Ruszył ludowy „Festyn Woodstock”, wieś tańczy i śpiewa, „Jurek” Kierdziołek i „Dzidzia” kasują

Prześlij dalej:

Trzymam się swojej konwencji i w ogóle nie zwracam uwagi na oceny moralne, czy ideologiczne, przy krytyce charytatywnego biznesu, tym bardziej, że ani anarchii, ani rozpasania obyczajów na ludowym festynie u sołtysa „Jurka” Kierdziołka nie widzę. Jeśli ktoś uważa „Przystanek Woodstock” za kopię Woodstock właściwego, czy nawet legendarnego Jarocina, gdzie dzieją się niespotykane rzeczy, to nie potrafi odróżnić imienin u cioci Jadwigi od wieczoru kawalerskiego. Prawdą jest, że na festynie u „Jurka” Kierdziołka, jak to na wsi, wóda leje się litrami, piwa w plastikowych kubkach nie brakuje i dilerów pełno, bo większej dyskoteki w gminie nie znajdą. Nie przeczę, że jak popiją to z gołymi dupami latają po krzakach, ale takiej wolności na każdych dożynkach można się doszukać. Piwo, kiełbasa z Lidla i bab obłapianie ma się nijak do tego, co działo się pół wieku temu na świecie i parę dekad temu w Polsce. Zwykła zabawa ludowa, włażenie w kalesonach na posmarowany smalcem słup, strzelanie z wiatrówki do szmacianej róży, rzucanie beczką za siebie. Żadne mecyje tylko, że wszelkie atrakcje odbywają się w ramach realizacji celów statutowych WOŚP, czyli propagowania zdrowego trybu życia, z tej przyczyny „Jurek” Kierdziołek, w swoim stylu, opowiada baśnie, że najwięcej schodzi piwa bezalkoholowego, a ten charakterystyczny zapach w powietrzu, to nie zioło, tylko e-papierosy. Zostawiam pierdoły i nieustająco zamierzam zajmować się, „ściemą”, na której „Jurek” robi ciężką kasę i śmieje się z plastikowych satanistów, wakacyjnych krisznowców, foliowych hipisów taplających się w sponsorowanym błocie i z pozostałych biesiadników, którzy musieli ściągnąć klemy z akumulatorów. Ta ostania informacja nie jest żartem, ale jako się rzekło, do rzeczy i konkretów. Podliczmy z grubsza, kto, ile i komu odpalił kasy, żeby się ta gminna potupajka mogła odbyć.

Na początek proponuję czytelne porównanie z Jarocinem. Dokopałem się do oficjalnych danych z 2012 roku, żeby się mecenas „Jurka” Kierdziołka znów nie błaźnił „wnioskami dowodowymi” podaję link http://muzyka.o..., natomiast dla leniwych cytat:

„Przypomnijmy, budżet zeszłorocznego festiwalu wynosił 1,1 mln zł. Największy udział w nim miały honoraria artystów . Wydano na ten cel ponad 744 tys. zł (zagrały 24 polskie zespoły i 5 zagranicznych). Na imprezę wykupiono ok. 3 tys. biletów i niecałe 10 tys. karnetów. Szacuje się, że festiwalowi goście zostawili w Jarocinie około miliona złotych.”

Podaję też tak zwany line up Festiwalu w Jarocinie, po polsku lista płac: Noko i showman, Buldog, Kasia Nosowska, Illusion, Lipali, Jelonek, Paula i Karol, Lao Che, Coma, Voo Voo, Luxtorpeda, Arka Noego, KSU, TZN Xenna, Starzy Sida, Set Your Goals, Against Me!, Biohazard, Within Temptation, Jello Biafra z grupą The Guantanamo School Of Medicine, Kult, Komety, oraz Tymon & Transistors, Curly Heads, oraz Power of Trinity.

