Józef Iwulski



share

Nie ma dnia, żeby ktoś nie wypomniał Stanisławowi Piotrowiczowi przeszłości prokuratorskiej w PRL i jest to argument najcięższego kalibru. W przeciwieństwie do polityków i zwolenników prawicy, nie kupuję tej bajeczki, że Piotrowicz był w prokuraturze po to, aby ratować opozycjonistów. Być może zachowywał się niestandardowo, jednak w tym i w każdym tego typu przypadku zasada jest jedna. Sam udział w skompromitowanej formacji jest kompromitacją i tyle. Zupełnie inna rzecz to porzucenie złej drogi i wstąpienie na drogę dobrą. W tym miejscu Stanisław Piotrowicz odkupił swoje winy, bo bez wątpienia jest to jeden z tych ludzi, którzy walnie przyczynili się do wprowadzenia reformy sądowniczej.



share

Dla stałych Czytelników nie jest tajemnicą, że od lipca 2017 roku nie zostawiam suchej nitki na prezydencie, który dla mnie przestał być politykiem godnym szacunku, choćby sam Jarosław Kaczyński namaścił go na drugą kadencję. Stali Czytelnicy wiedzą również, że przy całej krytyce do często powtarzanego zarzutu, jakoby Andrzej Duda był drugim Komorowskim i trzymał sztamę z WSI zawsze podchodziłem sceptycznie i prawdę mówiąc nadal tak czynię, ale z dużą większym dystansem. Głównym argumentem przeciw prezydentowi ma być brak publikacji aneksu do raportu o likwidacji. WSI, co uważam za kompletny absurd.