Prześlij dalej:

Nie wstydzę się banałów, bo nie ma czego się wstydzić, dlatego zacznę od banału. Czy normalnemu człowiekowi mieści się w głowie, że osoba prawomocnie skazana może startować i pełnić funkcję prezydenta Łodzi, trzeciego miasta pod względem liczby ludności w Polsce? Normalnemu człowiekowi coś podobnego w głowie się na pewno nie pomieści i nigdy nie zaakceptuje sytuacji, w której taka osoba ubiega się kierownicze stanowisko. O ile przyjąć tę słuszną zasadę jako kanon normalności, to trzeba powiedzieć, że mniej więcej połowa łodzian jest nienormalna.

Według różnych sondaży prawomocnie skazana Hanna Zdanowska, za poświadczenie nieprawdy, żeby było „śmieszniej”, cieszy się popularnością na poziomie 40-60%. Obecnej prezydent miasta, ani przez chwilę nie przyszło do głowy, aby się ze wstydu zapaść pod ziemię i w wyborach rzecz jasna zamierza startować. Trudno się dziwić przestępczyni, skoro mieszkańcom Łodzi zdaje się nie przeszkadzać, że ich prezydent to oszust. Wiadomo w jakim obszarze się poruszamy – polityka i tu granic żenady i odpowiedzialności, w tym odpowiedzialności moralnej za własne czyny, nie ma. Jest to wynik kondycji moralnej polityków, ale również kondycji moralnej i intelektualnej wyborców. Ręce do ziemi odpadają na samą myśl, że po wyroku Sądu Apelacyjnego temat „Prezydent Zdanowska” w ogóle istnieje. Cóż, można sobie zapłakać i to w zasadzie wszystko, co można.

No, dobrze, a co na to prawo, przecież nie jest możliwe, aby prawo pozwalało przestępczyni zajmować tak wysokie stanowisko w strukturach władzy lokalnej? W prawie nie takie rzeczy są możliwe, zwłaszcza przy konstrukcji prawa, które daje pełne pole popisu dla wszelkiej maści „autorytetów”. Dla świętego spokoju, sprawdźmy co mówi prawo i od razu zobaczymy, że średniej klasy adwokat, przy takiej samej klasy sądzie, bez trudu obroni Zdanowską na stołku prezydenta Łodzi. Interesującą nas kwestię przede wszystkim reguluje:

Kodeks Wyborczy Art. 11

§ 2. Nie ma prawa wybieralności w wyborach osoba:

1) skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo
umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe.

Trudno powyższemu artykułowi zarzucić brak przejrzystości, przeciwnie bardzo prosty przepis, z którego jasno wynika, że… Hanna Zdanowska może być prezydentem Łodzi, bo wprawdzie została skazana, ale na karę grzywny, nie na karę pozbawiania wolności. I teraz uwaga! Art. 11 i cały Kodeks Wyborczy to nowelizacja wcześniej obowiązujących ustaw wyborczych, gdzie wymóg niekaralności kandydata i urzędnika był bezwzględny. Z szacunku dla inteligencji Czytelnika daruję sobie komentarz do przyczyn tej nowelizacji, ale na tym nie koniec. W jednym miejscu przepisy znowelizowano, w drugim zostało po staremu:

Art. 6 Ustawa o pracownikach samorządowych

3. Pracownikiem samorządowym zatrudnionym na podstawie umowy o pracę na stanowisku urzędniczym może być osoba, która spełnia wymagania określone w ust. 1 oraz dodatkowo:

2) nie była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe;

