bolszewizm



share

Najbardziej krytycznym wskaźnikiem zmęczenia tematu, jest zmęczenie autora. Miałem dziś pisać o kolejnym kabarecie wystawionym przez gimnazjum im. Opozycji Totalnej, ale nie dam rady. Nie jestem w stanie się przemóc, bo i kabaret już nie śmieszy jeno nudzi. W ramach alternatywy dysonuję pierwszym prawomocnym orzeczeniem NSA, które stwierdza, że Fundacja WOŚP łamie ustawę o dostępie do informacji publicznej i w związku z tym sąd nałożył na kolegę Jurka karę. Podobnych orzeczeń będzie za chwilę kilka, ponieważ podstawa prawna wszystkich skarg wniesionych do WSA jest taka sama. Darowałem sobie jednak i tę sprawę, z tej samej przyczyny – mnie samego wygłupy Owsiaka męczą, a jeszcze czeka nas za parę dni finał hucpy, do którego będę musiał się odnieść.



share

Nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy po raz pierwszy dowiedziałem się, co się stało 17 września 1939 roku. Dzieci z inteligenckich i ziemiańskich rodzin zapewne wiedziały dużo wcześniej, ale nie była to wiedza, którą się dzieliły na podwórkach i na długich przerwach. Liceum kończyłem na przełomie, 1989 i 1990 roku i prawdopodobnie dopiero wówczas poznałem historię tak skrzętnie ukrywaną przez lata. Na swój sposób jest to fascynujące zjawisko, o ile za komuny słyszało się o Armii Krajowej, Piłsudskim, nawet Katyniu, oczywiście w wersji niemieckiej, to 17 września po prostu nie istniał. Jakim cudem udało się komunie wymazać z pamięci tak istotny fakt historyczny? Zawsze tak jest, że próba zacierania pamięci spotyka się z ostrym sprzeciwem, jeśli nie zewnętrznym, to przynajmniej wewnętrznym. W przypadku porozumienia Stalina z Hitlerem w sprawie IV rozbioru Polski, na pół wieku cała wiedza została zamrożona.



share

Zwykły Internauta, co należy czytać jako komplement, przyjrzał się najnowszej produkcji z udziałem PO i Gazety Wyborczej pod tytułem „Hejt STOP”. W artykule opublikowanym przez biuletyn marksistów pojawiły się zdjęcia, jedno z nich jest ilustracją felietonu, drugie można znaleźć bez trudu pod hasłem: „GW i PO walczą z hejtem”. Jak widzimy jakaś świnia, cham i bydlak, napisał na świeżo odnowionej ścianie, za pieniądze z ukochanej Unii Europejskiej, że Mahomet to pedał i kurwa. Pytanie kim mógł być ten „hejter”? Naturalnie podejrzenia padają na „typowego Polaka-cebulaka”, czy też Prawdziwego Polaka. Tymczasem wspomniany internauta wziął zdjęcie pod mikroskop i wyszło mu, że napis został sporządzony w programie graficznym i na ścianie nigdy go nie było, co zresztą potwierdzają liczni mieszkańcy Warszawy, którzy korzystają z widocznej na zdjęciu stacji metra Wilanowska.

Strony