Pożyteczny błazen w sutannie, czyli kogo bał się Stuhr?

Prześlij dalej:

Męczeństwa postępowych księży „patriotów” bawią mnie w sposób szczególny. W latach młodzieńczych buntowałem się przeciw każdemu skoszarowaniu, jako osobnik wybitnie indywidualny nie wyobrażałem sobie, żeby jakiś tępy kapral rozstawiał mnie po kątach, a inni plutonowi urządzali sobie hecę zlecając czyszczenie sraczy szczoteczką do zębów. Do dziś uważam te wojskowe obyczaje, to „zapierdalaj na wysokości lamperii” za coś wyjątkowo głupkowatego, niedojrzałego i na pewno nic, ale to zupełnie nic w tym męskiego. Rozumiem natomiast, że wojsko jest wojsko i w takiej instytucji nie ma wiele miejsca na panelowe dyskusje, stąd też pewnie się wzięły te wszystkie żałosne obyczaje, które są sprawą środowiska nie moją. Nie chciałem jeść żołnierskiego chleba i bawić się z chłopcami w „kręcenie wora”, ale w czasach gdy pobór był powszechny jedynym ratunek dawała służba zastępcza w szpitalach i kotłowniach. Trafiłem na kotłownię i w ten sposób odpracowałem służbę wojskową. Takie same wybory stoją przed każdym niekoniecznie dorosłym człowiekiem. Jeśli komuś nie leży instytucja totalna i zawsze podkreślam, żeby nie mylić owych instytucji z totalitaryzmem, to po prostu idzie sobie w inne miejsca. Natomiast reformatorów policji, wojska, kurii, straży pożarnej, którzy wyrażają swoją niesamowitą wrażliwość przejawiającą się traumą po przysłowiowym „OPR” (opierdol), posyłałbym na służbę zstępczą do cyrku, w roli błaznów. Wystarczy ze mnie zrobić generała, żeby wysadzić w powietrze każdą armię i nawet laski dynamitu nie potrzebuję, po prostu koszary zmieniają się w pojedyncze pokoje indywidualistów. Takie same reformy proponują wszelkiego autoramentu błazny w sutannach i mundurach.

Gdy słyszę o „seksizmie” w pułku lub garnizonie policji, to zaraz krótko pytam: „ A czego ty się myszko grochowa spodziewałaś w środowisku, gdzie codziennie mówi się o zabijaniu i ruchaniu?”. Taką samą grochową jest księżulo, który z ambony czyta mękę Pańską, odliczając kolejne stacje kaźni, a sam popuszcza w pampersa, bo go biskup okrzyczał. Komedia medialnie przerabiana na tragedię, ale na szczęście bywają nie tylko pożyteczni idioci, zdarzają się też pożyteczne błazny. Pojechali reporterzy do wsi gdzie proboszczem jest Lemański, wieś się tak nazywa, że ledwie ją GPS łapie. Sprawdziłem w atlasie gdzie też leży ta cała Jasienica, co ma olbrzymie znaczenie dla argumentacji, którą za chwilę pokażę. Jasienica leży w osławionym skrzydle wschodnim, siedzibie „najgorszego” elektoratu i ciemnogrodu. Wiocha zabita dechami, gdzie nie ma aborcji, In vitro i Pan Jezusa zabili Żydzi. Modeli wsi jest kila, był potiomkiowski, potem narodziła się „stuhrowski”, który namalował młodszy aktor spędzający urlopy na polskiej wsi, gdzie walczy się o życie z polskimi „antysemitami”. Tymczasem prócz relacji z cierpień błazna w sutannie, przedstawione są reakcje parafian w zupełnie nowym modelu wsi. Średnia wieku, zachowań i ubioru żywcem wzięta z Krakowskiego Przedmieścia, z tym, ale wymowa obrazu nie do poznania.

