Ruch Poparcia Zbyszka Ziobro, czyli idź synu w… niepamięć i nie wracaj

Prześlij dalej:

Pierwszym zabójcą polityka i polityki w ogóle jest śmieszność, co wcześniej lub później zrozumie każda polityczna niedojda, nawet biłgorajski bimbrownik. Tenże jest już na etapie kolejnego przepoczwarzenia, wyjął słomę z klapy sportowej marynarki i założył garnitur szyty na miarę. Po drugiej stronie politycznej sceny ciągle jeszcze się pałętają śmieszni ludzie z bilbordami na marynarkach, które lokują produkt kilku cwaniaków usiłujących zachować pensje eurodeputowanych. Zestawienie tych dwóch śmieszności politycznych nie wzięło mi się przypadkowo, to wynika wprost z jałowości formy, nie przekładającej się na żadną treść. Ruch Poparcia Zbyszka Ziobro i Ruch Poparcia Bimbrownika bazuje na tej samej technice wiecznego kabaretu politycznego, który ma być jedynym elementem budowania tak zwanego wizerunku. Patrząc na wyczyny Kurskiego, widzę coś na obraz i podobieństwo Anny-Krzysztofa Bęgowskiego-Grodzkiej, takie dziwadło medialne, które dawno przestało zaskakiwać i zaczyna nudzić. Zużył się Kurski jak Grodzka i żadne zabiegi polegające na wpinaniu transparentów w butonierkę, żadne wyznaczanie podrobionego Ziobry na senatora i żadne podpinanie się z megafonem tam, gdzie zbiera się zupełnie inny wyborca, nic nie pomoże. Bimbrownik przybijał manifesty komunistyczne do drzwi kościoła, pozbierał cały zwierzyniec na miarę cyrku osobliwości, Kurski i Ziobro nic innego nie mają do zaproponowania. Bawią się w jakieś obrazki, kręcenie biodrami, wrzutki, wstawki, plotki, logo, dzwonki i gotowanie na ekranie. Jedynym rozsądnym argumentem politycznym, jaki mieli na starcie i który początkowo podzielałem, to był argument „szklanego sufitu PiS”. Problem Ruchu Poparcia Zbyszka Ziobro polega jednak na tym, że dziś ten argument stał się groteską, w wykonaniu partii, która ociera się notowaniami o błąd statystyczny.

Jeśli partia nygusów europejskich ma jakiekolwiek szanse na wejście, do któregokolwiek parlamentu, to oczywiście stanie się to kosztem kilku procentowego urobku wyrwanego PiS, a nie pozbierania głosów „niczyich”. Pytam zatem sam siebie, no i w jakimś sensie wyborców SP, po co komu taka partia, która w najlepszym razie jest w stanie wczołgać się do sejmu, kosztem partii, która w tej chwili jest absolutnie jedyną realną konkurencja dla złodziejskiego systemu? Gdzie w tej politycznej wegetacji paru renegatów, jest zawarty jakiś większy polityczny sens? Rozumiem sytuację, w której Ruch Poparcia Zbyszka Ziobro łączy swoim jestestwem wszystkie albo znaczną część planktonu prawicowego, który w sumie daje kilka, maksymalnie 8%, bo więcej się na pewno nie uzbiera. Tylko, że nic podobnego nie występuje, wręcz przeciwnie Solidarna Polska jest kolejnym planktonem nie zdolnym do żadnej politycznej ewolucji, poza randkami z bieżącymi pannami do wzięcia jak Gowin, Wipler, czy wcześniej Dorn. Programowo w tej partyjce nie ma nic, co mogłoby porywać, bo jeśli w czerwcu wrogiem numer jeden jest liberalna Zyta Gilowska, a w sierpniu do SP zaprasza się Gowina i Wiplera, przy których Gilowska jest socjalistką, to wiadomo, że chodzi o korytko, nie o program polityczny. Czym się różni wrzucanie rozmaitych sensacji, co jest nieustanną domeną happenera Kurskiego, od „eventów” biłgorajskiego bimbrownika? Czym konkretnie? Jakiż to potencjał ma ta polityczna kozetka i skąd przekonanie, że „lider” Ziobro drugi po Kaczorze znienawidzony przez media, a zdaje się, że może jeszcze bardziej, przebije szklany sufit?

