Policyjno-sądowa farsa z miasta Łodzi? – historia prawdziwa!

Prześlij dalej:

Za jakie wykroczenie Policja może podać obywatela do sądu, a sąd skazać? Bez wcześniejszego zaproponowania mandatu?

Pewnie nigdy bycie na to nie wpadli. Policja może podać obywatela do sądu za brak nalepki kontrolnej na przedniej szybie samochodu. I to za rzekomy brak, a sąd za ten rzekomy brak obywatela skazać. Dlaczego rzekomy? - bo auto miało aktualny przegląd, a Policja nawet nie pokusiła się o zrobienie zdjęcia telefonem komórkowym, żeby przed sądem swój zarzut móc poprzeć „twardym” dowodem. Sędzi Sądu Rejonowego Monice Maciejewskiej-Banasiak do wydania wyroku skazującego wystarczył dowód w postaci tzw. „słowa policjanta”. „Twarde” dowody w postaci aktualnego przeglądu, zdjęcia pojazdu z widoczną nalepką sprzed  zdarzenia oraz zdjęcie z chwili obecnej nie miał dla Pan sędzi najmniejszego znaczenia. 

Pod jakim warunkiem taka sądowo-policyjna farsa może się wydarzyć?. Farsa, którą zaczęła Policja, a spolegliwy sąd ciągnął przez 13 miesięcy.

Wydaje się, ze musza być spełnione 3 warunki : po pierwsze rzecz się musi dziać w mieście Łodzi. Po drugie muszą być w to zaangażowani funkcjonariusze z 3 Komisariatu i po trzecie sprawa musi trafić do właściwego sędziego..

Dodatkowym warunkiem, aby taka farsa mogła się stać faktem, jest aby „główni aktorzy”  spektaklu, tj. funkcjonariusz publiczny w osobie policjanta, odpowiedzialnego za wniesienie sprawy do sądu i sędzia, który sprawy się podjął przejawiali postawę wydaje się krańcowego lekceważenia pieniędzy podatników, za których to pieniądze jedzą chleb.

W opisanej wyżej sytuacji wszystkie warunki zostały wydaje się z nawiązką spełnione : policjant bez zaproponowania mandatu wniósł akt oskarżenia do sądu, spolegliwy sędzia sprawy się podjął i ciągnął ja przez 13 miesięcy (6 rozpraw  z apelacyjną włącznie) , generując w ten sposób kolosalne, niewspółmierne koszty dla Skarbu Państwa, czyli po prostu marnotrawiąc nasze, podatników wspólne pieniądze. Interesującym jest również prawomocny wyrok sądu 2 instancji – w sytuacji braku dostarczenia przez Policję jakiegokolwiek „twardego” dowodu i posiadania prze pojazd aktualnego przeglądu ( co z definicji i mocy prawa powinno zdyskwalifikować zarzut o brak nalepki) sąd 2 instancji również równiez uznał wyższość dowodu w postaci "słowa policjanta" ponad dowody w postaci dokumentów oraz zdjęć i skazał obywatela na grzywnę w wysokości 500 zł.

Prawdopodobnie Łódź nie jest jedynym miejscem w Polsce gdzie dzieją się takie sprawy. Ale można by się spodziewać, ze jednak w tak dużym mieście z definicji jest więcej oczu , które mogą cos wypatrzeć i narobić hałasu.  Ale jak widać w Łodzi to nie problem i maszyneria w postaci wydaje się „sztamy” łódzkich policjantów        z łódzkimi sędziami, zawartej przeciwko obywatelom Łodzi pracuje nadal bez zarzutu.

Szczególnie istotnym „trybikiem” w tej łódzkiej policyjno-sądowej maszynerii,  wydaje  być Komisariat numer 3.