Wiele z tych zespołów było na festynie w Kostrzynie i pewnie pierwszą myślą niedoinformowanych jest błędne założenie, że na „Wiejskim Woodstocku” roi się od gwiazd. Nie będę zanudzał całym line up, bo 70% nazw i tak nikomu poza zespołami z rodziną nic nie powie, skupię się na rzekomych gwiazdach biesiady. Największą jest enerdowski zespół heavy metalowy Accept. Siedemdziesięcioletni „sataniści” zamiast odgryzać łebki kurczakom, będą wymieniać pampersy na scenie. Dalej mamy dwie polskie kapele dorabiające na emeryturze: Budka Suflera i T. Love. Obie na swój sposób lubię, ale przypominam, że Kierdziołek zaprasza na „Polski Woodstock” i chyba pomylił style z konwencjami albo zapomniał zaprosić Marylę Rodowicz. Lukę po Maryli wypełnił Bednarek, syn Marleya, do tego jakaś podróbka Bon Jovi, proszę mi wybaczyć nazwy nie pamiętam i sprawdzać nie zamierzam. Zróbmy wstępny kosztorys, gaże dla muzyków kosztowały w 2012 roku kosztowały organizatorów Jarocina 744 tys., powiedzmy, że Kierdziołek ma lepsze ludowe kapele. Na ile je wycenimy? Dwa razy tyle wystarczy? W porządku zróbmy dwa razy plus 500 tysięcy i wyjdzie nam 2 miliony. Jak widać po Jarocinie, scena, prąd, ochrona, pole namiotowe i pozostałe koszty, to jakieś 350 tys. Robimy powtórkę kosztorysową? Nie! Pamiętajmy, że „Jurek” Kierdziołek ma gest, bo to nie on płaci. Cudownie rozmnażamy 350 tys. razy cztery i wychodzi 1,4 miliona, dla równego rachunku 1,5 miliona. Robi wrażenie i rzeczywiście takiej dyskoteki na polu nie ma w żadnej wsi. 3,5 miliona kosztów to jakby nie patrzeć 3 Jarociny i kawałek, ale pojawia się charakterystyczna dla „Jurka” Kierdziołka czarna dziura. Swego czasu wklejałem koszty organizacyjne „Festynu Woodstock”, jednak dla porządku przypomnę.

koszt woodstock.png

Szacunkowy kosztorys zawierał spory zapas, ale okazuje się, że to mój rażący brak znajomości ksiąg rachunkowych, ponieważ koszty w uchwale gminnej rady wyglądają zupełnie inaczej. Mój błąd, jednakowoż z pomyłki rodzi się pytanie. Na co poszło 5 milionów, bo kolorowej młodzieży trzeba wytłumaczyć, że 7 milionów w wersji netto daje około 8,5 miliona brutto. Dane dotyczą roku 2011, co ma kolosalne znaczenie dla magików od kreatywnej księgowości, na przykład rewidenta Mroczkowskiego i funkcjonariuszy zakopujących cały bałagan na portalu piaskownica.pl. Im nie wypada takich bzdur pisać, mnie „oszołomowi” detale nie przeszkadzają. Jeśli mimo wszystko chcecie poznać szczegóły, zapytajcie „Jurka” Kierdziołka, w jaki sposób „najpiękniejszy festyn na świecie” jest finansowany? Na pewno wam odpowie… „pierdol się”, „nie sprzedaję broni do Syrii”, „dość kurwa”, „gonić dziadygów”. Tyle się dowiecie, no chyba, że jesteście Sądem, wtedy mecenas Zagajewski wam odpisze, że w chwili popełnienia czynu nie mieliście kontrapunktu, deliktu i zdolności do podjęcia oceny. Na końcu mecenas podkreśli, że zapisy z ksiąg rachunkowych nie mają znaczenia, dlatego ich nie przyślemy i co nam zrobicie. Znaczenie zasadnicze ma „ekspertyza” rewidenta Mroczkowskiego, który zasiada w radzie nadzorczej „Złotego Melona”, a jego firma za audyt bierze od WOŚP ponad 24 tys. złotych, podczas gdy nikomu nie znana Ernst & Young, skromne 5 tys. złotych z groszami. W zastanych okolicznościach pozostaje zażartować innym pytaniem: „Gdzie są faktury "Jurek"?” albo zdać się na moją wiedzę i pracę. Z zamieszczonego dokumentu wynika jasno, że koszty bazowe ponosi WOŚP i teraz zgadnijcie, kto kasuje za wynajmowanie placu pod budki z kebabem? Zło…, Złotyyyy… Brawo! Firma, którą sołtys „Jurek” Kierdziołek sam dla siebie powołał, sam odpalił na start 1,5 bańki i sam się zatrudnił jako dyrektor graficzny, za skromne 12 800, z „Dzidzi” zrobił dyrektorkę medyczną za 13 800 plus premie.