Mamy do czynienia z prywatnym politycznym biznesem, nieustannym happeningiem „prawicowym”, w wykonaniu Ruchu Poparcia Zbyszka Ziobro. Gdy bieda zaglądnie w oczy, partyjka gotowa dogadać się z PSL albo i z innym PJN, żeby dalej „odróżniać się od PiS i przebudować prawicę”. Zdecydowanie wolę taki przekaz polityczny, w którym bimbrownik z Biłgoraja ma swoje czytelne miejsce i zadania, niż taki parawan partyjny, jak SP, za którym paru smarkaczy mierzy sobie długość pisiorków i tym kryterium ustala przywódców oraz kierunek działań. Wiem, że podobne pisanie zaraz spotka się z zarzutem ślepoty „pisiora”, który zakochał się w Kaczorze i ciągle żyje neoficką miłością. Niech będzie, ale ten „argument” niczego nie zmienia w politycznej matematyce. Mamy dwa zbiory polityczne A i B, jeden definiuję jako kompostnik (A), gdzie zgromadziły się wszelkiej maści peerelowskie i złodziejskie odpady, drugi (B) daje jako taką nadzieję, przynajmniej na niewielka poprawę. Równanie wydaje się proste, wszystko co sprawia, że zbiór B stanie się większy od zbioru A jest działaniem dodatnim, każdy element pomnażający A i umniejszający B, jest działaniem na ułamkach ujemnych. Bardziej jestem skłonny wspierać Wiplera i Gowina, no wspierać to stanowczo za dużo powiedziane, raczej nie wbijać w glebę, bo oni w sposób oczywisty wyjmują procenty PO, nie PiS, niż rozczulać się nad ujemnym ułamkiem Ruchu Poparcia Zbyszka Ziobro. Śmieszna partyjka, która jest jeszcze na tym etapie politycznej wegetacji, z której wyrósł nawet biłgorajski bimbrownik.

6
5738 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

2 (liczba komentarzy)

  1. Ziobryści to bardzo szkodliwi zdrajcy - w wyborach w Elblągu nie uzyskali żadnego mandatu radnego, jednocześnie odbierając PiSowi tyle głosów, że nie ma on większości w Radzie Miasta - Głosy oddane na Solidarną Polskę są stracone – tego dowodzi zdaniem posła Andrzeja Dudy (PiS) wynik głosowania w Elblągu http://www.pols.... Należy ich za to "z całą mocą tępić i obnażać", bo to jest realny problem: głosują na nich ludzie niezorientowani (mniej politycznie poprawnie: kompletne tłumoki), którym nazwiska i twarze Ziobry, Kurskiego, Cymańskiego i Dorna nadal kojarzą się z PiS - bodajże sama Kempa mówiła w jakimś wywiadzie, że podczas spotkań z ludźmi ci każą im przekazać pozdrowienia dla prezesa Kaczyńskiego.
    Widać, że ludzie z SP nie mają żadnych sensownych pomysłów i wypowiedzi, może poza Dornem, który coś tam walczy(/ł)? o referendum europejskie w sprawie odrzucenia Pakietu Klimatycznego. Wipler przynajmniej podał jasny i zrozumiały powód swojego odejścia z PiS i jest konsekwentny w swoich wypowiedziach - polecam dzisiejszy jego wywiad w Radiu Wnet, którego "poranek" odbył się w plenerze, na tle na wpół spalonej Pedalskiej Tęczy ustawionej vis-a-vis kościoła na Pl. Zbawiciela - http://www.radi...

  2. Prezes jest z natury powolniakiem, więc fascynują go ludzie nadpobudliwi psychofizycznie, tacy jak Ziobro, Kurski, Dorn, czy kiedyś Rokita. Mówiąc fachowo, są to ludzie ze świdrem w dupie. Ich aktywnosć mieśniowa (tiki głównie) i werbalna symuluje aktywnosć intelektualną.
    To nietrafione decyzje personalne. Jak ktoś szybko gada, lub podskakuje na głośny dzwięk wcale nie oznacza, że jest zmyślny i inteligentny.