27:1



share

Nie jest żadną sztuką mówić i pisać post factum, dużo trudniej jest napisać coś, co w konkretnej chwili jest tak mało popularne, że spotyka się z jednym wielkim śmiechem. Zaraz po „porażce” 27:1, byłem jednym z nielicznych, którzy twierdzili, że to sukces Polski w kilku aspektach. Przede wszystkim byłoby rzeczą dyskwalifikującą dla polskiego rządu, gdyby się godził na stare „zasady” – my wam wybierzemy przyszłość, a wy się pod tym grzecznie podpiszecie. Żaden poważny rząd nie może się godzić, aby wbrew jego woli zaszczyty zdobywał polityk opozycji, który w dodatku szkodzi nie tylko partii rządzącej, ale całemu państwu. PiS nie mógł też Tuska poprzeć z innego oczywistego powodu. Gdyby Kaczyński zgodził się na Tuska rozgrzeszyłby go za śmiertelne grzechy z przeszłości i co więcej musiałby wziąć odpowiedzialność za przyszłe niegodziwości.