jugendamt



Co na to polski rząd? Rozumiem, ze jest obecnie natłok ważnych spraw do załatwienia, i polski MSZ nie wie w co ręce włożyć, ale są sprawy ważne i ważniejsze. Jakieś priorytety należy przyjąć.

Po raz kolejny dowiadujemy się o skandalicznym porwaniu polskiego dziecka przez niemieckie komando znane jako Jugendamt. Rodzice wysyłają rozpaczliwe apele o pomoc, ale państwo polskie nierychliwie i spolegliwie milczy.

Z jej relacji wynika, że około godziny 2 w nocy do jej mieszkania zapukali przedstawiciele Jugendamtu. Do domu weszły dwie kobiety i bez wyjaśnień zabrały dziecko. Babcia podkreśla, że wyrwano jej dziewczynkę z rąk. Nie miała nic do powiedzenia. Twierdzi, że została odepchnięta. – Mówię: dziecka nie dam. Nie dam dziecka – relacjonowała poruszona pani Krystyna. 



share

Sam fakt, że od dłuższego czasu istnieje coś w rodzaju rankingu okładek przecina wszelkie wątpliwości i rozważania, czemu produkcja kontrowersyjnych grafik służy. Zawsze i wszędzie takie zabiegi mają na celu przykucie uwagi czytelników, reklamodawców i opinii publicznej, mówiąc wprost robi się to dla kasy. Nawet jeśli na kolegium redakcyjnym naczelny otwartym tekstem nie powie, że to czy tamto podniesie nam nakład, pewne rzeczy są odczytywane bez zbędnych wyjaśnień. Nie inaczej jest w przypadku okładki GPC, którą umieściłem jako ilustrację do felietonu. Twórcy tego projekty musieli mieć świadomość tego, co robią, tym bardziej, że wielkiej wyobraźni i przenikliwości nie potrzeba, aby zdać sobie sprawę z nieuchronnego odzewu. Obawiam się jednak, że wydawca GPC może czuć się niemile rozczarowany. Okładka nie zrobiła wielkiego zamieszania, co więcej jeśli już kogoś oburzyła, to raczej prawą stronę sceny politycznej, czyli potencjalnych czytelników GPC.