Biernat



share

Stanisław Biernat, wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego napisał do prezes Juli Przyłębskiej wylewny list, nieco w stylu samego Rzeplińskiego, chociaż mnie ten styl bardziej Owsiaka przypomina. Pewnie się nie dowiemy kto Biernatowi skreślił to pismo, czy wspomniany Rzepliński, czy może „autorytet” Zoll. Istnieje też szansa, że sam Biernat poczuł się na siłach lub został zdopingowany i postanowił pokazać swojej szefowej, gdzie raki zimują.

Czytając pismo Biernata ni mogłem przestać się śmiać, chociaż treść jako taka nie jest szczególnie zabawna. Dopiero kontekst nadaje wypocinom wiceprezesa TK iście kabaretowy charakter. List jeszcze oczywiście spisany tonem mentorskim, eksperckim, nie znoszącym sprzeciwu i przy tym silącym się na dowcip. Autor wykłada prawną kawę na ławę i mówi niemal wprost „czego ty durna babo nie rozumiesz, przecież to proste”.



share

Niezmiennie twierdzę, że zbyt szybko zapominamy jaką stajnię pozostawiło po sobie „25 lat wolności”. Pierwsze marzenie Polaków skupiało się na tym, aby ktoś w końcu zajął się sprzątaniem i zamiast stajni urządził w Polsce dom, w którym zamieszkamy jak ludzie, nie jak… Stało się i to jedno spełnione marzenie jest dla mnie wartością nadrzędną i paliwem na długie lata. Dwa tytułowe wydarzenia nie robią większego wrażenia na większości Rodaków i nawet zagorzali zwolennicy porządków kręcą nosem, że jakieś takie mało znaczące te gesty. Marudzenie poniekąd słuszne, w końcu kto by nie chciał zamiast płoci zobaczyć rekinów za kratami. Kto by nie chciał przeczytać akt zgromadzonych na Łubiance, zamiast listów miłosnych Seweryna i Osieckiej do Kiszczaka? Skala patologii nie koresponduje z symbolicznymi aktami mizernej sprawiedliwości i tutaj zgoda, ale na miły Bóg spójrzmy na te dary z racjonalnym dziękczynieniem.