Donald Trump



share

Ruszyła maszyna po szynach i to od razu z kopyta, żadnej ospałości, tylko gaz i do przodu. Zaczęło się od zgubionego buta Pierwszej Damy, potem poleciało z górki. Siedział nie tak, podszedł nie tak, stał za krzywo, pochylił się za bardzo. Powiedział za dużo, nie powiedział o tym i o tamtym, a gdy się nie dało nic głupszego wymyślić, to do studia przyszedł ekspert od mowy ciała. Po „ekspertyzie” można było snuć dowolne historie, podobne do tych, że pijany generał wszedł do kokpitu i kazał lądować na brzozie. Tak z grubsza wyglądały wytężone wysiłki mediów opozycyjnych i reszty towarzystwa, które goni w piętkę.



share

Wyznawca to jest szczególny gatunek ślepca, który pójdzie wszędzie tam, gdzie wskaże bożyszcze i nawet jak zaryje łbem w ścianę, to będzie udawał, że żadnej ściany nie ma i łeb nie boli. W Polsce Donald Trump ma wielu wyznawców i stąd ta cała masa żałosnych komentarzy po spotkaniu z Putinem i bojowe zawołania, jak to „lewacka propaganda” rozsiewa „fejknewsy”. No nie, w tym przypadku lewacka propaganda w ogóle nie musiała się wysilać, wystarczyło obejrzeć wspólną konferencję przywódców USA i Rosji Radzieckiej, aby co najmniej kilkanaście razy złapać się za głowę.



share

Na spotkanie z Donaldem Trumpem na placu Krasińskich w Warszawie zaprosił mnie i moją córkę Antoni Macierewicz. Przekazała je nam wspólna znajoma, łącznie z zapewnieniem, że zamówiła na tę okoliczność piękną pogodę: „więc chyba warto byłoby się wybrać?”

Transport zorganizowało miejscowe biuro poselskie PiS. Kusząca propozycja zwłaszcza dla mojej, ciekawej świata i spragnionej wrażeń córy, która właśnie rozpoczęła wakacje od szkoły i postanowiła w realu poznać prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Ech... rozczarujesz się dziecko, nie przebijesz przez liczne bramki bezpieczeństwa i zasieki, ale będzie to chyba cenniejsze doświadczenie niż gdyby nawet Ci się udało co zamierzyłaś – pomyślałem.

Strony