Przyjdzie Kaczyński i zrobi porządek! Czy to nie jest rechot cudzych błędów?

Prześlij dalej:

Ze wszystkich najbardziej irytujących rzeczy na świecie w pierwszej dziesiątce na pewno umieściłbym tandetę, którą coraz częściej z obozu PiS zalatuje. Niewielu ma ochotę albo i odwagę o tym wspominać, bo nazbyt sennie i pewnie się zrobiło, gdy regularnie radości dostarcza PO. Nie przeczę ubaw jest, ostatnio za sprawą Schetyny doznającego olśnienia i zapowiadającego powrót na łono konserwatywnych wartości. Szczególnie śmieszny w tej sekwencji "powrót", równie dobrze prostytutka może powrócić do dziewictwa. Właściwie w przypadku PO i ta analogia jest nieadekwatna, w końcu partia narodziła się z występku i bez cnoty. Fajnie się na męki wroga patrzy i komentuje, ale to wszystko są pocieszenia, bez wniosków wyciągniętych z cudzych błędów. Przez osiem lat PO jechała na jednym patencie, cokolwiek by się nie działo zawsze ktoś w tłumie krzyknął: „E, bez obaw, przyjdzie Donald i naprawi”. Po pół roku władzy PiS, której w żaden sposób nie da się porównać z poprzednią władzą PO, zaczyna dobiegać ten sam głos. Trochę szybko, co? Od najmniejszej pierdoły, po sprawy fundamentalne zwolennicy PiS żyją jedną nadzieją – na szczęście jest Kaczyński i zaraz zrobi porządek. Należę do gorących zwolenników tezy, że wartość intelektualna i potencjał moralny jednostki jest w stanie góry przenosić i narody do chwały prowadzić, ale bez przesady. Państwo z duchowym i intelektualnym przywództwem wybitnej osobowości to rzadki dar, zwłaszcza we współczesnym świecie politycznych marionetek, do tego momentu zgoda. Dalej zaczyna się naiwne wyobrażenie, że jakikolwiek lider będzie przeprowadzał staruszki przez jezdnie, wiązał krawaty, ratował tonących i w wolnym czasie wybuduje fabrykę niezbędników. Najłagodniej mówiąc cokolwiek śmieszna wizja, tymczasem stała się wśród wyborców PiS niemal świętą wiarą.

Przy każdej okazji, czy to w sprawie żenujących wyczynów Rady Mediów Narodowych, czy w niemniej żałosnej ustawie o podwyżkach dla posłów, zewsząd słychać głos, że Jarek to załatwi. Gdyby nawet Jarosław Kaczyński był dżinem i podołał wszystkim wyzwaniom, to trzeba sobie powiedzieć jasno, że taka konstrukcja państwa zwija się razem z dżinem złowionym do butelki. Za chińskiego boga nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego Jarosław Kaczyński miałby robić porządek na przykład we wspomnianej Radzie Mediów Narodowych? Byłem świecie przekonany, że to RMN miała zrobić porządek w mediach publicznych. Podobnie w głowę zachodzę skąd konieczność, aby w kwestii prostej ustawy podnoszącej uposażenia urzędników, zachodziła konieczność dwukrotnej interwencji szefa PiS? Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć jakie zagrożenia za sobą niesie takie budowanie państwa, które jest po prostu tandetą cerowaną przez autorytet jednego człowieka. Jeśli Polskę mamy postawić na nogi, to z całą pewnością potrzebne są radykalne ruchy kadrowe, ale tworzenie nowych instytucji musi gwarantować trwałą zmianę, a nie pudrowanie jednego bałaganu drugim. Po co komu taka instytucja, która bez Kaczyńskiego nie jest w stanie przeprowadzić najprostszej na świecie operacji? Zasady solidnej konstrukcji są znane od lat, potrzeba najwyższej jakości materiałów i fachowców i takich w wielu miejscach PiS obsadził. Minister Rafalska doskonale sobie radzi bez interwencji Kaczyńskiego. Mateusz Morawiecki daje radę i nie biega na Nowogrodzką trzy razy w tygodniu. Biorąc pod uwagę skalę prac, nie mam też większych zastrzeżeń do Ziobro i Jakiego, no może z wyjątkiem całkowicie niepotrzebnych gestów pod publiczkę.

