bo zobaczyli, ze to Lech mial racje, a nie rozowo-salonowa wizja Europy. Niestety, nawet tak wielki podarunek nieba PiS wkopal do wlasnej bramki, a nie do przeciwnika (jesli moge wrocic do zargonu z boiska). Na pierwszy komentarz ze strony PiS w tym temacie czekalismy 72 godziny... W 72 godziny PO ustawilo juz odpowiednia perspektywe i przejelo temat, a Pan Jaroslaw musial chodzic do Prezydenta na spotkania, ktore i tak nic nie wniosly.
    Skreca mnie, jak widze tak wielka nieudolnosc taktyczna, a potem tlumaczenie w stylu "zlej baletnicy, ktorej przeszkadza nawet rabek u spodnicy".
    Jak na razie to taktyka wyborcza PiS, w moim przekonaniu, wyglada nastepujaco: kupa! mosci Panowie! kupa! Po czym biegnie Jaroslaw na medialne dziala przeciwnika, a za nim kilku wiernych giermkow. Jak sie to konczy, wiemy doskonale.
    Serdecznosci Panie Piotrze i dobrego dnia.

  51. Strony