Na mieście słyszy się głosy, że to najbardziej nieprzyjemni i nieżyczliwi wobec obywateli swojego miasta funkcjonariusze.  Podobno mandaty „walą” dosłownie za każde, nawet najmniejsze wykroczenie i w maksymalnej wysokości i są „głusi” na jakiekolwiek prośby o łagodniejsze potraktowanie- nawet podobno wtedy, gdy widzą, że trafili na ludzi ubogich i ci ludzie ludzie ich wprost błagają o nie nakładanie tak wysokich kar. A nie przyjmiesz mandatu – wiadomo sąd - a tam łódzka policyjno-sądowa maszyneria już cię, obywatelu tak zaopatrzy, ze się ze „śmiechu nie pozbierasz”.  Wiele osób się zastanawiało, czy funkcjonariusze z Komisariatu 3-go „jadą” tak tylko po „szaraczkach”, czyli zwykłych obywatelach, a dla tzw. „swoich” mają specjalne traktowanie, czy może rzeczywiście są tacy ideowi i po prostu dla nich „dura lex, sed lex”?. I obojętne czy „szaraczek”, czy „swój” każdego w przypadku wykroczenia traktują jednakowo. Dowodów na to, że funkcjonariusze z Komisariatu 3 w Łodzi jedno prawo mają dla „swoich”, a inne dla zwykłych obywateli brakowalo. Ale do czasu, kiedy w nasze ręce wpadło kilka fotek ( jedną prezentujemy).

Co na tej fotce widzimy : otóż tuż obok będącego na służbie patrolu z Komisariatu 3-go zaparkowała sobie radiowozem policyjnym o numerze bocznym F066 prawdopodobnie Pani Rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

Zaparkowała w poprzek chodnika, co jest ewidentnym wykroczeniem. Następnie wysiadła i wdała się z załogą patrolu w kilkudziesięcio minutową rozmowę, podczas której caly czas radiowóz FO66 stał zaparkowany nieprzepisowo, choć obok drugiego radiowozu, po prawej stronie ( co widać na zdjęciu)  było mnóstwo wolnego miejsca. Jęsli ktoś myśli, ze Pani Rzecznik została chocby poproszona prze bedących na słuzbie rzekomo ideowych funkcjonariuszy z Komisariatu 3-go o przeparkowanie radiowozu - o ukaraniu mandatem już nie wspominając- to niestety musi się szybko wyzbyć złudzeń.

Po kilkudziesięciu minutach konwersacji Pani Rzecznik z członkami patrolu, której towarzyszyły odgłosy przypominające wybuchy śmiechu, słyszalne w odległości kilkudziesięciu metrów, Pan Rzecznik wydaje się wylewnie i serdecznie żegnana ( może Pani Rzecznik przyjechała z wizytą towarzyską, a w patrolu na służbie byli po prostu jacyś jej przyjaciele lub członkowie rodziny) wsiadła do nieprzepisowo zaparkowanego radiowozu i odjechała. Rzecz się działa w godzinach szczytu na bardzo ruchliwej ulicy w Łodzi, więc próbkę przestrzegania prawa przez funkcjonariuszy z Komisariatu 3-go w Łodzi oraz Panią Rzecznik miało możliwość zaobserwować prawdopodobnie kilka tysięcy „szaraczków”, którzy na co dzień z inicjatywy „ideowych” policjantów z Komisariatu 3-go są np. skazywani przez spolegliwych sędziów na grzywny po 500 zł za tak poważne wykroczenie, jak brak nalepki kontrolnej na szybie.

Więc mieskańcu Łodzi - skopiuj sobie tę fotkę ( lub najlepiej cała notkę) i jak Ci jakiś policjant w Łodzi będzie chciał „wlepić” mandat, a szczególnie któryś z tych „ideowych” z Komisariatu 3-go, to pokaż mu tę fotkę i powiedz, że chcesz być tak samo potraktowany za swoje wykroczenie jak jego koledzy potraktowali za wykroczenie Panią Rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.

P.S Uprzedzając ewentualne obiekcje informujemy, że wszystkie zdjęcia, znajdujące się w naszym posiadaniu, opatrzone są opisami w postaci daty, czasu (z dokładnością do jednej godziny) i miejsca zrobienia zdjęć, więc ewentualna ustalenie, kto był dysponentem radiowozu o numerze bocznym F066 w dniu takim i takim, o godzinie takiej i takiej i jaki radiowóz z Komisariatu 3-go pełnił służbę na ulicy takiej i takiej, w dniu takim i takim, o godzinie takiej i takiej nie powinno nastręczać najmniejszych trudności.

0
1141 liczba odsłon

Autor artykułu: statystyk1