Wniosek? Jedyny możliwy! Kto się nie nadaje na stanowisko, które mu powierzono, kto nie ma odpowiednich kwalifikacji i produkuje buble, ten wylatuje z roboty. Nie ma innych metod zapewniających powodzenie dowolnemu przedsięwzięciu, obojętnie, czy budujemy altankę na działce, czy państwo od podstaw. Niestety jakoś nie dostrzegam, by te kryteria obowiązywały, co więcej panuje niewytłumaczalna moda na zamiatanie tandety pod dywan. Jedni krzyczą, że to wcale nie tandeta, tylko manipulacja mediów, drudzy wprawdzie przyznają rację, ale zalecają milczenie, bo wróg nie śpi. Tak się nie da i tak nie wolno. Za każdą najmniejszą rzecz powierzoną szaremu urzędnikowi, aż po ministra powinien odpowiadać urzędnik i minister. Z każdej rzeczy winien być rozliczony i nie ma mowy, żeby Kaczyński albo ktokolwiek inny biegał za nimi i poprawiał ich błędy. Patrząc na to, co się dzieje wokół mediów narodowych, widać, że tu żadna instytucja nie działa i wszyscy powinni wylecieć. I jeśli już powierzyć jakieś zadanie Kaczyńskiemu to tylko jedno. Niech postawi na właściwym miejscu właściwych ludzi, bo za tandeciarzami z poprawkami nie nadąży. Lider jest od planów architektonicznych i nadzorowania budowy, nie od podawania cegieł, mieszania betonu i pilnowania, czy robotnik z magazynu pustaków nie wynosi.

6
13683 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

10 (liczba komentarzy)

  1. avatar

    Święta prawda w artykule. Wydaje mi się, że niemałą rolę w doborze kadr gra zaufanie wg zasady "mierny, bierny, ale wierny" oraz spłacanie uprzednich zasług stanowiskami, a także kompromisy pod naciskiem różnych stron w obsadzaniu stanowisk. Kaczyński, mimo, że wielki polityk, na szefa kadr się nie nadaje. Pilnie potrzebny jest łowca głów. Na nieszczęście nie ma agencji pracy specjalizującej się w dziedzinie polityki, a szkoda. Miejmy nadzieję, że na szefa TV wybiorą Maxa Kolonko, ten zrobi porządek i dobierze właściwe kadry.

  2. to tak zwane "działania pod publikę" Macierewicza i Ziobry są niesłychanie ważne, być może ważniejsze niż cała reszta ważnych rzeczy.

    W każdej partii musi być jakiś Schetyna albo Brudziński ktory podejdzie do harcowników i delikatnie ich trąci.  Jeśli nie zrozumieją to złapie za gardło zębami.

  3. avatar

    czy panstwo posłowie z PIS.....eeee..pardon..ten tego.noo ..z.. RMN złozyli juz swoje mandaty POselskie??
    nieeee??
    otóż więc własnie..niektorym juz tak woda sodowa odbija ze pod koniec tej kadencji trudno ich bedzie odróznic od dzisiejszej partii oPOzycyjnej..
    a czy moze jest sens ich odrózniac?teraz?..jak troszku okrzepną..jedni i drudzy..to bedzie prawie to samo..pisze prawie..bo wciąz wierze ze oni przyszli jednak naprawic zrujnowany kraj..

  4. Już bardziej łopatologicznie nie da się takich prostych mechanizmów wyjaśnić niż zrobił to autor, a przykład z altanką jest genialny. :)

  5. Złaję psów można utrzymać w dyscyplinie wyłącznie w zaprzęgu i to tylko w trakcie jazdy.
    Po gonitwie bywają z tym kłopoty.
    Przy podziale łupów każdy pies zna jednak swoje miejsce.

  6. Do stanowisk kierowniczych zawsze pchają się osobnicy którzy mają jakieś poważne braki. Braki pieniędzy, umiejętności, braki pochwał, braki wyglądu. Te niedobory muszą być oczywiście połączone z zaradnością i aktywnością. Im wyższe stanowisko, tym zaradniejszych i mniej kompetentnych przyciąga, aż do stopnia "energicznych durni", gatunku uważanego w armii austriackiej za szczególnie niebezpieczny i usuwanego z wojska jak najszybciej.
    Właściwie jedyny sposób to wyznaczanie ludzi którym niczego nie brakuje w życiu, takich których trzeba długo namawiać by objęli jakieś istotne funkcje.
    To jest trudne, bo energiczni durnie idą jak burza, powalają energią i znają wszystkich wpływowych ludzi. Wybieranie i namawianie tych najlepszych zabiera z kolei cenny czas.

  7. W rzeczy samej...

  8. Pamiętacie te argumenty?
    Po 89  dawni PZPR-owcy zawsze się powoływali na swoje "doświadczenie w rządzeniu".
    Przez całe dekady do władzy dopuszczano jednostki wierne - jedynie słuszną wiernością wobec kogo trzeba.

    I tych kadr nie ma skąd wziąć...

  9. avatar

    Problem w tym, że właśnie te miernoty, karierowicze są najbardziej widoczni. Sensowni ludzie robią swoją robotę w zaciszu swoich gabinetów. Jak tylko słyszę o wyczynach np. pani Joanny to żałuję, że wyborcy nie dysponują przyciskiem "delate" :)

  10. Dlaczego taki poseł, kiedy pokaże, że prawdziwy z niego osieł nie może zostać odwołany, jeśli się zbłaźni, albo nie sprawdzi? (To samo dotyczy innych osób sprawujących funkcje publiczne...)

    Dlaczego rozliczenie następuje dopiero w kolejnych wyborach, a przez całą kadencję wyborca jest bezradny...

    Zmniejszyć liczbę posłów, na rzecz jakości - w sferze marzeń.