Druga zagadka. Kto kasuje za płyty, koszulki, kubki, podpaski, smycze i dresy festynowe? Jak to niemożliwe? Oczywiście, że Złoty Melon. Zagadka numer trzy i z miejsca uprzedzam, że nie będzie łatwo. Kto kręci filmy i robi realizacje telewizyjne z „Festynu Woodstock”. Co? „Kręcioła”? Sami jesteście „Kręcioła”! Ale trochę racji macie, w tym roku prawdopodobnie tak jest. „Mrówka Cała” z chwilą, gdy sąd poprosił o dokumenty finansowe parę miesięcy temu zawiesiła działalność, ale w poprzednich latach kręciła ile wlezie i nie za grosze. Średnio 140 tys. od reportażu, czyli dokładnie tego samego, co „Kręcioła” rękami przeszkolonych patrolowców robi za frajer i publikuje na YouTube. Czwarta zagadka. Jak sądzicie kto ma prawa do znaku towarowego i nazwy własnej „Przystanek Woodstock”. Pudło i to naprawdę żenujące! Jaka WOŚP, jaki „Melon”? „Mrówka Cała”. Dla niedowiarków takich jak rewident Mroczkowski, czy mecenas Zagajewski link do własności: http://bazy.upr... Więcej zagadek i niespodzianek nie mam na podorędziu, zresztą tych ostatnich nie było od początku. Schemat nudny, ale skuteczny, najpierw frajerzy wrzucają kasę do puszki i odpalają 1% podatku, potem „Jurek „Kierdziołek” wkłada kasę na konta, odsetki kasuje, dodaje 1% z PiT-ów, darowizny celowe, dotacje budżetowe i kasę od „bezalkoholowych” sponsorów, potem wyjmuje swoje i odcina kupony. Takie jest odwieczne prawo, trzeba włożyć, żeby wyjąć, z tym, że „Jurek” Kierdziołek jest w tej robocie jak „romski macho”, żadnej niebieskiej pigułki nie potrzebuje. On wie skąd wyjąć i gdzie włożyć, wyjmuje z WOŚP, z puszki piwa, z budżetu centralnego (Policja, straż, wojsko, eskadra Iskier, itp.) i lokalnego (umowa z województwem lubuskim), a wkłada do „Złotego Melona”, stamtąd trochę idzie do kieszonki własnej i „Dzidzi”, resztę na plecach do spiżarki wynosi „Mrówka Cała”.

6
15640 liczba odsłon
Obrazek użytkownika Matka Kurka

Autor artykułu: Matka Kurka

9 (liczba komentarzy)

  1. żeby ten przymuł sam to wymyślił, sam tym obracał i sam ten miodek z beki wyjadał przez tyle lat bezkarnie. Ten czerwony pajac ma swoich "upaństwowionych" mocodawców, kase im oddaje a oni odpalają mu drobne na cukierki i pozwalają kręciolić swobodnie jakieś drobne ,przyboczne do łudstoków i innych wośpów byznesy.

  2. Spośród wyróżnionych tytułem honorowego obywatela stolicy na uroczystość przybył osobiście tylko prof. Mieczysław Szostek; tytuł w imieniu Jana Olszewskiego odebrała jego żona Marta; wystąpienie z podziękowaniem Jerzego Owsiaka zostało odtworzone z nagrania (Owsiak przebywa w Kostrzynie nad Odrą, gdzie w czwartek rozpoczyna się Przystanek Woodstock).

    Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz podkreśliła, że honorowy obywatel Warszawy jest wzorem postawy społecznej i autorytetem moralnym. "Szczególnie serdecznie pragnę pokłonić się honorowym obywatelom Warszawy i powstańcom warszawskim" - powiedziała.

    I tak oto, oj dostal sie do grona powstancow warszawskich

  3. Bogusław Linda dzisiaj o obecnie rządzących na imprze "Jurasa": "banda tumanów dorwała się do władzy".

  4. że mamy tu do czynienia z klasycznym przykładem na ludowe porzekadło: od rzemyczka do koniczka oraz drugim: apetyt rośnie w miarę jedzenia.

    Myślę, że na początku skubanie słoika to było wyjęcie z puchy paru złotych na taksówkę, płytę CD, nowe czerwone portki. Brak kontroli, bezczelność, poczucie bezkarności doprowadziły Jurasa do Sądu Rejonowego w Złotoryi. 
    Co boli Jurasa? Fochy Matki Kurki i lista ubeków "wyniesiona" z IPN, gdzie pod literkami - Ow - figuruje tatuś Króla Słoików - IPN BU 710/202 OWSIAK ZBIGNIEW - (2 minuta filmu)

  5. sie nie wie co i jak sie mowi, to sie mowi co i jak sie wi

  6. Czy Ernst and Young audytował Owsiaka?

  7. ale  pozwole sobie audytowac ksiązke autorki Pani Mashy Gessen p.t.'Putin-człowiek bez twarz" który wydawał się idealnym kandytem na marionetkowewgo prezydenta posłusznego oligarchom, po chorym i tracącym w szybkim tempie poppuralnścBorysie Jelcynie..Ci jednak grubo się pomylyli.Zyskawszy stanowisko, Putin pokaża swoją drugą twarz.,[PRZEJĄŁ KONTROLE NAD MEDIAMI-SKĄD MY  TO ZNAMY],A przy okazji rozprawł się nie tylko zprzeciwnikami politycznym ,którzy skończyli w najlepszym przypadkuw łagrach ,a nawet w grobie, nie osczędzając nawet tych którzy dopomogli mu dojśc do władzy

  8. festiwalu ks. Lemański !!!!!!!

  9. Gratuluję.
    A tak na marginesie ....:
    http://forum.ga...