Na ekranie nie pojawiły się jadowite staruszki i starsi panowie w bistorowych spodniach prasowanych na kant, ale prawdziwa europejska elita parafialna podrasowana odpowiednim kadrem i przycięciem wypowiedzi. Wyrwało się wprawdzie jednemu zwolennikowi Lemańskiego, że za parę dniu urządzą przed kościołem taką zadymę, jakiej Polska jeszcze nie widziała, ale w redakcjach TVN i GW pełen spokój, żadnej opozycji pozaustrojowej, żadnej dziczy, żadnej ironii odwołującej się do chrześcijańskiego miłosierdzia. Cała grupa parafialna została przedstawiona jako dzielny oddział walczący o swojego księdza. Niech mi jęzor sparcieje jeśli zełgałem jednym słowem, ale niedowiarkom wyjaśnię fenomen. Postępowy ksiądz jest zaangażowanym blogerem obsługującym portal Lisa i od pewnego czasu portal GW. Właściwie nie ma takiego lewackiego marzenia, nad którym Lemański z miłością by się nie pochylił, natomiast skostniałe tradycje są dla Lemańskiego powodem cierpień. Po naszkicowaniu sylwetki chyba wszystko się wyjaśniło, ale najciekawsze zostawiłem na koniec. Uwielbiam w tego rodzaju paranojach wychwytywać smaczki. Jeszcze parę miesięcy temu obowiązywała blisko stuletnia propaganda ukazująca polski „antysemityzm” i całą ciemnotę katolicką zgromadzoną głównie po wsiach.

Od paru dniu te same ośrodki propagandowe pokazują polskich chłopów walczących o postępowego księdza, a przy tym krzyczą do kamery, że oni mają Internet i dobrze wiedzą dlaczego księdza chcą wyrzucić. „Bo to za to, Panie, że z Żydami gadał! I, że In vitro? A i dobrze, że gadał, co to szkodzi?!” Naturalnie ośrodki propagandowe w myśl reguł talmudycznych doskonale poradzą sobie z tą obrotową sprzecznością łgarstw. Lada chwila polski chłop wróci z widłami przed drzwi płonącej stodoły. Nim się jednak cofniemy do „normy” warto sobie popatrzeć na idiotów z GW i TVN prezentujących polskich katolików ze skrzydła wioskowego tak, jak nigdy dotąd nie pokazywali. Wszyscy czyści, uczesani, z sympatycznymi buziami, bronią księdza, który prowadzi dialog z Żydami, przeciwnikami in vitro i zwolennikami związków partnerskich. Zagalopowali się macherzy od indologicznej nawalanki tak bardzo, że ośmieszyli własne narzędzia i stereotypy wykluwane przez sto lat. Rewolucji z tego nie będzie, ale wprawne oko i rozum ma kawał dobrej rozrywki, w dodatku pożytecznej, bo te obrazki trzeba zarchiwizować i pokazywać przy następnych próbach obsrywania wszystkiego co ciemne, głupie, brudne i nie nienawidzące, bo polskie. Inna rzecz, że ksiądz celebryta, swój rozum ma. Wie, że może robić na łeb biskupowi i dopóki będzie trzymał haka w postaci „antysemityzmu” zagra błazna w niejednym cyrku.

6
6146 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

5 (liczba komentarzy)

  1. Ma dużo szczęścia, bo trafił na firmę pn. Kościół Katolicki. Gdyby pan Lemański był członkiem korporacji i robił koło pióra swojemu zwierzchnikowi, tak jak to robi, to wywiadów udzielałby pod mostem, w otoczeniu tych, do pomagania którym został powołany i kartonów. A tymczasem on ma ciepłą emeryturkę, wikt i opierunek do kresu swych dni. Pokażcie mi drugą taką instytucję!
    W swoim grzesznym życiu miałem taki moment, że duchowe odrodzenie postawiło mnie na nogi, a kto wie czy dzięki temu nie zawdzięczam, że jeszcze żyję. W tym duchowym odrodzeniu pomagał mi kościół, niekatolicki, ale zrobił to tak skutecznie, że do dziś mam spokój. Owszem, nie wszystko mi się podobało, nie ze wszystkim się zgadzałem, nie szedłem za nimi, jak to mówią w czambuł. Ale dzięki nim żyję. Cieszę się zdrowiem. Tak jak mi to obiecali. I żadna moc nie jest w stanie nakłonić mnie na zwierzenia. Tym bardziej dwuznaczne. Majestat i powaga, to coś metafizycznego zamknęło mi usta na wieki.

