histeria



share

Słowem należy posługiwać się precyzyjnie, od tego zależy bardzo wiele, czasami wszystko. Niewłaściwie użyte słowo w najlepszym razie prowadzi do niezrozumienia, w razach pośrednich do ośmieszenia, a w skrajnych przypadkach do śmierci. Z wyjątkiem rozmów przy wódeczce albo innych napojach wyskokowych, zawsze i wszędzie trzeba mówić zrozumiale i najprecyzyjniej jak się da. Stosując powyższą instrukcję w bardzo niewielkim stopniu można się zgodzić, że opozycja totalna wpadła w histerię, ale będzie to wyjątkowo nieprecyzyjny opis rzeczywistości.

Dla porządku i przejrzystości przypomnę słownikową definicję histerii:

1. «nerwica objawiająca się m.in. nadmierną emocjonalnością»
2. «bardzo gwałtowna i przesadna reakcja uczuciowa»
3. «atmosfera podniecenia, niepewności i lęku»



share

Najmocniej przepraszam za to obrazowe porównanie i chętnie je zmienię jeśli usłyszę lepsze. Od początku rządów sprawowanych przez PiS, a prawdę mówiąc jeszcze przed oficjalnym przejęciem władzy, odpalono ogólnopolską histerię. Świat się walił ze wszystkich stron, zdychały konie, wycinano świerki, no i przede wszystkim kończyła się demokracja. Beneficjenci okrągłego stołu zaczęli strzelać na oślep i na starcie odnosili sukcesy. Nie chcę się nad nikim pastwić, ale wiele było głosów z tak zwanego obozu patriotycznego, że sen się szybko skończy i wróci stara patologia. Gdy do krajowej histerii dołączyły „rejtingi” i komisje weneckie, strach się jeszcze silniej uzewnętrzniał.



share

Z pełną satysfakcją mogę sobie tradycyjnie krzyknąć! A nie mówiłem! Nie jest trudno pisać po fakcie, że protest opozycji w sejmie to czysta komedia. Napisać coś takiego zaraz po rozpoczęciu to zupełnie inny kaliber. Chwalić się nie będę, ale na pewno będę do znudzenia powtarzał, że czas najwyższy przestać biadolić. Trzęsie mnie całego, gdy czytam kolejne piętrowe bzdury o tym, jak się w Polsce nie da nic zrobić, bo ciągle układ jest czynny i potężny. Roznosiciele tego defetyzmu dzielą się na dwie grupy, Pierwsza to oczywiście prowokatorzy i sabotażyści, drudzy to wiejscy filozofowie, „ambitni” publicyści i jeszcze bardziej „fachowi” znawcy tematu.

Strony