gender



share

W poprzednim odcinku http://niepopra... obiecałem napisać o podobieństwach do filmu „POKOT”, teatrzyku jaki obejrzałem, wraz z moimi pociechami w skierniewickim domu kultury. Spektakl miał tytuł: „O niegrzecznym Czerwonym Kapturku” - albo coś w tym stylu. Został zaprezentowany dla dzieci w ramach oferty na czas ferii zimowych A.D. 2018 i przygotowany przez jedną z licznych w dzisiejszych czasach trup ideologicznych edukatorów - chyba z Łodzi, udających wędrownych komediantów. Nie chce mi się dokładnie sprawdzać pod jaką nazwą oni się lansują i występują bo to nieważne w tym momencie. Istotne natomiast jest to, że pod pozorem niewinnej rozrywki została około dwóm setkom najmłodszych skierniewickich katolików przemycona i wdrukowana do świadomości neomarksistowska propagitka z piekła rodem. I co najgorsze, najprawdopodobniej tylko ja podałem zaraz potem swoim dzieciom odtrutkę...



share

Miałem dziś napisać o „Niegrzecznym Czerwonym Kapturku” i jego nieprzypadkowych podobieństwach do filmu pt: „POKOT”, czyli o neomarksistowskiej propagitce, przygotowanej zamiast teatrzyku w miejskim Domu Kultury dla skierniewickich małolatów, ale z uwagi na liczne obowiązki rodzinne napiszę o tym następnym razem.

Rozpoczęły się zimowe ferie. Skierniewice na tę okoliczność zostały oplakatowane przebogatą ofertą rozmaitych kursów dla dzieci, szkoleń, warsztatów przygotowanych przez liczne samorządowo-unijne instytucje powołane do krzewienia kultury. Szczególnie zainteresowały mnie lekcje gry na fortepianie, zajęcia taneczne, rytmika, darmowe seanse filmowe i wycieczka do centrum animacji rysunkowej w Łodzi. Zadzwoniłem na początek do kinoteatru żeby zarezerwować miejscówki na jakiś fajny film. Wtedy się dowiedziałem, że wejściówki będą, ale wydzielane każdorazowo przed seansem. Dlatego należy przybyć odpowiednio wcześniej i grzecznie ustawić się w kolejkę.



share

 

„Ile wywiadówek w tym nieszczęśliwym kraju poświęconych zostało poszukiwaniom remedium na agresję, rozkojarzenie i tumiwisizm u dzieci? I jakoś nikt nigdy, żeby nie wiem ile miał magisterek i doktoratów jakoś nie wpada na pomysł, żeby pozwolić uczniom po prostu pohasać w przerwach lekcyjnych na podwórzu. Jak uczniowie mają nie być przydymieni lub drażliwi, kiedy wszystkie przerwy spędzają na korytarzu? Co chwilę przymuszani przez oficera prowadzącego... to jest nauczyciela dyżurnego, do stania lub siedzenia w bezruchu. Wszystko w atmosferze ogłupiającego harmidru nie do wytrzymania. Wszystko w atmosferze fermentacji beztlenowej. Czy wiecie jak wygląda dziś szkolny korytarz w czasie przerwy? To jest po prostu horror!”

Strony