ignorancja



share

Na stronie znanego portalu, pojawiła się milionowa informacja o tym, że mamy w Polsce reżim białoruski i do tego państwo wyznaniowe. Tradycji musi stać się zadość, w związku z czym tradycyjnie nie podaję adresu do „publikacji”, ale podam nazwisko autora, taka innowacja. Autor nazwa się reżyser Saramonowicz. Proszę mnie nie pytać kto zacz i co reżyserował, człowieka kojarzę wyłącznie z tego: „Znany reżyser protestuje!”, „Znany reżyser ostro!”, „Znany reżyser ma dość!”. Obojętnie kim jest ów znany Saramonowicz, nie ulega wątpliwości, że robi za dyżurny autorytet oświeconej części „ten kraju” i jak to z autorytetami bywa wypowiadają się na każdy temat, o którym nie mają bladego pojęcia.



share

W kręgach związanych z Kongresem Liberalno Demokratycznym chodzi taka anegdota. Gdy powstawał rząd Krzysztofa Bieleckiego i zaczęto przydzielać stanowiska, na końcu trzeba było coś zrobić z Donaldem Tuskiem. Bielecki zaprosił go do siebie i zaproponował stanowisko szefa URM-u (Urząd Rady Ministrów). Tusk miał się zmieszać i prawie obrazić, potem spytał, co to w ogóle jest. Bielecki odpowiedział – Jeszcze nie czas na ciebie, musisz się Donald sporo nauczyć. Mało kto dziś pamięta, że zanim Ryszard Petru zaczął się kompromitować trzy razy dziennie, Donald Tusk był uosobieniem lenistwa i ignorancji, o czym wiedzieli wszyscy, a przede wszystkim jego własne środowisko.



share

Prawo trzeba znać, prawo trzeba czytać, choćby dlatego, aby w sposób bezrozumny nie pozbawiać się przyjemności i nie narażać na przykrości. Przy okazji kolejnych wyborów mamy wyraźny podział na dwie Polski. Jedna Polska ze strachu całkowicie zamyka buzię, druga uprawia coś w rodzaju dowcipnej grypsery. Poza "dwiema Polskami" są też nieliczni piszący i mówiący otwartym tekstem na kogo będą głosować, kogo nie lubią, a komu w życiu nie zaufają. Życie pokazuje, że nie pierwszy raz to nie większość, ale zepchnięci na margines mają rację, ponieważ czytają przepisy prawne. Nie jest prawdą i nigdy nie było, że zwykły Kowalski w czasie ciszy wyborczej nie może sobie w Internecie, czy w barze przy piwie, swobodnie rozmawiać na tematy polityczne. To absolutna bzdura i histeria powielana od wielu lat. Przypisy w tej materii są jasne, jak słońce i proste do przyswojenia.

Strony