Izba Dyscyplinarna



share

Pani prezes Sądu Najwyższego jeszcze pół roku temu była gwiazdą, a jej decyzje śledzono z zapartym tchem. Parę dni temu podjęła decyzję, którą na niej wymusiło obowiązujące prawo i trzeba się tej informacji doszukiwać na końcowych, w najlepszym razie na środkowych stronach gazet. Na dzień 27 kwietnia 2018 roku, pani Gersdorf wyznaczyła termin pierwszego posiedzenia rady KRS, na którym ma być wybrany nowy prezes KRS. Odbyło się to w „dramatycznych” okolicznościach, najpierw Małgorzata Gersdorf napisała, co zamierza zrobić potem blada jak ściana, z podkrążonymi oczami ogłosiła swoją decyzję na konferencji.



share

Pamięć i wdzięczność ludzka to zjawiska bardzo rzadkie i ulotne. Jeszcze pół roku temu zewsząd słyszało się, że bez zmian w sądownictwie nic nie ma sensu. Na parę dni przed Świętami ustawy zostały podpisane przez prezydenta, a tuż po świętach wejdą w życie i to z podwójną siłą. No i co? No i cisza, żadnej radości, żadnego wyczekiwania na przesądzone zmiany. Tak się nie godzi, pocieszmy się trochę, bo jest z czego. Sąd Najwyższy sam się oczyści i na mocy nowych przepisów wyleci kilkunastu sędziów z prezes Gersdorf na czele. Wprawdzie prezydent Andrzej Duda ma możliwość przedłużenia wieku emerytalnego, ale wydaje się, że po ostatnich „wyczynach” ma dość i chciałby odsapnąć. Nie spodziewam się w związku z tym zatrzymania sędziów SN, zresztą Gersdorf wcześniej zapowiedziała, że w ogóle wniosku nie złoży.