komedia



share

Zaledwie wczoraj napisałem tekst, w którym postawiłem tezę, że Tusk bez wsparcia medialnego byłby pośmiewiskiem nie mniejszym niż Komorowski w czasie kampanii prezydenckiej. Dziś na własne oczy można było zobaczyć dosadne argumenty potwierdzające tezę. Tuskowi wszystko szło nieźle, gdy nie musiał występować pod presją. Media trzymały Kaczyńskiego za ręce i nogi, a Donald go okładał, wiedząc, że w tym pojedynku nic mu nie grozi i wszystko dawno jest wydrukowane. Przedstawiony obraz nie jest końcem przewagi w ustawionym pojedynku, ale dopiero połową. Po drugiej stronie i Kaczyński i całe PiS siłą rzeczy protestowało przeciw tak chamsko reżyserowanej nawalance. Trudno się powstrzymać od emocji i nawet przekleństw, gdy się uczestniczy w czymś skrajnie nieuczciwym i nie ma się żadnego wpływu na końcowy wynik, bez względu na zaangażowanie i włożoną pracę. Propagandowo zaaranżowana fikcja przez ponad 8 lat pozwoliła pokazać wyluzowanego Tuska i miotające się PiS.



Naukowcy i wykładowcy znają na pamięć etapy rewolucji. Zaczyna się od żaru, potem następuje zmęczenie, na końcu pojawia się zjadanie dzieci i farsa. Rewolucja 1000 kanapek przeszła przez wszystkie trzy etapy w ekspresowym tempie, a resztę czasu w całości poświęciła farsie. Wyjaśnię może na początku dlaczego 1000 kanapek, bo tylko wąskie grono zapaleńców wie o co chodzi. Poseł Piotr Marzec, bardziej znany jako Liroy, zdradził największą tajemnicę spektaklu urządzonego przez „totalną opozycję”. Do sejmu, parę godzin przed akcją ktoś zamówił 1000 kanapek. Ten fragment skeczów doskonale pokazuje całość tragifarsy, ale oczywiście były wydarzenia bardziej zabawne.



share

W ciągu niecałego roku sejm przegłosował trzecią wersję ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Mało kto pamięta, że wszystkie trzy zdaniem prezesa Rzeplińskiego były niekonstytucyjnie, łącznie z tą pierwszą, którą Rzepliński z posłami PO napisał. Mówię o trzech niekonstytucyjnych ustawach, bo wyrok w sprawie tej ostatniej jest formalnością, zresztą starym zwyczajem został ogłoszony w mediach. Po zwołaniu tajnego posiedzenia, co wprawdzie jest dopuszczalne, ale Bóg jedyny wie, czemu miało służyć, prezes Rzepliński przedstawił pozostałym 9 sędziom swoją wykładnię. W ogóle nie będzie rozpatrywana konstytucyjność ustawy. Trybunał na mocy wcześniejszego wyroku, dotyczącego poprzedniej ustawy PiS, uzna za obowiązującą ustawę PO. Prezes Rzepliński rozciągnął rzymską zasadę res iudicata (powaga rzeczy osądzonej) jak swoje stare kalesony i tą kazuistyką postanowił w ekspresowym tempie wrzucić ustawę do kosza.

Strony