    Koszarowe życie, te wszystkie upokorzenia, to kocenie, miały jeden cel, a mianowicie dostosować materiał ludzki do wymogów pola walki. Armii nie byli potrzebni żołnierze podważający autorytet dowódcy. Intelektualiści, osoby z problemami natury psychicznej, zboczeńcy, a nawet platfusi, to byli ludzie, na których armia nie czekała.Komisje poborowe pełne były takich, którzy za wszelką cenę chcieli uniknąć powołania. Byli też tacy, dla których armia była zbawieniem. Matoły, ociężali, dzięki armii zdobywali uprawnienia zawodowe, potrzebne w późniejszej pracy zawodowej. Żołnierz miał ślepo wykonywać rozkazy. Co by to było gdyby "światli  i postępowi" żołnierze zaczęli dyskutować na forum kompanii rozkaz dowódcy? Zamiast armii mielibyśmy burdel, żołnierskie sejmiki, rokosze etc. Dla każdego kto zetknął się z armią, sprawa jest prosta. Myślę, że tak jest we wszystkich armiach - ślepe posłuszeństwo. Oczywiście historia zna wiele złych rozkazów, decyzji, które przyniosły wyłącznie hekatombę, skutek ślepego wykonywania rozkazów. Bo armia już taka jest. Rozkaz należy najpierw wykonać, a dopiero potem się od niego odwoływać. Kto tego nie rozumie lub nie chce zrozumieć, ten jest kiep, wywrotowiec, anarchista i ciepły szwagier.

  2. Szczęślliwie żyjemy w kraju w którym panuje tolerancja religijna, dlatego katolicyzm nie jest zakazany, a jedynie ograniczany i ściśle kontrolowany.
    Wojciech Lemański jest księdzem kawał czasu, a odezwał się akurat wtedy gdy wszystkie ręce rzucono na ratunek PO.

  3. avatar

    jak już pisałem nikt nie wyrządza więcej zła KK niż starsi bracia poprzebierani w sutanny , mitry i piuski

  4. avatar

    naszła  mnie  jedna  refleksja. Ks. Lemański  pytanie  o  obrzezanie  uznał  za  wstrzasające  i  traumatyczne. Tak  traumatyczne, że  aż  go  w  tej  traumie  trzymało  trzy  lata. Wychodzi  więc  na  to, że  ewentualne   bycie  Żydem  nie  uznaje  ks. Lemański  za  powód  do  dumy. Co  więcej, samo  podejrzenie o  ten  fakt  napawa  go  przerażeniem/wstydem/szokiem. Czyżby   ks. Lemański  był  antysemitą? ;)
      Wniosek  dość  karkołomny  i  pisany  z  przymrużeniem  oka, ale  zachowanie  ks. Lemańskiego  jest  pajacowate.

  5. Tak, tak, szanowni obrońcy Kościoła Katolickiego w Polsce i na świecie! Czerska i Wiertnicza osiągnęły tak czy siak sukces! Katolicy obsmarowali KSIĘDZA KATOLICKIEGO (oczywiście słusznie bo to oczywiste) zabieg socjotechniczny w pełni udany!
    Broniła go sfrustrowana gawiedź ludzi bez "Ziemi bez Honoru" ta rozkrzyczana zgraja pokazała wszystkim, że jednak ma jakieś wartości - "broni życia".
    Za chwilę wybudowany zostanie na Czerskiej "Przybytek wypędzonych z KK" - kat będzie "karmił ofiarę przed śmiercią".

    Czerska i Wiertnicza osiągnęły sukces, uskuteczniać niszczenie tego co godne i sprawiedliwe, katolików zaprzęgnięto do UBLIŻANIA KAPŁANOWI! Niszczyć autorytet nie osoby ale urzędu -  NUK!
    Obym się mylił!