Jak widać w Ustawie o pracownikach samorządowych mowa jest wyłącznie o skazaniu i nie ma przesłanki odnoszącej się do rodzaju kary. Na ten przepis powoływał się Sasin uznając, że Hanna Zdanowska w wypadku wygranej prezydentem Łodzi być nie może. Problem w tym, że Hanna Zdanowska obecnie pełni funkcję prezydenta Łodzi, choć w świetle przywołanego przepisu już nie powinna. Na co w takim razie czeka PiS? Na nic nie czeka, to tylko pojedynki słowne i polityczne, prawnie PiS się nie odważy na taki ruch i tym razem słusznie. Sprawa jest jedną wielką i niekończącą się wykładnią, mamy dwa różne kolizyjne przepisy i żadnej jednoznacznej podstawy do usunięcia Zdanowskiej z urzędu. Teoretycznie można tu zastosować zasadę lex specialis derogat legi generali, czyli prawo o większym stopniu szczegółowości, stosujemy przed prawem ogólniejszym. Pytanie jak to zmierzyć, czy zapis w Kodeksie Wyborczym jest bardziej szczegółowy, ze względu na to, że ogranicza przesłanki do kary więzienia, czy bardziej szczegółowy jest zapis w ustawie, który obejmuje wszystkie kary. Obie wykładnie są uprawnione.

Skoro tak, to może zastosować inną regułę – lex posterior derogat legi priori, co oznacza, że ustawa późniejsza uchyla moc ustawy wcześniejszej. Tutaj sprawa jest prostsza i jednoznacznie korzystna dla Zdanowskiej, ponieważ Kodeks Wyborczy jest ustawą nowszą, ale przytomny prawnik odwoła się do trzeciej reguły. Lex posterior generali non derogat legi priori speciali, to reguła, która stanowi, że w przypadku kolizji samych reguł kolizyjnych: lex posterior derogat legi priori z zasadą lex specialis derogat legi generali, ustawa ogólna późniejsza nie uchyla ustawy szczególnej wcześniejszej. Wszystko jasne? Nic tu nie jest jasne! W obecnym stanie prawnym Hanna Zdanowska, jako prawomocnie skazana, ale „jedynie” na karę grzywny, ma więcej argumentów prawnych, niż niekarani konkurenci. A tajemnica takiego, a nie innego stanu rzeczy polega na tym, że dokładnie pod takich polityków jak Hanna Zdanowska przepisy były konstruowane.

Źródło foto: 
0
10943 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

17 (liczba komentarzy)

  1. Przepisy są wzajemnie sprzeczne. To czasem się zdarza. Ale najważniejsze w tej sprawie jest to, że wszystko wskazuje na to że większość mieszkańców będzie chciała sobie wybrać osobę skazaną na prezydenta. Widocznie nieskazitelność przestała się liczyć w tym dziwnym świecie.

  2. A może jest tylko jednym z kryteriów, a PiS w Łodzi nie przygotował propozycji która porwie mieszkańców Łodzi?

  3. Ponieważ wydaje im się że skazanie Zdanowskiej wystarczy za cały program.

     PiS poddał większość dużych miast. Mam nadzieję że tylko dlatego, że koncentruje się na sejmikach wojewódzkich.

  4. 1. Przepisy prawa trzeba "odkonstruować" (w tym przepisy prawa wyborczego).

    2. Znów ta Łódź.

  5. Rząd PiS powinien przygotować wojsko i sojusze, tak jakby za 3-5 lat była duża wojna w Europie.

    A na razie PiS nie ma pomysłu ani chęci przygotować silnej polskiej armii, ani sąsiadów, dla których Polska jest strategicznym sojusznikiem.

    Modernizacja czołgów, to pic na wodę fotomontaź. Leopardy 2PL to nie leopardy 2a7 jak w bundeswerze, tylko 2a5+. Spora różnica w starciu czołgów polskich z niemieckimi i polskich z rosyjskimi. Modernizacja t-72 bedzie polegała głównie kosmetyce, nie będą równorzędnym partnerem ani do walki z czołgami niemieckimi ani rosyjskimi. Plus nowoczesne motorówki Borsuk dla wojsk "lądowych". Naprawdę nikomu w PiSie nie zależy, żeby mieć silną i dobrze wyszkoloną armię?

  6. Polska jest jedynym krajem w Europie realnie zagrożonym przez Rosję. Stąd tak trudno o zrozumienie i partnerów. No,ale Rosja nie ruszy na nas bez zgody USA i innych mocarstw.

