Beata Szydło



share

Odpowiem od razu! Tam gdzie zaczynają się kadry. O Kaczyńskim można powiedzieć dosłownie wszystko i rozpływać się w zachwytach, ale jednego daru Bozia mu z jakichś powodów poskąpiła. Praktycznie wszystkie decyzje kadrowe Kaczyńskiego dotyczące najwyższych stanowisk w państwie i w partii, wcześniej niż później kończyły się albo porażką albo tragedią. Nie włączę do tego zestawienia Leppera i Giertycha, bo to nieuczciwe nadużycie, tutaj nie było alternatywy, poza wcześniejszymi wyborami, ale dla długiej listy kadrowych porażek Kaczyńskiego i tak nie ma to większego znaczenia.



share

Rekonstrukcja rządu wraz z wymianą premiera, w czym udział miał wziąć Jarosław Kaczyński, była jak najbardziej realną opcją. Zbyt wielu poważnych ludzi po cichu o tym mówiło, a kilkoro z nich mówiło również do mnie, żeby dać wiarę dyżurnej w takich wypadkach „analizie”, odwołującej się do geniuszu Kaczyńskiego, który to wszystko po mistrzowsku rozegrał. Prawda jest zupełnie inna, po wolcie byłego Andrzeja Dudy, nikt w PiS, łącznie z Kaczyńskim nie wiedział, co będzie dalej i jak się sprawy potoczą.



share

Zacznę od czegoś innego, co w moim przekonaniu ma wpływ na tytułowy problem. O poziomie tak zwanej „Telewizji Narodowej” pisałem wielokrotnie i zdania nie zmieniam. Jedna wielka tragedia, zmarnowany potencjał, poletko dla nieudaczników, którzy się prześcigają w produkcji topornej propagandy. Nie dociera do mnie argument, że tak trzeba, bo „naród jest prosty”, a TVN robi to samo. Prości to są analitycy głoszący podobne tezy, natomiast TVN łże na znacznie wyższym poziomie finezji niż TVP uprawia propagandę. Prawdę mówiąc nie mam pomysłu na tę działkę, nie widzę sensownego następcy Kurskiego i to jest pięta achillesowa całej prawicy. W mediach i kulturze bieda, aż piszczy, naturalnie znikąd się to nie wzięło, 45 lat PRL i 25 III RP zrobiło swoje.

Strony