  7. Przypadek Zdanowskiej (PO) czyli Łodzianom nie przeszkadza prezydent-przestępca?
    Czyli kto z kim przystaje takim się staje? Ech, ta Łódź.
    Z drugiej strony gdyby dokładnie prześwietlić wszystkich POwców, to kto by tam pozostał ich kandydatem na wybory?!

  8. Stąd da się wyciągnąć jeden wniosek: prawo istnieje po to, aby mogli (dobrze) egzystować prawnicy. Bo nad tym jednym przypadkiem może podywagować parę instancji, da pracę sędziom, adwokatom i prokuratorom.  A w końcu wynik i tak jest w dużym stopniu sprawą przypadku, jak głosi Czcigodny Gospodarz.

    A ja mam osobisty problem z postrzeganiem tego przypadku.  Bo, jak rozumiem, przestępstwo pani Z. polegało na wprowadzeniu w błąd banku względem zdolności kredytowej.  Ale ten kredyt chyba normalnie spłaca?  Więc komu zaszkodziła?  Gdyby ją tak złapali na lewej kasie, to co innego. 

     

  9. Przynajmniej na razie, pogróżki matczaka były chyba jeno pohukiwaniem: latorośl Matki Kurki, jak widzę, studiuje prawo na całego. Stąd Autor ma szansę, z zeszytów córki, podczytywać treść wykładów i do nas, wyznawców swoich, przemawiać spiżowemi słowy prawniczey łaciny.

    P.S. Zaraz odezwie się pewnie ranger i stwierdzi, że tylko narodowcy znają się na prawie, sądownictwie i gotowaniu bigosu....

  10. Pozwole sobie zinterpretowac "kolizyjne" przepisy inaczej.

    Otoz Zdanowska moze kandydowac i zostac wybrana na prezydenta Lodzi.                                                  Nie moze jedynie byc PRACOWNIKIEM (!) samorzadowym.                                                                         Inaczej mowiac, moze sprawowac urzad prezydenta nie beda pracownikiem                                          A pracownikiem wedlug kodeksu pracy jest tylko osoba wykonująca pracę w ramach stosunku pracy, nie jest pracownikiem osoba, która świadczy pracę w ramach przepisów prawa cywilnego, na przykład na podstawie umowy o dzieło, umowy zlecenia lub innego rodzaju umowy cywilnoprawnej . Zdanowska moze zostac wybrana na prezydenta i wykonywac swoja prace np. na podstawie umowy zlecenia podpisana z Rada Miasta.

  11. avatar

    No to Óć będzie miała problem z prawem pracy, czas zatrudniaenia na umowach - zleceniach został wreszcie ograniczony. 

  12. Moze pelnic funkcje Prezydenta...nie jako pracownik, za darmo a utrzymywac moga ja np.....bogaci sponsorzy lub matka partia, ze skladek (na jedno wychodzi)

  13. avatar

    Oczywiście. Podobnie, pani Gersdorf jak najbardziej może być 1 prezesem SN, bo w stan spoczynku prawo wysyła ją jako sędzię, a konstytucja nie wymaga, żeby 1 preziem SN miał byś sędzia. Mamy tak pisane prawo niestety....

    W Łodzi jest to (być może nieprzewidziany) efekt uboczny tak napisanych przepisów. Bo zgodnie z nimi, referentem w dziale administracyjnym urzędu gminy czy tam miasta nie może być ktoś, kto dostał 1000 zet grzywny za nieumyślne spowodowanie wypadku, ale z grzywną 20 tysi posłem czy senatorem - jak najbardziej. I jak się okazuje - prezydentem/wójtem/burmistrzem też

    To nie błąd legislatury, ale jej celowe działanie.

     

  14. avatar

  15. avatar

    Przyczepiło się gówno do idei narodowej i wrzeszczy: "PŁYNIEMY".

  16. O to chodzi? (znalazłem pod tym adresem jw.)

    O ja cierpie dole.

  17. avatar

    Wbrew Matce Kurce uważam że przepisy jakkolwiek śmieszne, są precyzyjne: Zdanowska może starować w wyborach ale w razie wygranej nie może pełnic funkcji prezydenta miasta. Dura lex, sed lex. Koniec i kropka. Nie ma tu miejsca na żadne interpretacje.